• facebook
  • rss
  • Niezłomny porucznik i profesor

    dodane 22.09.2016 15:18

    Dziś Wrocław pożegnał jednego z ostatnich w Polsce żołnierzy legendarnej Brygady Świętokrzyskiej, ale także wybitnego naukowca, profesora Politechniki Wrocławskiej i wielkiego społecznika. Jego życiorys bez żadnej przesady może służyć nam za wzór.

    Prof. Marian Rutkowski ps. "Osa" na otwarciu wystawy "Odzyskiwani bohaterowie" 28 września 2015 r.   Prof. Marian Rutkowski ps. "Osa" na otwarciu wystawy "Odzyskiwani bohaterowie" 28 września 2015 r. Maciej Rajfur /Foto Gość

    16 września w wieku 93 lat zmarł prof. Marian Rutkowski ps."Osa", weteran Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych, wybitny naukowiec z zakresu technologii nafty i paliw płynnych, profesor Politechniki Wrocławskiej. Odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Krzyżem Kawaleryjskim, Krzyżem Oficerskim i Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

    Jeden z ostatnich Żołnierzy Wyklętych na Dolnym Śląsku walczył o niepodległość i wolność ojczyzny zarówno z hitlerowskim, jak i sowieckim okupantem. Później został działaczem wrocławskiej „Solidarności”. Przez wiele lat aktywnie brał udział w życiu społeczności lokalnej i kościoła parafialnego na Księżu Małym we Wrocławiu. Współzałożyciel i wieloletni Prezes Honorowy Towarzystwa Ziemi Księskiej.

    Na cmentarzu podczas uroczystego pogrzebu z honorami w obecności asysty wojskowej wybitnego nie tylko kombatanta, ale i wrocławianina oraz naukowca żegnały środowiska patriotyczne, artystyczne, naukowe i stowarzyszenia.

    Za Polskę przelał krew będąc rannym w walce z Niemcami. Po wojnie musiał ukrywać prawdę o swojej przynależności do Brygady Świętokrzyskiej przed komunistyczną władzą. Talenty, którymi obdarzył go Bóg, wykorzystał jednak w 100 procentach, służąc swemu krajowi jako pracownik naukowy na uczelni wyższej, edukując i wychowując młode pokolenia - napisał w liście kondolencyjnym, odczytanym na pogrzebie poseł Robert Winnicki. Poznał on prof. Mariana Rutkowskiego tydzień temu, w ostatnim dniu życia bohatera.

    Jak mówią ci, którzy go dobrze znali, swoją postawą i historią życia inspirował najmłodsze pokolenia Polaków do budowania wolnej Polski w imię zasady: „Bóg, honor, ojczyzna”. Był człowiekiem ciepłym, skromnym i życzliwym. Pogoda ducha go nie opuszczała. Do ostatnich chwil aktywny na kilku płaszczyznach, szczególnie historycznej i społecznej.

    Należy podkreślić, że historia dzielnego Żołnierza Wyklętego, śp. porucznika Rutkowskiego nie zamyka się tylko w temacie wojennym. W 1947 roku młody 24-letni Marian przybył do Wrocławia i podjął studia chemiczne na Politechnice Wrocławskiej i Uniwersytecie Wrocławskim. Odbudowywał zrujnowany po wojnie kraj. Był jednym z pierwszych absolwentów Wydziału Chemicznego PWr.

    Jego aktywność zawodowa od początku związana była z paliwami i z konwersją ropy naftowej do paliw płynnych. Profesor Rutkowski miał w swoim dorobku wiele osiągnięć technicznych i technologicznych. Jego zespoły opracowywały wiele rozwiązań wdrażanych potem w polskim przemyśle technicznym, w rafineriach ropy naftowej.

    Marian Rutkowski był także wychowawcą kilku pokoleń młodzieży akademickiej. Promotor kilkunastu prac doktorskich, a dwoje z jego wychowanków uzyskało tytuł profesora. Aktywny członek społeczności akademickiej. Udzielał się w wielu gremiach akademickich. Członek rad naukowych i komisji branżowych.

    - W naszej pamięci pozostanie jako wspaniały i ciepły człowiek, wychowawca, o wielkim poczuciu sprawiedliwości, wielkiej empatii do bliźniego, a jednocześnie wspaniały gawędziarz - mówili na cmentarzu pracownicy dawnego Instytutu Chemii i Technologii Ropy Naftowej i Węgla a dzisiaj Zakładu Chemii i Technologii Paliw na Politechnice Wrocławskiej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Tomuś01
      16.10.2015 17:39
      Lubię ten festiwal ale w tym roku nie byłam :(, choć bardzo tego chciałam :)
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół