Uczestnicy mówią, że przeżyli czas szczególny – przeznaczony na rozważanie Słowa Bożego, osobistą modlitwę, adorację oraz milczenie, które nie było pustką, lecz przestrzenią spotkania z Bogiem.
W Trzebnicy u sióstr boromeuszek odbył się dzień pustyni w formie Lectio Divina. Spotkanie poprowadzili ks. Tadeusz Dobrowolski oraz siostry boromeuszki. Chętni przyjechali z różnych miejsc i z różnymi intencjami, łączyło ich jednak jedno pragnienie: zatrzymać się i pozwolić, aby to Bóg przemówił jako pierwszy.
S. Donata Tomalak podkreśla, że jej decyzja o udziale w Lectio Divina wypływała z głębokiego pragnienia duchowego prowadzenia.
- Uczestniczyłam w Lectio Divina, ponieważ miałam pragnienie, aby poprowadziła mnie osoba, która wie, w jaki sposób poprzez Żywe Słowo Boże przybliżyć się bardziej do Jezusa, głębiej Go poznać – mówi s. Donata. To spotkanie ze Słowem Bożym okazało się dla niej doświadczeniem odkrywczym. - Pomogło mi odkryć wiele spraw, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Pan w ciszy przemówił i obdarzył hojnie pokojem i szczęściem – dodaje. Jak podkreśla, takie chwile zatrzymania są dziś szczególnie potrzebne. - Uważam, że dzisiaj wszyscy ludzie potrzebują takich spotkań, które pomogą w poszukiwaniu Jezusa i odnalezieniu pokoju. Potrzeba również być darem dla siebie wzajemnie.
Podobne doświadczenie towarzyszyło s. Elżbiecie, elżbietance z Wrocławia, która przyjechała do Trzebnicy, by choć na chwilę uciec od codziennego zgiełku.
- Za nami piękne spotkaniem nie tylko w czasie ciszy z siostrami i osobami świeckimi, ale przede wszystkim spotkaniem z Bogiem, który mówi i pragnie mówić przez Słowo - opowiada zakonnica.
Jak przyznaje, jej motywacja była bardzo prosta i jednocześnie głęboka. - Przyjechałam na to skupienie, by uciec od świata. Może to dziwnie zabrzmi, ale choć na chwilę uciec od głosu szumu, trudu i świateł… po to, by odpocząć w ciszy i usłyszeć siebie, a przed wszystkim Boga.
Szczególne znaczenie miało dla niej także świadectwo samej wspólnoty sióstr boromeuszek. - Ogromnie mnie ucieszył widok sióstr, ich otwartość, uśmiech i dobre słowo - przyznaje s. Elżbieta.
Jak zaznacza, takie spotkania są potrzebne nie tylko uczestnikom, ale także samemu miejscu. - Jestem przekonana, że takie spotkania są bardzo potrzebne, by ogrzewać mury tego klasztoru, ogrzewać serca Bogiem, ale i nasze serca, które - jak powiedział kapłan - potrzebują oczyszczenia. Człowiek potrzebuje ogrzewać i karmić serce takimi spotkaniami: ze sobą nawzajem, ale co najważniejsze - z Bogiem - podsumowuje elżbietanka.
Pustynia i cisza jawią się w jej słowach jako dar, który trzeba przyjąć.
S. Paulina Janczar zwraca uwagę na jeszcze inny wymiar tego dnia - jako odpowiedź Boga na osobiste pragnienie serca. Już w Adwencie postanowiła odnowić swoją relację z Bogiem poprzez Słowo, jednak odczuwała niedosyt.
- Chciałam rozciągnąć to postanowienie na cały rok, tylko potrzebowałam jakiegoś bodźca, jakiejś pomocy. I oto pojawiła się wiadomość o dniu skupienia w formie Lectio Divina - i to jeszcze na umiłowanej ‘pustyni’ - opisuje boromeuszka. To doświadczenie pomogło jej odkryć, że inicjatywa zawsze wychodzi od Boga.
- Myślę, że Pan Bóg sam odpowiedział na moje pragnienie. On pierwszy na mnie czekał, a ja dopiero teraz odczytałam Jego pragnienie, które wlał w moje serce - dodaje s. Paulina.
Szczególne znaczenie miała dla niej także treść rozważanych Błogosławieństw. Jej zdaniem są one jak lustro Oblicza Chrystusa i przypominają o fundamencie życia zakonnego, a w ogóle życia chrześcijańskiego. S. Paulina wyraża pragnienie kontynuowania tej drogi. - Chciałabym kontynuować Lectio Divina i mam nadzieję, że Pan Bóg na to pozwoli. Zachęcam wszystkich do zapoznania się z tą formą modlitwy i do wzięcia udziału - przyznaje boromeuszka.
Dla s. Maksymiliany Walczuk dzień pustyni stał się przestrzenią głębokiego duchowego otwarcia. - To dzień wyciszenia i otwarcia umysłu oraz serca na działanie Ducha Świętego. Owocem tego czasu było świadome tworzenie miejsca dla Boga w codzienności. Tworzenie przestrzeni na Jego wejście, aby moje życie było przepełnione Bogiem i wydawało dobre owoce - opowiada s. Walczuk.
Wśród uczestników była również Barbara Wnukowska, osoba świecka, która bardzo szczerze mówi o swojej wierze i kruchości.
- Jestem osobą słabą i ciągle potrzebuję wsparcia, pewności, że jest Pan - oznajmia. Jak podkreśla, to właśnie Słowo, modlitwa i adoracja dają jej siłę do codziennego życia. - Przez Słowo, modlitwę i adorację mam siłę, moc i radość do dalszego życia. Więcej miłości w sercu od Pana stopniowo usuwa u mnie lęk przed przyszłością i jutrem - dzieli się p. Barbara.
Dzień zatrzymania postrzega jako konieczny element duchowej równowagi. - Takie zatrzymanie jest koniecznie potrzebne dla wszystkich – by zobaczyć swoje życie, zobaczyć, czego w tym pędzie naprawdę pragniemy - opisuje B. Wnukowska. Jak zauważa, cisza i modlitwa mają realny wpływ na codzienne emocje i relacje. - Nawet złość odchodzi, bo człowiek zaczyna czuć, jak bardzo kocha bliskich. Na pewno jest poprawa nastroju i radość - uważa uczestniczka.
Halina Jarosze wzięła udział w rekolekcjach w klasztorze sióstr boromeuszek w Trzebnicy, aby w ciszy, w milczeniu, rozważając Słowo Boże lepiej zrozumieć co Pan Bóg chce jej powiedzieć na obecnym etapie mojego życia.
- Taki Dzień Pustyni w klasztorze jest bardzo potrzebny każdemu współczesnemu człowiekowi, aby z dala od zgiełku i codziennego zabiegania, w skupieniu na rozmowie z Panem Bogiem, mógł lepiej poznać i zrozumieć kim jest człowiek, jaki jest sens i cel jego życia - opowiada emerytka.
Spotkanie poświęcone rozważaniu Ośmiu Błogosławieństw stanowiło dla niej okazję do zrobienia rachunku sumienia i udzielenia odpowiedzi, czy Pan Bóg jest dla niej na pierwszym miejscu. - Czy jesten "uboga", czy choć trochę jestem człowiekiem Ośmiu Błogosławieństw, które, jak powiedział św. Jan Paweł II, stanowią autoportret Pana Jezusa? - pyta siebie p. Halina.
S. Agata Kałuża przed latyregularnie uczestniczyła w podobnych ćwiczeniach. Zatęskniłam za takim doświadczeniem wejścia w głąb Słowa i w głąb siebie.
- Bóg sprawił, że mogłam chłonąć zaproponowane treści, które pozwoliły wrócić do dawnych „duchowych przygód" i przeżywać je na nowo, w nowym kontekście. Uważam, że jest to wspaniała okazja do tego, by na nowo poczuć się kochanym dzieckiem Boga, zweryfikować życiowe postawy, priorytety i z radością pozwolić się nieść Bożej woli - opisuje s. Agata.
W Dniu Pustyni uczestniczyła także Matka Generalna Sióstr Boromeuszek w Trzebnicy. Przyznaje ona, że współcześnie żyjemy bardzo szybko. Ciągle coś się dzieje, ciągle gdzieś biegniemy, a w tym wszystkim łatwo stracić z oczu to, co najważniejsze. Dlatego boromeuszki zorganizowały Dzień Pustyni - czas, w którym można na chwile się zatrzymać i pobyć w ciszy.
- To dzień przeżywany w rytmie Lectio Divina, czyli spokojnego, uważnego słuchania Słowa Bożego. Dzień Pustyni był adresowany do wszystkich, którzy pragną na chwilę „zwolnić”, wyciszyć się i pozwolić, by Bóg przemawiał do serca przez swoje Słowo. Spotkania mają prostą, spokojną formę - bez presji czasu i nadmiaru słów. Jest to czas na osobiste czytanie Pisma Świętego, refleksję i modlitwę w ciszy, by usłyszeć co Bóg mówi do mnie tu i teraz, co chce powiedzieć mi dzisiaj - mówi s. Natanaela Dziubata.
Wydarzenie stało się zaproszeniem, by na nowo odkrywać wartość ciszy i uważnego słuchania Boga, który mówi nie tylko „do wszystkich”, ale do każdego z nas z osobna bardzo indywidualnie.
- Ten dzień obok słuchania Słowa Bożego był niesamowitym doświadczeniem wspólnoty. Bycie razem z innymi osobami konsekrowanymi, świeckimi, wsłuchiwanie się w Słowo Boże, modlitwa, adoracja, i Eucharystiastworzyły razem pięknem doświadczenie jedności i wspólnoty - podsumowuje Matka Generalnej Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza.
Dni pustyni będą organizowane cyklicznie w trzebnickim klasztorze i pozostają otwarte dla wszystkich, którzy czują potrzebę pogłębienia relacji z Bogiem, pragną zatrzymać się przy Bożym Słowie, by dać się Jemu poprowadzić.
Już teraz siostry zapraszają na kolejne spotkanie: 14 marca.