Jak co roku na kwaterach żołnierzy niezłomnych na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu przedstawiciele władz i różnych instytucji wraz z mieszkańcami oddali hołd bohaterom podziemia antykomunistycznego w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
Uroczystość o charakterze państwowym została przeprowadzona zgodnie z ceremoniałem wojskowym przy Pomniku Ofiar Terroru Komunistycznego. Znajduje się on na dawnych kwaterach więziennych, gdzie spoczywają m.in. zamordowani żołnierze polskiego podziemia niepodległościowego.
W apelu uczestniczyły liczne delegacje władz państwowych, władz samorządowych województwa dolnośląskiego i miasta Wrocławia, Wojska Polskiego oraz innych służb mundurowych, rozmaitych instytucji i wielu organizacji, a także duchowieństwa różnych wyznań. Przybyło ponad 20 pocztów sztandarowych wystawionych przez różne instytucje i organizacje, a także mieszkańców Wrocławia i okolic, którzy pragnęli oddać hołd żołnierzom wyklętym.
ZOBACZ ZDJĘCIA:
Gośćmi honorowymi byli kombatanci oraz potomkowie żołnierzy wyklętych: kpt. Stanisław Wołczaski - żołnierz Armii Krajowej, powstaniec warszawski, Krzysztof Marszałek - syn ppłk. Ludwika Marszałka ps. Zbroja, Przemysław Lazarowicz - wnuk ppłk. Adama Lazarowicza ps. Klamra.
- Mimo wielu zagrożeń, cieszymy się dziś niepodległością i dostatkiem, jakiego nigdy nie było w historii Polski. Mimo to przepełnia nasz gorycz, wątpimy w nasze siły, zastanawiamy się nad naszą przyszłością. Wracamy myślą do bohaterów naszej niepodległości, którzy ofiarą i cierpieniami wykuwali naszą wolność. Wiemy, że nie jesteśmy kaprysem historii, przypadkową zbiorowością ludzi. Jesteśmy dumnym narodem, z której najdzielniejsi potrafili oddać swoje życie za wolność ojczyzny - przemawiał Przemysław Lazarowicz, wnuk Adama ps. Klamra, zamordowanego 1 marca 1951 roku.
Podkreślił, że pamięć i prawda to dwa czynniki, które decydują o tym, że możemy pozostać Polakami niezależnie od tego, co się wydarzy w przyszłości. Apelował nie tylko o hołd bohaterom, ale o wierność Polsce.
Wicewojewoda dolnośląski dr Piotr Sebastian Kozdrowicki przypomniał zebranym postać mjr Wandy Kiałki, członka Armii Krajowej i uczestniczki powojennego podziemia niepodległościowego. Jak zaznaczył, jako kombatantka odwiedzała dolnośląskie szkoły jako świadek historii. - To, że żyjemy w suwerennym, niepodległym kraju jest zasługą właśnie takich osób. Oni nie odwrócili się nigdy od Polski nawet w najmroczniejszych momentach naszej historii, gdy wydawało się, że Polska się od nich odwróciła. Cześć i chwała bohaterom - mówił wicewojewoda Kozdrowicki.
Dyrektor wrocławskiego oddziału Instytut Pamięci Narodowej z kolei przypomniał osobę płk. Łukasza Cieplińskiego, zamordowanego 75 lat temu, właśnie 1 marca. Zacytował on fragment grypsu, który Ciepliński napisał do swojego synka Andrzeja.
- 15 lat temu po raz pierwszy upamiętnialiśmy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jak wiele się od tego czas zmieniło. Ci ludzie są przywracani pamięci, przywracana jest im godność. Powracamy po swoich, jak mówi prof. Krzysztof Szwagrzyk. I nie spoczniemy, dopóki każdy z nich nie zostanie zawołany po imieniu - oznajmił dr hab. Kamil Dworaczek.
Przypomniał, że we Wrocławiu stanął w końcu kilka miesięcy temu pomnik żołnierzy niezłomnych.
- Słyszeliśmy głosy niektórych lokalnych polityków, że ten pomnik będzie dzielił. A dzisiaj te głosy zamilkły. Dzisiaj jest to duma Wrocławia, jedno z ważniejszych miejsc pamięci w naszym mieście. Przywracamy pamięć o takich ludziach, którzy w chwilach próby zachowali się jak trzeba - dodał dyrektor Dworaczek.
Zakończył cytatem Łukasza Cieplińskiego z listu do syna. „W tych dniach mam zostać zamordowany przez komunistów za realizowanie ideałów, które tobie w testamencie przekazuje. W tej ciężkiej dla mnie godzinie życia świadomość, że ofiara moja nie pójdzie na marne, że niespełnione sny i marzenia nie zamknie nieznana mogiła, ale że będziesz je realizował ty, jest dla mnie wielkim szczęściem. Będę umierał w wierze, że nie zawiedziesz nadziei w tobie pokładanych”
Dolnośląska kurator oświaty Ewa Skrzywanek zwróciła uwagę na rolę edukacji historycznej. - Historii uczymy się dla teraźniejszości i przyszłości, którą budujemy. Historia to pamięć dobrego i złego. Wśród tych niezwykłych żołnierzy, są także ludzie, którzy popełniali w swoim życiu błędy. Dlaczego się uczyć historii? Po to, by pamiętać o bohaterach, o ich niezwykłym poświęceniu, o losach ich rodzin, bo ciążyła na nich klątwa wspaniałych rodziców, rzucona przez komunizm. Ci ludzie odzyskali swoją godność dopiero w wolnej Polsce. Uczymy się na dobrych i złych przykładach. Historia jest nauką, która powinna te sprawy pokazywać. I nie powinna być wykorzystywana politycznie - zaapelowała kurator oświaty.
Przy pomniku kapelani wojskowi odmówili modlitwę ekumeniczną, został odczytany apel pamięci, a także wystrzelona salwa honorowa. Na koniec zebrani złożyli kwiaty i wieńce.