• facebook
  • rss
  • Odbudujmy razem szpital

    Maciej Rajfur

    |

    Gość Wrocławski 11/2017

    dodane 16.03.2017 00:00

    Dolny Śląsk daje przykład Polsce, jak należy pomagać ofiarom wojen na Bliskim Wschodzie. Solidarnie, rozsądnie i całym sercem. Włącz się do akcji „Dar dla Aleppo”.

    Od kilku miesięcy widzimy, że problem pomocy uchodźcom z Syrii, i nie tylko, został maksymalnie w Polsce upolityczniony. Niektóre ugrupowania czy partie próbują zbijać na tym kapitał polityczny, co jest wielką nieuczciwością. Ci ludzie już wystarczająco dużo wycierpieli i nie mogą stawać się ciągle przedmiotem gry. Niejako w odpowiedzi na spór pt. „Jak pomagać ofiarom wojny na Bliskim Wschodzie?” abp Józef Kupny powołał do życia wielką akcję „Dar dla Aleppo”. Włączyli się w nią biskupi wrocławskiej metropolii (Legnica i Świdnica), inne Kościoły chrześcijańskie (grekokatolicy, prawosławni, protestanci), przedsiębiorcy i samorządowcy. Ale najważniejsze, żeby włączył się w nią każdy z nas, bo każdy może realnie pomóc mieszkańcom Aleppo.

    Ponad podziałami

    Inicjatywa staje się akcją wszystkich ludzi dobrej woli na Dolnym Śląsku. „Dar dla Aleppo” to konkretna pomoc chorym i cierpiącym w szpitalu św. Ludwika w syryjskim mieście. Chodzi o zebranie funduszy, które pokryją koszt remontu oddziału szpitalnego zbombardowanej placówki i wyposażenia go w sprzęt medyczny. Zbiórka, która potrwa do końca czerwca 2017 r., prowadzona jest wraz z Papieskim Stowarzyszeniem „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”. Żeby zaspokoić pilne potrzeby medyczne, potrzeba ponad miliona złotych. W planach uwzględniono zakup m.in. trzech respiratorów, jednostki do oczyszczania wody, jednostki do zabiegów endoskopowych usuwania kamieni nerkowych czy maszyny do zdjęć rentgenowskich, sprzętu do operacji ortopedycznych i neurologicznych. Metropolita wrocławski podkreśla ekumeniczny i apolityczny charakter akcji. – W sprawach bardzo ważnych my, Polacy, potrafimy działać razem. Potrafimy się zjednoczyć. Mamy serce i wrażliwość. Potrafimy być solidarni z tymi, którzy tej pomocy potrzebują – podkreślał na konferencji prasowej.

    Kościół ostatnią deską ratunku

    W Syrii nie ustają działania wojenne. Według raportów różnych organizacji jest to kraj, w którym sytuacja humanitarna wydaje się najbardziej dramatyczna ze względu na ponad 3 mln przesiedleńców wewnętrznych. Mieszkańcy zmagają się z ogromnym bezrobociem, embargiem na leki, żywność... – Kościół, co trzeba mocno podkreślić, w takich rejonach jak Irak czy Syria staje się dosłownie wszystkim: punktem wydawania żywności, szpitalem, miejscem wszelkiej pomocy. Dzięki inicjatywie „Dar dla Aleppo” pomagamy każdemu potrzebującemu, bez względu na wyznanie. Tej wzajemności nie ma, niestety, w ośrodkach dla muzułmanów. Ale my niesiemy to piękne przesłanie pomocy wszystkim jako chrześcijanie – tłumaczy ks. prof. Waldemar Cisło z Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Przypomina słowa abp. Bashara Wardy: „To, że dzisiaj możemy mówić o chrześcijanach w Iraku, to duża zasługa Polaków, którzy od samego początku są z nimi, utrzymują obozy dla uchodźców, wspierają wszystkie inicjatywy, które pozwalają, aby ci ludzie pozostali na swojej ziemi”. W 2003 r. mieliśmy w Iraku 1,5 mln chrześcijan. Dzisiaj żyje tam ich zaledwie 200 tysięcy!

    Dlaczego pomagać na miejscu?

    Posługujący w Aleppo franciszkanin o. Ferasa Lotfi, superior Kustodii Ziemi Świętej, przekonuje, że pomoc w postaci przenoszenia ofiar wojny z miejsc tragedii, czyli np. organizowania korytarzy humanitarnych, była bardziej uzasadniona przed tym, jak Aleppo zostało wyzwolone. – Obecnie natomiast, po ucieczce dżihadystów, bezpieczeństwo cywili w mieście jest już zagwarantowane. Teraz potrzebujemy zostać i pomagać ludziom na miejscu. Mamy taką możliwość. W momencie, gdy szpital w pobliżu nie jest w stanie wyleczyć jakiegoś przypadku, działają szpitale w Libanie. Natomiast jechać do Europy, zapłacić za bilet i pobyt… Za te pieniądze moglibyśmy wyleczyć setkę dzieci – stwierdza franciszkanin. Koszt sprowadzenia jednego dziecka z Aleppo jest równy kosztowi 10 zabiegów przeprowadzonych w lokalnym szpitalu. Dlatego, jeżeli chcemy pomagać, pomagajmy na miejscu. Musimy pamiętać o dramatycznej sytuacji, która pozostała po 6-letniej wojnie. – Przed konfliktem zbrojnym funkcjonowały setki szpitali w Syrii, dzisiaj działa zaledwie kilka… Nie ma tam ubezpieczeń takich jak u nas. Dzieci są skazane na śmierć w nagłych przypadkach, bo nikogo nie stać na operacje. Stąd taka pomoc, jaką umożliwia akcja „Dar dla Aleppo”, jest konieczna – tłumaczy o. Ferasa Lotfi. Podkreśla, że inicjatywa ma kilka wymiarów: pomaga realizować konieczne świadczenia medyczne, wzmacnia szpital i pozwala mu funkcjonować w przyszłości. Przekazane pieniądze pracują podwójnie. – Syryjczycy chcą w pokoju żyć, pracować, uczyć się na miejscu, w swojej ojczyźnie – apeluje franciszkanin.•

    Jak możesz pomóc?

    Wysyłając SMS-a na nr 72405 o treści RATUJE, wpłacając datki na konto 63102049000000850230555762 z dopiskiem „Dar dla Aleppo”, włączając się w akcje przygotowywane przez organizatorów: pikniki, festyny itd. Więcej informacji na stronie www.dardlaaleppo.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół