250 osób wzięło udział w pierwszym Dniu Pustyni dla Wrocławia, który poprowadził ks. Krzysztof Wons SDS. Zwieńczeniem wydarzenia modlitewnego była Msza św. pod przewodnictwem bp. Macieja Małygi.
Wydarzenie duchowe oparte na metodzie lectio divina, czyli modlitewnym wsłuchiwaniu się w słowo Boże, odbyło się w Liceum Sióstr Urszulanek. Uczestnicy próbowali odpowiedzieć sobie na pytanie „Co Ty tu robisz?”. Przez cały dzień zebranych prowadził doświadczony przewodnik: ks. Krzysztof Wons SDS - dyrektor CFD, kierownik duchowy i rekolekcjonista, teolog duchowości, organizator Dni Pustyni dla Krakowa.
Homilia, którą wygłosił ks. Krzysztof Wons podczas Eucharystii, stała się głęboką medytacją nad historią przymierza Boga z człowiekiem - historią miłości, zdrady, tęsknoty i nieustannej wierności Boga.
Na początku kapłan przywołał słowa Mojżesza, który z troską zwracał się do ludu: „Przestrzegajcie Bożego prawa, wypełniajcie je z całej duszy i z całego serca”.
To wezwanie nie było jedynie nakazem moralnym. Prawo - jak podkreślił kaznodzieja - było następstwem przymierza, jakie Bóg zawarł z Abrahamem. A w przymierzu Boga z człowiekiem zawsze chodzi o miłość oblubieńczą. Nie o zimną literę prawa, lecz o relację serc.
Historia Izraela pokazuje jednak dramatyczną prawdę: kiedy człowiek przestaje kochać Boga, przestaje Go słuchać. - Kiedy przestajemy kochać, przestajemy słuchać - mówił ks. Wons, odnosząc tę prawdę również do naszego życia.
Co wtedy się dzieje? Bóg nie odwraca się plecami. Nie rezygnuje. Cierpi i boleje jak oblubieniec zdradzany przez oblubienicę.
W obliczu niewierności Izraela Bóg posłał proroka Eliasza. Został on posłany z podwójną misją:
Przypomnieć ludowi o przymierzu z Bogiem.
Wezwać do strzeżenia prawa.
Prawo - jak zaznaczył kaznodzieja - nie było celem samym w sobie. Zostało dane po to, aby pomagało strzec Przymierza, rozpalało serce i pomagało na nowo rozkochać się w Bogu. W Prawie Izrael miał odkrywać, że jest oblubienicą Boga.
Wiemy jednak, ile wycierpiał Eliasz. Zmagał się z odrzuceniem, samotnością i zwątpieniem. Pytał w sercu, czy Bóg jeszcze chce swojego ludu, czy nadal go kocha. A gdy nawet proroka nie posłuchano i lud trwał przy swoich bożkach, historia niewierności toczyła się dalej.
Minęły wieki. Wtedy - jak mówił ks. Wons - Bóg zdecydował się posłać swojego Syna.
Przyszedł On, aby objawić, że Bóg jest Ojcem i kocha swoje dzieci. Nigdy z nich nie zrezygnuje. Sam powiedział, że jest wypełnieniem prawa.
Jezus został nazwany nowym Mojżeszem - Tym, który przyszedł na nowo przelać miłość Ojca do naszych serc, abyśmy odkryli w Bogu naszego Ojca.
Podczas przemienienia na górze obok Jezusa stanęli Mojżesz i Eliasz. Bóg Ojciec powiedział wtedy do uczniów: „To jest mój Syn, Jego słuchajcie”.
- Dlaczego właśnie oni tam stali? - pytał kaznodzieja. - By przypomnieć całe świadectwo Izraela, historię prawa i proroków, które prowadziły do Chrystusa.
Podkreślił, że Bóg może przychodzić z mocą - jak do Mojżesza i Eliasza - w trzęsieniu ziemi, ogniu i wichurze. Ale chce przychodzić także w delikatnym powiewie. Taka jest Jego miłość - subtelna, nienarzucająca się.
Jest tak delikatna, że człowiek może ją podeptać, przybijając Syna do krzyża. A jednak nawet wtedy Bóg nie rezygnuje.
Na krzyżu Jezus modlił się: „Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. To - jak wyjaśniał ks. Wons - znaczy: przebacz im ignorancję, zaniedbanie, wyziębione serca i obojętność.
Kaznodzieja przypomniał, że gdy przychodzi Syn Człowieczy, poprzedza Go Eliasz, aby przygotować serce oblubienicy na spotkanie z Oblubieńcem. Eliasz ma twarz Jana Chrzciciela, który woła: „Nadszedł czas najwyższy. Uczta weselna jest przygotowana”. To wezwanie jest aktualne także dziś.
W zakończeniu homilii padło wezwanie do wdzięczności: za Mojżesza, za Eliasza, a nade wszystko za Syna Bożego, który broni naszych serc i chroni nas przed zwątpieniem, odejściem i zdradą.
- A nawet jeśli zdrada już się wydarzyła - nie wolno wątpić w Jego miłość. On czeka, chce przebaczyć i odnowić przymierze z nami. Wszystko jest gotowe do uczty - mówił ks. Wons.
Kaznodzieja zachęcał, aby zebrani prosili Boga o łaskę spotkania - na tej uczcie - z Synem i Ojcem, a także z Mojżeszem i Eliaszem. Wezwał również do dziękczynienia za tych, których Bóg nieustannie do nas posyła, aby nasza relacja z Nim nie zgasła, lecz rozpaliła się żarliwością na wzór serca Eliasza.
Na zakończenie głos zabrał Maciej Małyga, który podkreślił, że ta Eucharystia była prawdziwym dziękczynieniem. Wyraził wdzięczność Bogu za prowadzenie i za otwieranie dróg tego spotkania.