• facebook
  • rss
  • Droga na ołtarze

    Karol Białkowski

    |

    Gość Wrocławski 41/2017

    dodane 12.10.2017 00:00

    Doktor Anna Sutowicz opowiada o polskich staraniach o kanonizację śląskiej księżnej.

    Historyczka zwraca uwagę, że od roku 1234 procedury kanonizacyjne i prerogatywy dotyczące uznania danej osoby za świętą zostały przeniesione do Stolicy Apostolskiej. – Od tego momentu nie było już możliwości ogłoszenia kogoś świętym ani przez biskupa miejsca, ani przez podniesienie relikwii – zaznacza. Ta decyzja spowodowała wydłużenie procesu kanonizacyjnego i podzielenie go na etapy.

    Doktor Sutowicz podkreśla, że istnieje sporo materiałów źródłowych, które opisują przebieg procesu kanonizacyjnego św. Jadwigi, jednak większość z nich dotyczy ostatniego etapu podjętego w 1262 r. przez Stolicę Apostolską. To, co działo się od śmierci księżnej w 1243 r., opisuje przede wszystkim „Żywot większy św. Jadwigi”. – Trzeba pamiętać, że źródła hagiograficzne pomijają porządek chronologiczny i często jesteśmy zdani na intuicyjne określenie ram czasowych – wyjaśnia. Niektóre fakty da się jednak uzupełnić źródłami dokumentowymi, których na ziemiach śląskich nie brakowało. Oficjalne procedury kanonizacyjne na pewno zostały poprzedzone kultem ludowym, a świadkami wszystkich nadzwyczajnych wydarzeń były cysterskie mniszki z ksienią Gertrudą, córką św. Jadwigi, na czele. Pierwszym udokumentowanym cudem jest uzdrowienie wdowy Stronisławy w 1249 r. – Wyraźnie, jeśli chodzi o promocję kultu św. Jadwigi, rysuje się postać bp. Tomasza, rządcy diecezji wrocławskiej, który bardzo silnie zaangażował się w popieranie klasztoru cysterek trzebnickich – opowiada historyczka.To właśnie w dokumencie wystawionym przez biskupa na dworze księżnej Anny Przmyślidówny dla klasztoru trzebnickiego występuje wdowa Stronisława. – Biskup Tomasz jest osobą poświadczającą zjawiska związane z kultem księżnej – dodaje. Z dokumentów wynika, że w 1252 r. kult jest rozwinięty wśród kobiet reprezentujących szeroko rozumianą rodzinę piastowską. O sytuacji mówi ustawa kapituły cystersów, która upomina ksienię Gertrudę, że dopuszcza do osłabienia dyscypliny klasztornej, bo gromadzące się kobiety zakłócają spokój cysterek. Kiedy kult ludowy został oficjalnie zatwierdzony, niestety nie wiadomo. Wydaje się, że musiało to nastąpić między rokiem 1260 a 1262. – W sierpniu 1261 r. papieżem został aktywny do tej pory na Śląsku legat, który przyjął imię Urbana IV, dobrze znający sprawy regionu i zapoznany z kultem św. Jadwigi. On mógł być katalizatorem decyzji o podjęciu oficjalnych kroków kanonizacyjnych. Możemy więc z całą pewnością określić, że koniec 1261 r. to czas, gdy bp Tomasz przejrzał i zatwierdził całą dokumentację, a także podjęto oficjalne kroki w kierunku przygotowania delegacji do podróży do ówczesnej siedziby papieża – Orvieto – wyjaśnia dr Sutowicz. To był moment, gdy w sprawę bardzo mocno zaczęli angażować się śląscy Piastowie. Dlaczego? Bo wysłanie delegacji wymagało nakładów finansowych, zabiegów dyplomatycznych oraz znalezienia osób, które doskonale znałyby prawo kanoniczne. Wszystko to miało pomóc w bezproblemowym przeprowadzeniu procesu kanonizacyjnego. – Wśród wybranych znaleźli się wnukowie św. Jadwigi, bracia: Władysław (późniejszy biskup Salzburga), Henryk III Biały i Konrad Głogowski oraz bp Tomasz, za którym stało poparcie całego episkopatu metropolii gnieźnieńskiej. W skład komisji weszli kanonicy: Salomon (z Krakowa), Erengerbert (Wyszehrad) i Scholastyk Mikołaj (późniejszy biskup poznański) – wymienia. Delegacja stawiła się u papieża prawdopodobnie w pierwszych miesiącach 1262 r. Prośba została przedstawiona Urbanowi IV, który natychmiast powołał komisję z legatem Anzelmem, biskupem warmińskim. Już wiosną tego roku zaczął on swoją pracę na Śląsku. – Na tym etapie nastąpiło ponowne spisanie relacji świadków wszystkich cudów, zlecono spisanie pierwszej wersji „Żywotu św. Jadwigi” i prawdopodobnie uzupełniano zbiór Miracula w formie pisemnej. To wszystko po wysłaniu do papieża okazało się znów niewystarczającym dowodem procesowym i Urban IV nakazał uzupełnienie materiałów – mówi. Historyczka podkreśla, że w tym czasie zaangażowane w czynności procesowe były nie tylko cysterki trzebnickie, ale również księżna Anna Przemyślidówna, której zeznania w „Żywocie św. Jadwigi” są bardzo częste i poświadczają najbardziej intymne dowody życia duchowego kandydatki na ołtarze. – Uzupełnione materiały trafiły do papieża w roku 1264, ale ten zmarł. Było to obiektywną przyczyną zatrzymania procedury – dodaje. Kolejny papież, Klemens IV, na początku 1265 r. znów nakazał uzupełnienie materiału procesowego. A. Sutowicz zwraca uwagę, że Ojciec Święty w bulli kanonizacyjnej wyraźnie usprawiedliwia się, dlaczego proces trwał tak długo. Papież zaznaczył w niej, że stało się to w trosce o to, by nie doszło do oszustwa i nie wkradły się nieprawidłowości do tego, co wcześniej przedstawiono. – Wydaje się, że prace posuwały się bardzo wolno i dopiero cud uzdrowienia córki Klemensa IV (zob. s. VII) ostatecznie przekonał papieża do wydania bulli w marcu 1267 r. Papież powołuje się nie tyle na cud, ile na radę znawców prawa kanonicznego. Inne ciekawostki jadwiżańskie można znaleźć na www.wroclaw.gosc.pl/Uroczystosci-jadwizanskie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół