• facebook
  • rss
  • Niebo dzieje się

    dodane 24.08.2017 00:00

    – Parafia to miejsce, gdzie doświadcza się go tu i teraz – mówił ks. Andrzej Delwo podczas jubileuszowych obchodów.

    Trwające od wielu dni świętowanie swoją kulminację miało w uroczystość Wniebowzięcia NMP, patronki zachowickiej świątyni. W samo południe uroczyście uruchomiono dzwony – dwa nowe i stary z 1938 r., nazywany św. Józefem (z nowym sercem!).

    Święta Rodzina na wieży

    – Największy jest dzwon Maryja, ważący 500 kg, którego imię nawiązuje do wezwania parafii. To on będzie zapraszał na Mszę św. Najmniejszy, 150-kilogramowy, nazywa się Święta Anna ze względu na filialny kościół w Siedlakowicach pw. NMP Bolesnej i św. Anny. W świątyni znajduje się obraz tej świętej, przywieziony przez dawnych mieszkańców Tłumacza. Dzwon będzie wzywać na Anioł Pański, natomiast o 15.00 – przypominać o Bożym Miłosierdziu – wyjaśnia proboszcz, ks. Stanisław Kulig. – „Święty Józef” waży ok. 270 kg. Razem z innymi dzwonami zabrzmi w niedziele, w uroczystości, a indywidualnie – podczas pogrzebów, bo św. Józef to patron dobrej śmierci. Dzwony rozkołysały się na kościelnej wieży, a po Mszy św. odpustowej pojawiły się… na stołach – w formie tortów, mistrzowsko wykonanych przez Urszulę Urbaniak. Nie zabrakło pachnących bukietów, a także niezwykłego wieńca z wizerunkiem Maryi, misternie ułożonego z ziaren zbóż. – Okrzyki Elżbiety i Maryi z dzisiejszej Ewangelii to okrzyki zachwytu niebem – mówił ks. A. Delwo podczas odpustowej Eucharystii. Zauważył, że Matka Boża doświadczała nieba już przed wniebowzięciem. Niebo to realna obecność Boga. Ona miała je w sobie. I dla nas ono jest dostępne już teraz. – W jaki sposób „niebo dzieje się”? Doświadczenie nieba to przede wszystkim otwarte ucho na głos Boga. Gdy przychodzimy, by posłuchać Boga i być posłusznym, pozwalamy, by niebo otworzyło się w naszym życiu. Odpustowe świętowanie rozpoczęło się już wcześniej. Parafianie gościli u siebie Zespół Pieśni i Tańca „Mała Helenka” z Nowego Sącza, scholę z parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego z Wałbrzycha, a także uczestniczyli w zabawie tanecznej i pikniku rodzinnym – z udziałem ks. Kuby Bartczaka i pasjonatów modelarstwa – oraz w wieczorze wspomnień i w jubileuszowym biegu.

    Od Zachariasza

    Być może bieg wokół Zachowic stanie się doroczną tradycją – kolejną pamiątką po 800-leciu kościoła. – Impreza odbyła się 12 sierpnia, na trasie 5300 m – wyjaśnia ks. Stanisław Kulig. – Wzięło w niej udział 80 osób. Kto nie mógł biec, był zaproszony do przejścia tej trasy. Nasz marsz (też byłem w grupie „chodzącej”) był formą dziękczynienia za osiem wieków świątyni. Oficjalne zakończenie obchodów odbędzie się 29 października, gdy w liturgii będziemy wspominać rocznicę poświęcenia kościoła własnego. W murze wieży kościelnej zostanie wówczas umieszczona kapsuła czasu, z pamiątkami i informacjami dotyczącymi naszej parafii. Pierwsza wzmianka o kościele w Zachowicach pochodzi z 1217 r. Wraz z całą wsią został on przekazany w testamencie biskupowi wrocławskiemu przez niejakiego Zachariasza, syna Artwiga. To prawdopodobnie jego osobie miejscowość zawdzięcza nazwę. Świątynia była wielokrotnie przebudowywana, przez pewien czas należała do protestantów. Posiada piękne ołtarze, ambonę z barwnymi scenami, barokową chrzcielnicę, XIX-wieczne stacje Drogi Krzyżowej, piękne lichtarze z 1851 r. czy XVIII-wieczny krucyfiks, niedawno odrestaurowany. – Po II wojnie światowej, pod koniec maja 1945 r., dotarło tu pierwsze pięć rodzin ze Wschodu, z miejscowości Okno w województwie tarnopolskim, powiecie skałackim – mówi Ryszard Mróz, dyrektor szkoły w Zachowicach. Potem ludzie przyjeżdżali także z innych stron. – Nas wyładowali we Wrocławiu-Brochowie. Spędziliśmy na stacji 7 tygodni – wspomina pani Cecylia. – Ostatecznie na wozach przez Wrocław dojechaliśmy do Zachowic. Na naszym wozie była trójka dzieci i… maciora, a za wozem szła krowa. Najpierw mieszkaliśmy razem z Niemcami. Pamiętam, że niemiecki ksiądz odprawiał Mszę św. po łacinie, a my śpiewaliśmy po polsku pieśni. Powojenne dzieje przypomniała – dla wielu osób niezwykle poruszająca – wystawa starych zdjęć w świetlicy wiejskiej. Dziś miejscowość pięknieje. Staje się znana m.in. z powodu założonych tu winnic, z których produkowane są znakomite wina.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół