• facebook
  • rss
  • Spór w radzie miasta o przyjęcie rodzin z Aleppo

    Maciej Rajfur Maciej Rajfur

    dodane 10.02.2017 18:25

    Rada Miasta Wrocławia przyjęła stanowisko dotyczące pomocy Syryjczykom z Aleppo. - Jesteśmy miastem Europy, wspólnoty, której jednym z wyznaczników jest empatia i zrozumienie dla Aleppo - mówi Renata Granowska, radna z PO.

    Inicjatywę podjęli radni PO: Renata Granowska, Agnieszka Rybczak i Sebastian Lorenc. W głosowaniu podczas sesji Rady Miasta 23 radnych opowiedziało się "za", przeciwni byli radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy przedstawili alternatywę.

    - Podjęte stanowisko w sprawie przyjęcia we Wrocławiu potrzebujących pomocy ofiar z Aleppo bez względu na płeć i wiek jest z jednej strony uznaniem potrzeb ofiar wojny, z drugiej pokazaniem, że Wrocław jest gotowy udzielić tej pomocy, a z trzeciej i tej najważniejszej strony - jest głosem do organów państwowych: rządu, wojewodów, kompetentnych w tej sprawie, by uregulowali i wyznaczyli szybką ścieżkę oraz procedury umożliwiające przyjazd ofiar do Polski, do Wrocławia - mówi wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Wrocławia z Platforma Obywatelskiej.

    Jak dodaje, Wrocław jest miastem bardzo rozwiniętym i ma możliwości, by zapewnić, że nie zabraknie doskonałej opieki medycznej, ani tłumaczy, ani opieki społecznej, psychologicznej, ani żadnej innej.

    - Jesteśmy miastem Europy, wspólnoty, której jednym z wyznaczników jest empatia i zrozumienie dla Aleppo. Nie potrafię podać skali tej inicjatywy, bo chciałabym, aby była ogromna i sięgała miliardów złotych, choć jestem pewna, że na skalę całej Polski, wszystkich zaangażowanych w nią samorządów, tak będzie. My, wrocławianie po prostu stwórzmy taką możliwość - stwierdza Renata Granowska.

    Co do ewentualnego późniejszego powrotu czy asymilacji, radna zaznacza, że przybysze sami mają decydować, mają wolny wybór . 

    Innego zdania jest klub Prawa i Sprawiedliwości we Wrocławiu, którego radni zagłosowali przeciwko projektowi przyjęcia rodzin z Aleppo.

    - Podzielamy zdanie organizacji niosących pomoc na miejscu, że bardziej skuteczna, przemyślana i rozsądna będzie sytuacja, w której wrocławianie mogą wesprzeć Syryjczyków w formie dotacji. Dlatego zaproponowaliśmy, że będzie to milion złotych z rezerwy ogólnej budżetu miasta. Wydatki miasta, które ponosimy, a nie są pierwszej potrzeby, można by mnożyć. A po to są też rezerwy, właśnie na takie wcześniej nie zaplanowane inicjatywy - mówi Marcin Krzyżanowski.

    Szef klubu Prawa i Sprawiedliwości w radzie miejskiej Wrocławia podkreśla, że stanowisko przyjęcia syryjskich rodzin we Wrocławiu zostało przez radę przyjęte, ale nic z niego nie wynika.

    - Przecież automatycznie mieszkańcy Syrii się tutaj nie pojawią. Apel nie wskazuje też na jakiekolwiek przygotowanie miasta, gdzie konkretnie przyjmiemy tych ludzi, jakie mamy zaplecze, co z psychologami, tłumaczami, po prostu zero szczegółów - punktuje M. Krzyżanowski.

    W jego ocenie takie spontaniczne apele o pomoc, to działanie, które rozbudza emocje i gra tragedią dla celów politycznych.

    - Dlatego odrywamy się od tego i prosimy o wyciszenie emocji. Podejmujmy działania rozsądne, w konsultacji z ekspertami znającymi się na rzeczy. Trzeba pomagać, ale mądrze - puentuje polityk PiS-u.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół