• facebook
  • rss
  • Pobiegli w hołdzie wyklętym

    Maciej Rajfur Maciej Rajfur

    dodane 19.08.2017 14:34

    Prawie 550 uczestników stanęło na starcie IV Biegu Niezłomnych w Sobótce. Zawody upamiętniały żołnierzy antykomunistycznego podziemia.

    Biegacze pokonali 10 km na leśnych stokach góry Ślęży. Na końcu każdy otrzymał pamiątkowy medal. Nie można jednak tej imprezy sprowadzić tylko sportowej płaszczyzny. Silny akcent patriotyczno-historyczny nie zamknął się tylko w nazwie.

    Zarówno przy linii startu, jak i mety wszystkim uczestnikom kibicowali kombatanci Armii Krajowej, Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” oraz potomkowie żołnierzy niezłomnych. - Dziękuję organizatorom, że ta impreza ma po raz kolejny taką świetną oprawę. Cieszę się z obecności gości specjalnych, kombatantów, którzy podnieśli rangę tej imprezy. A zawodnikom życzę bezpiecznego dotarcia do mety, bo to najważniejsze - witał na początku wszystkich Krzysztof Szczeponik, wiceburmistrz miasta i gminy Sobótka.

    Bieg Niezłomnych - Pamięci Żołnierzy Wyklętych to wydarzenie społeczne, które daje wspaniałą okazję do spotkania i rozmowy z kombatantami, tymi ostatnimi z ostatnich.

    - Witam w imieniu żołnierzy Armii Krajowej, których każdego roku jest coraz mniej. Trochę to smutne, ale takie są realia. Od pierwszego biegu mówimy o bohaterstwie tych, którzy walczyli o naszą wolność i ten stan ojczyzny, w którym dzisiaj żyjemy i rozwijamy się. My zostajemy na miejscu wbrew tym, którzy wyjeżdżają za granicę za dobrobytem i pieniędzmi. Bieg Niezłomnych zaś wyróżnia się serdeczną atmosferą społeczną, rodzinną. To wydarzenie dla wszystkich - stwierdził płk Ryszard Filipowicz, prezes okręgu dolnośląskiego Światowego Związku Armii Krajowej.

    Patronat honorowy nad Biegiem Niezłomnych objął prezydent Andrzej Duda, który wystosował do biegaczy specjalny list, odczytany tuż przed strzałem startowym. Wśród uczestników wielu miało na sobie koszulki z patriotycznymi symbolami lub godłem, opaski biało-czerwone na rękach. Tradycyjnie przed startem wszyscy włączyli się w okrzyk: "Cześć i chwała bohaterom!".

    - Niezmiernie się cieszę, że możemy spotkać się po już raz czwarty, by uczcić niezłomnych. Oni walczyli z okupantem niemieckim i armią radziecką, a po 1945 roku nie złożyli broni, tylko walczyli dalej. Dlatego dziś wszyscy upamiętniamy ich zasługi. Chwała bohaterom - przemawiał płk Kazimierz Łucki, komendant Centrum Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu, współorganizator zawodów.

    Jedną z głównych atrakcji biegu, wśród imprez towarzyszących, była możliwość sprawdzenia się na strzelnicy. Zorganizowano bowiem pierwsze otwarte zawody strzeleckie z wiatrówki pneumatycznej i łuku.

    - Bieg to wyraz hołdu, który składamy bohaterom drugiej konspiracji. Przypomnę to, co przy pierwszej edycji biegu powiedziała p. Marta Ziembikiewicz, córka kapitana Władysława Łukasiuka ps. "Młot": "To, co robimy - a nikt nikomu nie robi łaski, bo to nasz obowiązek - to zmazywanie powoli tego kilkudziesięcioletniego wstydu, który Polacy zgotowali Polakom". Cześć i chwała bohaterom - oświadczył Wiesław Drozdowski, dyrektor i pomysłodawca Biegu Niezłomnych oraz dyrektor Ślężańskiego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Sobótce.

    - Trasa była naprawdę zróżnicowana i bardzo malownicza. Wbiegi ciężkie, a zbiegi fantastyczne. Pogoda sprzyjała biegaczom. Lepsze to niż upał, choć muszę przyznać, że było trochę duszno. Nie trenuję regularnie, biegam amatorsko z bratem, kiedy mamy ochotę. On dzisiaj też wystartował i starałam się dotrzymać mu kroku, dlatego nie oglądałam się za innymi rywalkami w stawce - mówi pierwsza kobieta na mecie, Ewa Błauciak z Tarnowa k. Ząbkowic Śląskich.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół