• facebook
  • rss
  • Pod hektarem dachu

    dodane 16.02.2017 00:00

    Bez wsparcia szerokiego grona ludzi stare klasztorne mury nie przetrwają. Bez skarbów ukrytych w tych murach ludzie „usychają”.

    Jak mogą się spotkać światy z obu stron owych murów? Przykładem są trzebnickie (i nie tylko) boromeuszki. Podjęły dziedzictwo swoich poprzedniczek, cysterek, pomagając chorym, ubogim, porzuconym. Teraz same potrzebują wsparcia. A ci, którzy decydują się go udzielić, odkrywają, że za furtą zakonną czeka na nich przestrzeń sacrum i piękna, modlitwy i „wyobraźni miłosierdzia”, bogactw duchowości i kultury. Ten świat musi ocaleć.

    Boso wybiega z raju Klasztor w Trzebnicy ufundo

    wany został w 1202 r. przez Henryka Brodatego i św. Jadwigę – z jej inspiracji, jako pierwszy żeński klasztor na Śląsku. Niedawno znów u jego bram, jak przed wiekami, pojawiła się książęca para. Jadwiga i Henryk (w tej roli Magdalena i Piotr Krajewscy) witali gości I Charytatywnego Balu Karnawałowego. Każdy z przybywających odprowadzany był w głąb budynku – tego wieczoru pełniącego zarazem funkcję książęcego dworu – przez s. Tarsycję i s. Paulę, mknące na rolkach przez olbrzymie krużganki. Karnawałową ucztę otworzyła s. M. Claret Król, przełożona generalna Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza w Trzebnicy – obecnych gospodyń klasztoru. Wkrótce przy dźwiękach poloneza, w tanecznym korowodzie, wszyscy udali się do sali koncertowej, gdzie czekał już na nich Marcin Styczeń ze swoim zespołem. W specjalnie skomponowanej piosence zaśpiewał o śląskiej pani kroczącej boso w otoczeniu kalek. Zebrani – przy dynamicznych dźwiękach klawiszy i gitar – usłyszeli, jak Jadwiga idzie do nieba, a ubodzy przekonują, że „jej na ziemi bardziej trzeba”. Dlatego właśnie „butów nie zakłada, by nikt jej w raju nie usłyszał, kiedy na ziemię musi wracać”. A pierwsza na jej drodze jest Trzebnica. Zdaje się, że księżna rzeczywiście uważniej spogląda z nieba na swój klasztor właśnie teraz, w Roku Jadwiżańskim, gdy przypada 750. rocznica jej kanonizacji. Już raz potrzebował jej ratunku. Przeżył „śmierć i zmartwychwstanie”, gdy XIX-wieczna kasata zakonów w państwie pruskim zakończyła 600-letnią obecność cysterek w Trzebnicy. W opuszczonym gmachu nastał czas chaosu (były tu mieszkania urzędników, przędzalnie wełny, fabryka sukna, szpital dla jeńców wojennych), przerwany szczęśliwie dzięki przybyciu w 1861 r. boromeuszek. Z pomocą Rycerzy Maltańskich udało im się ostatecznie nabyć na własność klasztor. Zainicjowały tu mnóstwo dzieł miłosierdzia – związanych z opieką nad osobami chorymi i starszymi, sierotami, kształceniem młodzieży.

    Jadwidze się nie odmawia

    Bal bynajmniej nie służył tylko rozrywce. Goście bawili się, poznając zarazem pocysterskie dziedzictwo i wspierając klasztor. Wzięli udział w licytacji obrazów i innych przedmiotów – wśród których znalazła się filiżanka podarowana przez prezydenta Polski Andrzeja Dudę czy lampki kryształowe od marszałka województwa dolnośląskiego Cezarego Przybylskiego, a także dawne talerze klasztorne (najstarszy z 1894 r.). Z licytacji uzyskano 13 tys. zł (po odliczeniu kosztów, np. oprawy obrazów, 10,5 tys. zł). – Myślę, że bal to taka wskazówka od świętej, że klasztory warto otwierać dla ludzi świeckich. Światy po obu stronach klasztornych murów powinny być sobie bliskie, tworzyć wspólnotę – mówi M. Styczeń. Wspomina, że komponując okolicznościową piosenkę, najpierw pomylił się i dedykował ją… św. Jadwidze Królowej. Gdy odkrył błąd, odkrył też – z prawdziwym zachwytem – trzebnicką władczynię. Napisał drugi utwór i tym sposobem zyskały obie Jadwigi. A muzyk postanowił przygotować całą płytę poświęconą polskim świętym. Przybywa osób, które całym sercem angażują się w krzewienie jadwiżańskiego dziedzictwa, jak Katarzyna Modrzejewska. – Moja przygoda ze świętą rozpoczęła się od „Orzecha”. Ksiądz Stanisław Orzechowski zawsze mówił, że św. Jadwiga jest jego ulubioną kobietą – mówi. Wspomina niesienie relikwii świętej w czasie jednej z pielgrzymek, kontakt z przedszkolem sióstr jadwiżanek, a także powrót z pielgrzymki do Trzebnicy, kiedy podczas drogi „przypadkiem” poznała panią Krystynę Klamińską, prezes Fundacji dla Ratowania Klasztoru św. Jadwigi Śląskiej „By służyć”. Księżna wyraźnie zaprosiła ją do współpracy. Państwo Krajewscy, zanim włożyli książęce szaty, także bywali w Trzebnicy w strojach pielgrzymich. Działają też aktywnie w innym potężnym dziele boromeuszek, w fundacji „Evangelium Vitae” z siedzibą we Wrocławiu. – Do swoich ról przygotowywaliśmy się bardzo starannie; zgłębialiśmy życiorysy naszych postaci, zastanawialiśmy się, jak w XIII w. witało się gości. Jadwiga i Henryk okazali się dla nas bardzo inspirujący – mówią. – Pierwszy taki bal i pierwsza taka broda mojego męża – dodaje z uśmiechem Magda, spoglądając na przebranego Piotra.

    Otwarte bramy

    Po II wojnie światowej siostry musiały ograniczać swoją działalność. Sytuacja w Polsce, a z czasem malejąca liczba powołań, niszczejące budynki – to wszystko nie napawało optymizmem. Nie spoczęły jednak na laurach, wynajdując kolejne sposoby służenia mieszkańcom. – Mamy ponad 100 osób w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym – mówi s. Krzysztofa, wspominając, że obecna kaplica w ZOL-u to dawna sala operacyjna, w której po raz pierwszy w Polsce w 1971 r. przyszyto pacjentowi rękę odciętą przez piłę. Wydarzenie o światowym znaczeniu miało miejsce właśnie w klasztorze św. Jadwigi, gdzie wówczas mieścił się szpital. – Prowadzimy we współpracy z gminą Ośrodek Wsparcia Społecznego „Szósty Stół św. Jadwigi”, a także Świetlicę Profilaktyczno-Wychowawczą dla dzieci i młodzieży „Maciejki”. „Stół” służy bezdomnym, ubogim osobom, które przychodzą tu coś zjeść, wykąpać się, zrobić sobie pranie. Mamy też pokój interwencyjny, w którym w razie potrzeby można przenocować osobę w trudnej sytuacji losowej, zanim nie znajdzie się jej innego schronienia. Służymy ponadto pielgrzymom – wrocławskim i głogowskim, wędrującym na Jasną Górę i do Trzebnicy. W klasztorze działa Punkt Informacji Turystyczno-Kulturalnej, istnieje możliwość zwiedzania klasztornych wnętrz. Siostry udostępniają również Pokoje Wyciszenia, utworzone dzięki fundacji „By służyć”. Bramy klasztoru otwierają się szeroko dla gości w czasie Majówki w Ogrodach Klasztornych, rozmaitych koncertów i wydarzeń kulturalnych, choćby wspólnego kolędowania. – Klasztor to dziedzictwo kultury ważne dla wszystkich, dla całego regionu. Troszczymy się o nie, by służyło innym. Dobrze, że coraz więcej osób czuje współodpowiedzialność za nie – mówi s. Krzysztofa, przypominając, że zespół dawnego opactwa cysterek został uznany za pomnik historii. Bez owej współodpowiedzialności siostry nie dałyby rady utrzymać gigantycznego kompleksu klasztornego.

    Remont permanentny

    Gdyby wspomniana fundacja powołana dla ratowania klasztoru nie rozpoczęła w porę walki o ocalenie starego gmachu, groziłaby mu katastrofa. Wiele już udało się zdziałać, ale potrzeby wciąż są ogromne. – Musimy wyremontować jeszcze… pół hektara dachu klasztoru (drugie pół już udało się odnowić); przy czym nie chodzi tylko o pokrycie dachowe, ale o więźbę. Podobnie ma się sprawa z dachem na 14 budynkach pomocniczych – mówi K. Klamińska. Tylko na jednym z nich już przeprowadzono taki remont. – Niezbędna jest izolacja ścian fundamentowych, montaż pomp ciepła, remont instalacji sanitarnych i elektrycznych, węzłów sanitarnych. Zgodnie z nakazem Inspektora Nadzoru Budowlanego wyremontować trzeba schody wejściowe od strony zachodniej. Gruntowną odnowę przejdzie cały parter. – Krużganki będą przystosowane do wystaw artystycznych, powstanie kawiarenka klasztorna, izba cysterek – wyjaśnia pani Krystyna. – W planach jest przystosowanie pomieszczeń do seminariów naukowych i imprez kulturalnych. Być może zostanie utworzona przy klasztorze cysterska grupa rekonstrukcyjna, a także grupa teatralna. – Jesteśmy dumni z tego, że znajduje się u nas klasztor ufundowany dzięki św. Jadwidze, że jest tak otwarty na mieszkańców, na miasto – mówi burmistrz Trzebnicy Marek Długozima. – To nasze wspólne dobro. Bardzo cenię sobie współpracę z siostrami boromeuszkami. Doceniają ich obecność i inni. Dzień przed balem nieznani darczyńcy ofiarowali klasztorowi 100 pięknych białych róż. Posłużyły jako ozdoba karnawałowej zabawy.

    Zajrzyj do środka
    Już warto zarezerwować czas 21 maja, gdy odbędzie się kolejna Majówka w Ogrodach Klasztornych. W Roku Jadwiżańskim zostanie poświęcona w całości świętej patronce. W programie widowisko plenerowe, klasztorne i średniowieczne jadło, „rozmowy o św. Jadwidze”, wystawy artystów. Codziennie można zwiedzać klasztor (zgłoszenia pod nr. tel.: 71 387 41 17 lub 500 835 513) – w tym średniowieczne cellarium z I fazy wznoszenia klasztoru, a także Muzeum Zgromadzenia, którym opiekuje się s. Olimpia Konopka (dostępne dla grup co najmniej 10-osobowych, tel. 509 683 119). Kto chciałby wspomóc klasztor, informacje znajdzie na stronie boromeuszki.pl, zakładka „fundacje”.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół