• facebook
  • rss
  • Matka Boża postarała się o rozgłos

    Karol Białkowski

    |

    Gość Wrocławski 33/2017

    dodane 17.08.2017 00:00

    Tego nikt się nie spodziewał. Hitem wakacji w Polsce okazał się cover piosenki „Despacito”, który powstał przy okazji Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej. Trudno sobie wymarzyć lepszą promocję wakacyjnych wędrówek do Czarnej Madonny.

    Siostra Janina Anna Kaczmarzyk i Magda Ojak są przyjaciółkami i pielgrzymują razem od lat. Czterokrotnie uczestniczyły w Warszawskiej Pielgrzymce Niepełnosprawnych. To, że w tym roku wybrały Wrocław, nie jest niczym niezwykłym, bowiem Magda jest nauczycielem wychowania fizycznego na Uniwersytecie Przyrodniczym w stolicy Dolnego Śląska i trenerem personalnym. Z miastem jest też związana rodzinnie. Rok temu, gdy przyjaciółki po raz pierwszy miały wyruszyć na szlak z PPW, wydarzył się wypadek. Ucierpieli rodzice Magdy. – Dziękujemy Panu Bogu za uratowanie ich życia – wyjaśnia s. Janina. To była intencja, z którą ruszyły na Jasną Górę.

    Rozpala iskry

    Siostra Janina należy do Zgromadzenia Służebniczek NMP (śląskich) i pracuje jako katechetka w Komorowie pod Warszawą. Zajmuje się również (z sukcesami) organizacją wolontariatu wśród swoich uczniów. – Gdy pracowałam na warszawskiej Woli, zauważyłam, że wokół jest dużo Warsztatów Terapii Zajęciowej i innych tego typu ośrodków. Zobaczyłam też, że młodzież ma różne zajęcia i nie zawsze one są właściwe. Wtedy zaproponowałam im alternatywę dla dotychczasowych form spędzania czasu wolnego. Okazało się, że są chętni – wspomina. Tak powstał wolontariat Dobra Wola. Grupa zaczęła rosnąć, a w jej działania włączali się nie tylko uczniowie, ale również nauczyciele. – Współpracowaliśmy z WTZ prowadzonymi przez Katolickie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych. Podpisanych było ponad 60 umów wolontariackich. Uważam, że to dużo – opowiada. Dobra Wola wygrała też „Barwy wolontariatu” w okręgu mazowieckim, a wśród Ośmiu Wspaniałych były dwie osoby z tej właśnie grupy na przestrzeni czterech lat funkcjonowania. Od roku s. Janina jest w nowym miejscu i znów rozkręca wolontariat. Zasady zostają niezmienne, choć potrzeby lokalne są inne. Wystarczyło kilkanaście miesięcy, by w różne inicjatywy włączyło się ok. 40 osób skutecznie zachęconych przez s. Janinę. – Ja nie wiem, czy oni zostaną, ale mam nadzieję, że te dzieci będą się uczyły życia miłością, wiarą i postawami – zaznacza. Podkreśla, że gdy zadała sobie kiedyś pytanie: „co pamięta z katechezy w szkole?”, doszła do wniosku, że poza tym, że ksiądz miał brodę, to nic. – Stwierdziłam, że chcę, by moi uczniowie coś z lekcji religii wynieśli. Nie wystarczy, by usłyszeli kerygmat. Muszą go przeżyć. I mam wrażenie, że te inicjatywy są właśnie tym przeżywaniem. To ich autentycznie przemienia i prowadzi do wiary, mimo że wolontariat, który prowadzę, nie jest tylko dla katolików. Iskra dobra jest w każdym z nas, trzeba ją tylko rozpalić – przekonuje.

    Niespodziewany hit

    Magdalena Ojak jest absolwentką nie tylko AWF, ale również Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Stąd zamiłowanie do malowania. A pasja muzyczna? – Może dlatego, że lubię też tańczyć. Melodia „Despacito” wpadła mi w ucho i to dosłownie. Mówię o muzyce, bo słów... nie rozumiem – mówi Magda. Przyznaje też, że jej kuzynem jest raper TAU i takie rytmy są jej bliskie. Prace nad nowymi słowami do „Despacito” zaczęły się kilka tygodni przed pielgrzymką. Magda zwróciła się do s. Janiny o napisanie nowego tekstu do znanych na całym świecie dźwięków. Zakonnica przyznaje, że nie bardzo chciała to zrobić, ale ze względu na nalegania przyjaciółki napisała maryjne słowa, jednak z myślą, że nikt nie będzie chciał tego śpiewać. – Przede wszystkim chcę podkreślić: tytuł nie brzmi „Despacito”, a „Zdrowaś Mario”. I wcale pielgrzymka nie oszalała na punkcie „Despacito”. Sednem jest Maryja, do której zmierzaliśmy. Tu jest sens. Znana melodia, do której ciało podryguje, sprawiła, że łatwiej się szło – zaznacza. Wielką wartością nagrania, które w serwisie YouTube w chwili zamknięcia tego numeru „Gościa” zostało odtworzone 1,7 miliona razy, jest piękny śpiew. S. Janina powiedziała nam, że nigdzie nie uczyła się emisji głosu – to naturalny talent. – Psalmy śpiewam w kościele. (śmiech) Jeszcze przed wstąpieniem do klasztoru należałam do wspólnoty neokatechumenalnej. Gdy zawiązywała się nasza grupa, potrzebni byli kantorzy. Nie wiedzieliśmy, kto miał się za to wziąć. Miałam wtedy chyba 15 lat – wspomina. Przyznaje, że wówczas wszyscy, wraz z grupą młodszych członków wspólnoty, rozpoczęli naukę gry na gitarze i śpiewania psalmów. – Jestem samoukiem – przekonuje – Śpiewam tam, gdzie wiem, że może to mieć jakiś pozytywny oddźwięk. Niech to będzie przesłanie, że warto pielęgnować dary Boże i dzielić się z innymi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół