• facebook
  • rss
  • Powstaniec, malarz, zakonnik

    Maciej Rajfur

    |

    Gość Wrocławski 31/2017

    dodane 03.08.2017 00:00

    W kolejnym spotkaniu z cyklu Wielcy Polacy młodzież z wrocławskiego RODM-u przedstawiła św. Brata Alberta.

    Życie, działalność i twórczość św. Adama Chmielowskiego przybliżył 24 lipca Dominik Wojtkiewicz. Wydarzenie zostało zrealizowane w ramach cyklu przybliżającego postacie wybitnych przedstawicieli narodu polskiego.

    – Inspiracją do zadedykowania kolejnego spotkania osobie św. Adama Chmielowskiego była m.in. uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z 22 czerwca 2016 r., która ustanowiła rok 2017 Rokiem Adama Chmielowskiego i bł. Honorata Koźmińskiego – mówił Dominik Wojtkiewicz z RODM-u. Podczas spotkania podkreślił, że już na początku swojej ziemskiej wędrówki Brat Albert doświadczył dramatycznych przeżyć. – W wieku ośmiu lat utracił ojca. Po sześciu latach odeszła jego matka, z którą był bardzo związany. Przekazała mu gorącą wiarę i miłość do ojczyzny, które zmobilizowały go do uczestnictwa w powstaniu styczniowym. W trakcie tego patriotycznego zrywu utracił lewą nogę w wyniku ranienia odłamkiem granatu – opowiadał D. Wojtkiewicz. Po tych wydarzeniach wiele podróżował, kształcąc się m.in. w sztuce malarskiej. Studiował w Paryżu, Gandawie i Monachium. – Obrazy namalowane przez św. Adama Chmielowskiego, przede wszystkim „Ecce Homo”, który przedstawia Chrystusa ubiczowanego i w cierniowego koronie, do dziś uważane są za jedne z najwybitniejszych dzieł polskiego malarstwa drugiej połowy XIX w. – informował pracownik RODM-u. Kolejny etap wędrówki Adama Chmielowskiego to decyzja o wstąpieniu do zakonu jezuitów. W trakcie studiów w Towarzystwie Jezusowym doświadczył ciężkiej depresji i załamania nerwowego. Równowagę odzyskał dzięki Regule św. Franciszka. Osiadłszy w Krakowie, święty oddał się służbie ubogim, chorym i nędzarzom, w których widział Jezusa. – Historia życia studenta, powstańca, podróżnika, artysty i zakonnika jest niezwykle inspirująca oraz udowadnia, że niezależnie od tego, jak pogmatwane potrafi być ludzkie życie, ostateczny pokój ducha można uzyskać tylko w Chrystusie. Święty Adam Chmielowski odkrył go w służbie ubogim, czemu poświęcił się całkowicie aż do swojej śmierci w 1916 r. – oświadczył Dominik Wojtkiewicz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół