• facebook
  • rss
  • Zmarł wybitny kardynał

    KAI

    dodane 05.07.2017 10:38

    Były arcybiskup Kolonii kardynał Joachim Meisner zmarł w środę rano podczas urlopu w Bad Fuessing w wieku 83 lat - podała w środę rozgłośnia katolicka Koelner Domradio. Pochodzący z Wrocławia Meisner kierował przez 25 lat największą niemiecką diecezją.

    W czasie jego arcybiskupiej posługi los nie szczędził mu konfliktów. Jako pierwszy sprzeciwił się, aby zaświadczenie wydawane przez kościelne poradnie rodzinne pozwalało kobietom na dokonanie aborcji. Z jego inicjatywy papież Jan Paweł II w 1999 roku nakazał wycofanie się Kościoła katolickiego w Niemczech z systemu państwowego poradnictwa dla kobiet w ciąży, co znaczna część niemieckich biskupów przyjęła z niechęcią.

    Urodził się w 1933 r. w należącym wówczas do Niemiec Wrocławiu. Dużą część życia spędził w komunistycznej NRD. Po 1945, uciekając wraz z rodziną, znalazł się w Turyngii, gdzie po ukończeniu edukacji z bankowości wstąpił do seminarium duchownego, a potem został biskupem pomocniczym w Erfurcie. W 1980 przybył jako biskup do Berlina Zachodniego i tym samym, jak mówił, "uwolnił się spod władzy komunistycznego przywódcy Ericha Honeckera i jego współpracowników". Przemawiając podczas zjazdu niemieckich katolików w Dreźnie w 1987 roku, odniósł się do radzieckich gwiazd na wielu budynkach publicznych w NRD mówiąc: "Dla katolików jedyną gwiazdą, za jaką powinni podążać, jest gwiazda betlejemska". 

    Na dziewięć miesięcy przed upadkiem muru berlińskiego 12 lutego 1989 r. przeniósł się z miasta nad Sprewą do metropolii nad Renem. W Kolonii, nazywanej przez niego "czwartą ojczyzną", nie walczył już z doktryną wojującego państwowego ateizmu, ale z zapomnieniem o Bogu w konsumpcyjnym świecie.

    Niezwykle mocne więzi łączyły go z św. Janem Pawłem II. Papieża Polaka nazywał wyjątkowym "budowniczym mostów między niebem a ziemią". Prawie 27-letni pontyfikat był dla niego "filarem prawdy dla świata".

    Szczególną uwagę kard. Meisner poświęcał ochronie życia. Ostro sprzeciwiał się próbom prawnej legalizacji aktywnej eutanazji. „Człowiek umiera na rękach człowieka, ale nie przez jego ręce” - powtarzał. Nie mniej energicznie potępiał aborcję i badania na embrionach w celu „uzdrawiania starego i chorego życia”.

    Kard. Meisner przeciwstawiał się także wszelkim próbom "rozwadniania wiary". Stale przypominał, także podczas wielkich wydarzeń kościelnych takich jak Światowe Dni Młodzieży w 2005 r. w Kolonii czy Kongres Eucharystyczny w 2013 roku, o znaczeniu codziennej modlitwy i potrzebie indywidualnej spowiedzi. Podkreślał, że niemieccy katolicy „zbyt wiele dyskutują, a zbyt mało się modlą". Posiadał też tradycyjny gust estetyczny i nie lubił abstrakcyjnych witraży autorstwa Gerharda Richtera w kolońskiej katedrze, mówiąc, że „pasują one raczej do meczetu lub innego domu modlitwy” nie gotyckiej świątyni.

    Nie do przecenienia są też zasługi kard. Meisnera dla pojednania z Polakami, Czechami i Słowakami. Był wielkim przyjacielem Polski. Wielokrotnie odwiedzał nasz kraj, m.in. Wrocław, swe miasto rodzinne. Na tamtejszym Papieskim Wydziale Teologicznym otrzymał w 1996 r. tytuł doktora honoris causa, w 2005 r. podobną godnością obdarzył go KUL. W 2012 r. został odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

    Ustąpienie Benedykta XVI, z którym łączyły go przyjacielskie więzi, z papieskiego urzędu było dla niego szokiem i niespodzianką. "Pozostać aż do śmierci - dotyczy to małżeństwa, ale także papieskiego urzędu" - to była jego pierwsza reakcja. Później złagodził swoje stanowisko i wraził zrozumienie dla decyzji Benedykta XVI, widząc jego słaby stan zdrowia. Zawsze raniło go to, jak lekceważąco, a nawet złośliwie mówiło się w Niemczech o papieżu Ratzingerze. Jego zdaniem wielu ludziom zabrakło świadomości, a nawet dumy z tego, że po prawie 500 latach ponownie Niemiec piastuje urząd najwyższej światowej rangi.

    Wobec Franciszka kard. Meisner zachowywał dystans, ale też nigdy nie twierdził, jak niektórzy, że wybór kardynała z Ameryki Łacińskiej na następcę św. Piotra jest nieważny. Z powodu bezkompromisowej postawy przyczepiono mu etykietkę "konserwatysty". Uważał ją za pozytyw i powtarzał: "Konserwatywny, bardzo proszę, ale tylko w znaczeniu jako ten, który broni wiary".

    Kard. Meisner miał tytuł doktora honoris causa Katolickiego Uniwersytetu w Lublinie i Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu, był ponadto obywatelem honorowym Trzebnicy.

    W 2014 roku kardynał otrzymał najwyższe polskie odznaczenie - Krzyż Wielki Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

    Nabożeństwo żałobne za zmarłego odbędzie się w środę w katedrze kolońskiej o godz. 18.30.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • GośćGermanus
      05.07.2017 19:35
      Mieszkam w Niemczech i miałem to szczęście osobiście go poznac. Świetnie mówił po polsku. Kardznał Woelki powiedział, że nieboszczyka zastano z otwartym brewiarzem ... błogosłąwiona śmierc!
      doceń 12
    • Torver
      05.07.2017 23:16
      To pewnie nie przypadek, że razem z kardynałem odszedł do Pana inny wielki wspolpracownik i przyjaciel Jana Pawla II - Joaquin Navarro-Valls. Niech spoczywają w pokoju!
    • PTaraski
      06.07.2017 10:13
      W nocy, przed swoją śmiercią kard. Meisner miał przed śmiercią rozmawiać z kard. Muellerem i wyrazić swój ból z powodu usunięcia tego ostatniego ze stanowiska prefekta KNW. Meisner miał być głęboko zasmucony, poruszyło go to bardzo i czuł się zraniony, uważał, że to niszczenie Kościoła. To jest relacja samego kard. Muellera: https://onepeterfive.com/category/featured-2/ .

      Być może ten ostatni cios skrócił życia dzielnego kardynała.

      Przypomnijmy, że kard. Mueller został zwolniony z dnia na dzień. Można się domyślać, że dlatego, żeby nie złożył jakiegoś oświadczenia przed swoim odejściem np. w sprawie AL lub Dubia. Lawirował lawirował i nic nie uzyskał, zresztą w przeciwieństwie do kard. Meisnera, który stawiał sprawę jasno i wiele przez to uzyskał, np. w sprawie aborcji, choć miał przez to wielu wrogów, a po jego ustąpieniu jako ordynariusza Kolonii wielu wcześniej "życzliwych" przestało go pozdrawiać. Nauka dla nas jest jednak taka, że nie można iść na kompromis w sprawach wiary.
    • PTaraski
      06.07.2017 10:21
      Tak sobie myślę, że w tych dramatycznych okolicznościach śmierci Kardynała, Mueller powinien podjąć jego dziedzictwo i poprzeć Dubia, którego sygnatariuszem był zmarły Kardynał. Myślę, że byłoby to zgodne z wolą zmarłego, a pewnie i jego pragnieniem. Dołączenie do autorów Dubia oznaczałoby jednak zwrot U, U-turn jak mówią Anglicy, bo wcześniej Mueller skrytykował jej autorów. Jednak nigdy za późno na skorygowanie swojego postępowania, choć skutki mogą być znacznie bardziej ograniczone.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół