Modlitwa, spacer i rodzinne rozmowy, a to wszystko przy pięknej pogodzie. Tak wyglądała pierwsza Rodzinna Droga Krzyżowa zorganizowana przez parafie w Brzegu Dolnym. W wydarzeniu wzięło udział 36 rodzinnych ekip, czyli około 120 osób.
Inicjatywa była propozycją przede wszystkim dla rodzin, ale do wspólnego przeżywania Wielkiego Postu zaproszono wszystkich chętnych.
Uczestnicy rozpoczynali drogę przy kościele pw. NMP Królowej Polski w Brzegu Dolnym. Start zaplanowano w godzinach od 15.00 do 17.30, tak aby każda rodzina mogła wyruszyć w dogodnym dla siebie czasie. Organizatorzy podkreślali, że ważne jest indywidualne przeżywanie tej drogi – dlatego uczestnicy nie szli w jednej grupie, lecz wyruszali osobno, we własnym tempie.
Na starcie zapisani uczestnicy otrzymywali specjalny pakiet przygotowany przez organizatorów. Znajdowały się w nim rozważania do poszczególnych stacji, mapa trasy oraz materiały opracowane specjalnie dla najmłodszych. Wszystko było profesjonalnie zapakowane w plecaku, który towarzyszył uczestnikom podczas całej drogi.
Trasa liczyła ponad 4 kilometry i została przygotowana tak, aby mogły ją pokonać także dzieci. Organizatorzy zadbali o to, by nie była zbyt wymagająca terenowo – można ją było przejść nawet z wózkiem dziecięcym.
– Pomysł zrodził się dwa, trzy lata temu. Chcieliśmy stworzyć alternatywę dla rodzin w formule podobnej do Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, tylko w krótszym wymiarze. Ta myśl dojrzewała w nas przez jakiś czas i w końcu udało się dopiąć wszystko organizacyjnie. Mamy nadzieję, że to nie pierwszy i nie ostatni raz, ale że inicjatywa przyjmie się w naszej parafii – mówi ks. Mateusz Ciesielski, wikariusz parafii.
W przygotowanie wydarzenia zaangażowało się wiele osób ze wspólnoty parafialnej. Stacje na trasie rozstawiali Skauci Króla, a organizatorzy wspólnie opracowywali przebieg drogi oraz materiały dla uczestników.
Jak podkreśla Łukasz Grzelak, jeden z organizatorów, inicjatywa może stać się inspiracją także dla innych parafii.
– Pomysł może się rozwijać i ewoluować. Podczas tej Drogi nie chodzi tylko o to, żeby przejść wyznaczoną trasę, ale przede wszystkim o to, żeby duchowo przeżyć ten czas. Dlatego bardzo ważne jest przygotowanie dobrej trasy – dostępnej dla rodzin, niezbyt trudnej. U nas można ją przejechać nawet w wózku, bo nie jest to teren bardzo wymagający – opisuje Ł. Grzelak
Jednocześnie podkreśla, że przy wydarzeniach rodzinnych kluczowe znaczenie ma długość trasy.
– Nie może być zbyt długa. Kilkulatki przeszły całą drogę, ale pod koniec były już zmęczone – przyznaje.
Podobne obserwacje ma s. Sandra Lisoń, która współtworzyła materiały dla uczestników.
– Zauważyliśmy, kiedy „testowaliśmy” trasę ze Skautami Króla, że przy siódmej stacji zaczynały się pierwsze kryzysy. Dzieci były zmęczone, robiły się cichsze, ale jednocześnie zaczynały bardzo uważnie słuchać rozważań – opowiada.
Właśnie dlatego organizatorzy dużą uwagę poświęcili formie przygotowanych tekstów.
– Do każdej stacji przygotowaliśmy krótkie rozważanie, trzy pytania do wyboru oraz małe zadanie na drogę między kolejnymi stacjami. Na przykład: powiedz, co lubisz w drugiej osobie z twojej rodziny albo chwyć ją za rękę jako znak, że chcesz jej pomagać – wyjaśnia s. Sandra.
Takie zadania miały zachęcać do rozmowy i wzajemnej bliskości.
– Bardzo ważne jest, żeby rozważania były proste i dostosowane do rodzin. Nie mogą to być referaty ani wykłady, bo wtedy dzieci szybko się nudzą – podkreśla Łukasz Grzelak.
Na trasie można było spotkać rodziny z dziećmi w różnym wieku, a także dziadków z wnukami. Pani Lidia przyjechała na wydarzenie z 10-letnim Brunonem i 8-letnią Polą.
– Akurat spędzają u mnie weekend, bo ich rodzice pracują. Bruno przygotowuje się do Pierwszej Komunii Świętej, więc pomyślałam, że to dobra okazja, żeby przeżyć razem taką Drogę Krzyżową. Babcia też jest jedną z tych osób, które uczą wiary i zachęcają do chodzenia do kościoła. Myślę, że damy radę przejść całą trasę. A babcia ma też swoje metody motywacji – uśmiecha się.
Dla Barbary i Macieja Hermanów udział w wydarzeniu był przede wszystkim okazją do wspólnego spędzenia czasu.
– W tygodniu bywa z tym różnie. Mąż i ja pracujemy na różne zmiany i nawet na Drogę Krzyżową chodzimy osobno. A tutaj możemy spędzić ten czas razem – z rodziną i z Panem Jezusem – mówi Barbara Herman.
Jak dodaje, zaproponowane przez organizatorów pytania pomogły spojrzeć na siebie z innej perspektywy.
– To świetna okazja, żeby poznać się lepiej. Na co dzień nie zadaje się sobie takich pytań. Można wejść trochę głębiej – w swoje serce i w swoją rodzinę – podkreśla.
– Chcieliśmy też przeżyć coś nowego. Nasze dzieci pierwszy raz uczestniczą w takiej Drodze Krzyżowej, więc to dla nich zupełnie nowe doświadczenie – dodaje Maciej Herman.
Po przejściu całej trasy na uczestników czekał słodki poczęstunek. Przygotowano ciasto, przy którym można było chwilę odpocząć i porozmawiać po zakończeniu drogi.
Podczas wydarzenia była także możliwość złożenia jałmużny wielkopostnej. Zebrane ofiary zostaną przeznaczone na wsparcie placówek opiekuńczo-wychowawczych w Szamotułach.
Organizatorzy podkreślają, że pierwsza edycja Rodzinnej Drogi Krzyżowej pokazała, jak duże jest zapotrzebowanie na inicjatywy, które pozwalają rodzinom przeżywać wiarę razem.
Mają nadzieję, że wydarzenie wpisze się na stałe w wielkopostny kalendarz parafii i będzie inspiracją dla innych wspólnot, które chciałyby zaprosić rodziny do wspólnej modlitwy w drodze.
