• facebook
  • rss
  • Trzeba sprawdzać źródło, nie opakowanie

    Karol Białkowski Karol Białkowski

    dodane 20.04.2017 10:05

    - Los Kościoła zależy od nas - mówił do młodzieży, słuchaczy Teologicznej Akademii Młodych ks. dr Maciej Małyga, ojciec duchowny Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego i wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego. Spotkanie "Czy Kościół skończy jak Titanic? - o wiarygodności chrześcijaństwa i przyszłości wiary" odbyło się w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Oleśnicy.

    - Ja osobiście łodzi Kościoła zawierzyłem swoje życie. Wielu z was na tej łodzi płynie z własnego przekonania, a inni zostali na nią wsadzeni przez swoich rodziców. Być może ktoś już z niej wyskoczył. Stąd bardzo osobiste pytanie: czy to wszystko ma sens? Czy Kościół jest jak inne organizacje, czy być może, mimo jego słabości, warto tej łodzi zawierzyć? - pytał ks. M. Małyga.

    Kapłan przypomniał w skrócie historię "niezniszczalnego" statku, który z 14 na 15 kwietnia zderzył się z górą lodową i poszedł na dno. Zginęło wówczas ok. 1,5 tys. osób, a uratowała się połowa z tego. - Czy Kościół będzie takim pysznym statkiem, który zniszczy nasze życie? Ktoś może powiedzieć - zaufałem, żyję według przykazań, a to wszystko się kończy jakąś katastrofą pod przewodnictwem papieża.

    Przypomniał, że Kościół mówi o sobie, że, podobnie jak Titanic, jest niezatapialny. - Wszyscy pasażerowie statku wierzyli, że popłyną nim bezpiecznie do nowego świata, z Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku. W przypadku Kościoła jest tak samo, ale nowym światem jest piękne życie na ziemi i jeszcze piękniejsze później. Jest tez kluczowa sprawa - pycha i głupota właścicieli Titanica. A co będzie po stronie Kościoła? Nawet jeśli niektórzy księża są pyszni i głupi, to jeszcze nie wszystko - wyjaśniał. Podkreślił, że ostatecznie Titanic poszedł na dno, a Kościół, po pewnych wstrząsach przetrwa.

    - Nie chcę dawać gotowych odpowiedzi, ale chciałbym nauczyć pewnego sposobu myślenia, który wam się przyda. Gdziekolwiek będziesz i cokolwiek będziesz oceniał używaj swojego serca. Miej narzędzie, które pozwoli ci sprawdzić czy warto tej osobie, czy sprawie zaufać. Trzeba sprawdzać źródło, nie opakowanie - mówił. Ks. M. Małyga zwrócił uwagę, że jeśli początek Kościoła jest prawdziwy, a potem coś źle poszło, to ze względu na początek, warto w tym Kościele pozostać. Zaznaczył, że ten sposób można wykorzystać oceniając inne sprawy, czy relacje.

    Co więc stoi u początku Kościoła? Ojciec duchowny wrocławskiego seminarium zauważył, że powstał on w momencie, gdy do kilku rybaków podszedł człowiek i powiedział "chodźcie za mną, bo ja jestem drogą, prawdą i życiem". Nawiązywał m.in. do fragmentu Listu do Efezjan, z którego wynika, że Bóg chciał Kościoła i nie jest on wymysłem ludzkim. - Boży Syn chciał, by ludzie byli razem we wspólnocie, by się spotykali, by wędrowali przez życie - tłumaczył

    - Wiemy, że Kościół na pewno, że Kościół jako ludzka rodzina przetrwa, ale wcale nie jest powiedziane, że przetrwa w Polsce. (...) Na pewno słyszeliście o wielu skandalach w Kościele, ja również. One mnie zawsze bolą. Ilekroć coś złego się dzieje z Kościołem, zwłaszcza gdy rzecz dotyczy księdza, to myślę, że jest to rana na ciele Pana Jezusa i wtedy Kościół - poranione ciało - wymaga mojej troski - dodał.

    Ks. M. Małyga podkreślił, że mówiąc o przyszłości chrześcijaństwa powinniśmy się uczyć od siedmiu pierwszych wspólnot, które funkcjonowały w Azji Mniejszej prawie dwa tysiące lat temu, po których zostały ruiny pod względem architektonicznym, ale również zaledwie kilkadziesiąt osób - wyznawców Chrystusa. Jednym z przykładów był Efez, miasto, które porównał do dzisiejszego Londynu lub Nowego Jorku. Zaznaczył, że tamten Kościół przypomina mu Polskę - był bardzo liczny, wytrwały, solidny, ale okazało się mieszkańcy zachowywali przepisy zewnętrzne, ale ich serca były zupełnie gdzie indziej. Nie posłuchali też ostrzeżenia, które skierował do nich św. Paweł.

    - Co spotka Kościół w przyszłości absolutnie nikt tego nie wie. Wiemy natomiast, co może mu grozić np. za kilkadziesiąt lat. Możemy stwierdzić, że Kościół jako całość nie zginie, ale jego los zależy od nas - dodał na zakończenie, podkreślając, że podstawą jest wiara w słowa Pana Jezusa, że "bramy piekielne go nie przemogą".

    Po zakończeniu prelekcji uczniowie zadawali pytania. Dotyczyły m.in. możliwości przyjmowania Komunii pod dwiema postaciami, celibatu, stanowiska Kościoła wobec homoseksualizmu, a także powodów odchodzenia z Kościoła.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół