• facebook
  • rss
  • Przeszłość ukryta w ziemi

    Maciej Rajfur

    |

    Gość Wrocławski 33/2017

    dodane 17.08.2017 00:00

    Kamienna głowa z XII w., medalik z Barankiem Bożym, naczynia ceramiczne – wrocławscy badacze kopią i odkrywają historię.

    Instytut Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego prowadzi badania przy pl. Nowy Targ we Wrocławiu, gdzie niedługo ma powstać biurowiec. Zespół ma czas do przełomu listopada i grudnia, ale już – można powiedzieć dosłownie – dokopał się do niezwykle ciekawych przedmiotów.

    Niech gleba przemówi

    W kwartale położonym między pl. Nowy Targ a ulicami: św. Wita, św. Katarzyny i Wita Stwosza 30 osób odkrywa najdawniejszą historię Wrocławia. Nie mają zbyt wiele czasu, a taka okazja już na pewno się nie powtórzy, bo niedługo w tym miejscu stanie biurowiec. – Badamy pozostałości kamienic, które stały tutaj do 1945 roku. Niektóre są na fundamentach gotyckich, inne powstały w baroku, a jeszcze inne mają metrykę XIX-wieczną. Natrafiamy też na nawarstwienia archeologiczne, które odkładały się na podwórkach przy tych kamienicach – opowiada dr Paweł Duma z Zakładu Archeologii Historycznej UWr. – Chcemy się dowiedzieć jak najwięcej o przeszłości naszego miasta. Na specjalnie założonym profilu na Facebooku zamieszczamy informacje i zdjęcia z naszych badań. Nie tylko rekonstruujemy wygląd parceli czy kamienic w tych miejscach do 1945 roku, ale także szereg przemian zachodzących od XII wieku – tłumaczy. Badacze dochodzą nawet do warstw czy konstrukcji przedlokacyjnych, czyli tych, które powstawały jeszcze przed lokacją Wrocławia na prawie magdeburskim w XIII wieku. – Odkrywamy pozostałości budynków, podziały przestrzeni, ogrodzenia, płoty i szereg przedmiotów, które znajdują się np. w kloakach. Są to elementy skórzane czy drewniane z XI i XII w., które znakomicie się zachowały.

    Zachodzą w głowę

    W trakcie badania jednego z podwórek w warstwie, którą datuje się na ok. XIV w., naukowcy trafili na ślady spalonego budynku w konstrukcji szachulcowej. – Rama była drewniana, wypełnienie zaś gliniane, potocznie określa się go murem pruskim, ale nie jest to właściwa nazwa – stwierdza dr P. Duma. W tym miejscu, w warstwie spalenizny przy podłodze, na pograniczu gruzu, który powstał po spaleniu podłogi, odkryto depozyt, który składał się z głowy romańskiej, 87 przęślików tkackich oraz fragmentów ceramiki. – Tego prawdopodobnie nikt nie zdążył wynieść przed pożarem. Najciekawsze odkrycie, czyli głowę, datujemy na ok. XII wiek. Przedstawia ona brodatego mężczyznę z włosami spiętymi z tyłu. Nie mamy pewności, kto to jest – mówi archeolog. Kamienna głowa ma wyraźne ślady odłupywania od korpusu, którego nie odnaleziono. Prawdopodobnie była to pełna figura. Być może przedstawia Jezusa, być może któregoś z proroków albo Jana Chrzciciela. – Nie dotarliśmy jeszcze do żadnego z atrybutów, który pomógłby nam rozwikłać tę zagadkę – kwituje dr P. Duma. Jak podejrzewają specjaliści, głowa pochodzi z któregoś z pobliskich kościołów, który był w XIV wieku przebudowywany albo remontowany. – W trakcie takich remontów zazwyczaj to starsze romańskie wyposażenie ludzie usuwali albo jako wychodzące z mody niszczyli i używali powtórnie jako materiału budowlanego – tłumaczy archeolog. Być może wtedy właśnie taka figura została wyniesiona z kościoła i trafiła do budynku, gdzie znaleźli ją naukowcy w XXI wieku.

    To dopiero początek

    Zespół z Instytutu Archeologii UWr odkrył już m.in. szklaną pieczęć od butelki z datą 1744, fragment porcelany, kieliszek, pozostałości zniszczonej szklanicy z 1645 r. z przedstawieniem kobiety z wiankiem w prawej dłoni czy medalik dewocyjny ze sceną ukrzyżowania i Barankiem Bożym, odlany z cyny na przełomie XV i XVI w. Naukowcy są dopiero na początku swojej pracy. Po wydobyciu czeka ich jeszcze dokumentacja i segregacja informacji, czyli opracowanie materiału, które trwa nawet do kilku lat. – Nasze prace staramy się regularnie publikować w postaci artykułów i książek, gdzie omawiamy wszystko, co udaje się nam wykopać. Artefakty, na które natrafiamy, są własnością państwa i w większości trafiają do naszego magazynu instytutowego. Tam są udostępniane badaczom. Niektóre przedmioty przekazujemy do muzeów, by pokazać je szerszej publiczności – opowiada dr Paweł Duma. W wykopaliskach przy pl. Nowy Targ bierze udział ok. 30 osób, ale ta liczba stale rośnie. Są to studenci archeologii, pracownicy fizyczni, szereg konsultantów z różnych dziedzin i bardziej doświadczona kadra, czyli profesorowie uniwersyteccy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół