Po zimowej przerwie i pracach nad ostatecznym dokumentem synodu 11 kwietnia zebrało się po raz pierwszy wiosną plenum synodalne, czyli prawie 200 osób różnych stanów i funkcji w Kościele wrocławskim. Od dwóch tygodni propozycja dokumentu końcowego była ogólnie dostępna dla wszystkich. Podczas zebrania odbywały się głosowania nad poszczególnymi blokami dokumentu końcowego.
Członkowie plenum spotkanie rozpoczęli od Mszy św. w archikatedrze wrocławskiej, której przewodniczył metropolita wrocławski abp Kupny. Nawiązał do liturgii słowa, która prowadzi wiernych w sam środek życia Kościoła pierwotnego i doświadczenia, które nie jest jedynie historią sprzed 2000 lat, ale rzeczywistością, która trwa w Kościele aż do dziś. W pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich widzimy Piotra i Jana stojących przed Sanhedrynem. Ale to już nie są ci sami ludzie, którzy kiedyś bali się o własne życie. - To nie są uczniowie uciekający spod krzyża. To są świadkowie odważni, wewnętrznie wolni. A ich siła nie bierze się z wykształcenia, ze zdolności czy tam pozycji społecznej. Św. Łukasz podkreśla, że byli z Jezusem. To jest wyjaśnienie ich odwagi i siły duchowej. Byli z Jezusem, byli blisko Jezusa i dlatego nie mogą milczeć - mówił abp Kupny.
POSŁUCHAJ CAŁEJ HOMILII:
Apostołowie wypowiadają słowa, które stają się jednym z najważniejszych zdań w całym Nowym Testamencie: "Nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli". - To nie jest jakaś zwykła deklaracja, obwieszczenie. To jest konieczność serca. Kiedy człowiek naprawdę spotka Zmartwychwstałego, milczenie przestaje być możliwe - zaznaczył kaznodzieja.
W Ewangelii Jezus ukazuje się uczniom, którzy nie od razu wierzą. Są zamknięci, pełni wątpliwości, może nawet rozczarowania. A jednak to właśnie im Pan powierza misję: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu". - I nie mówi: "Idźcie, kiedy poczujecie się gotowi, godni". Ani nie mówi: "Idźcie, kiedy będzie sprzyjający czas". Te dwa fragmenty Pisma Świętego ukazują napięcie, które istnieje w Kościele od samego początku - między lękiem a misją. Między zamknięciem a otwartością i między ostrożnością a odwagą czerpaną z Ducha Świętego - wyjaśniał pasterz Kościoła wrocławskiego.
Przypomniał, że Sanhedryn próbował uciszyć apostołów. Jego zdaniem, bardzo przypomina nam to czasy współczesne. Świat dziś także mówi Kościołowi: "Możecie wierzyć, ale w tej sferze życia prywatnego. Możecie się modlić, ale po cichu, nie publicznie. Możecie mieć swoje przekonania, ale nie narzucajcie ich innym". - Apostołowie odpowiadają jasno: "Rozsądźcie sami, czy słusznym jest bardziej słuchać was niż Boga". I w tym świetle pragniemy spojrzeć na wydarzenie, którego jesteśmy dziś uczestnikami. Na głosowanie nad dokumentem końcowym II Synodu Archidiecezji Wrocławskiej. Wiele razy mówiłem o tym w tych naszych spotkaniach, że synod nie jest tylko jakimś procesem administracyjnym, próbą korekty działania urzędów. Nie jest parlamentem. Nie jest też debatą, w której zwycięża większość. Synod jest wydarzeniem duchowym - wyjaśniał abp Kupny.
Jak dodał, najważniejsze pytanie brzmi: "Co Duch mówi do Kościoła wrocławskiego?". I to chce odczytać synod, a potem tym żyć. Równie ważne są kolejne pytania: "Czy Kościół w naszej archidiecezji ma odwagę mówić? Czy ma odwagę głosić Dobrą Nowinę o zbawieniu? Czy ma odwagę dawać świadectwo wiary?". - Bo można mówić i nic nie powiedzieć. A można powiedzieć jedno zdanie, które zmienia życie. Piotr i Jan nie mieli przygotowanych dokumentów. Nie mieli opracowanej strategii komunikacyjnej. Mieli natomiast doświadczenie spotkania z Jezusem. Mieli doświadczenie Jego miłości, dlatego ich słowa miały moc - nauczał metropolita wrocławski.
Podkreślił, że dokument synodalny, który był procedowany, choć bardzo ważny, sam w sobie nie zmieni Kościoła. Kościół zmienia się wtedy, gdy kapłan zaczyna głosić z większą wiarą. Kościół zmienia się wtedy, gdy kapłan kocha tych, do których został posłany. Kościół zmienia się wtedy, kiedy osoba konsekrowana żyje bardziej radykalnie Ewangelią. Kiedy rodzina staje się kościołem domowym. Kiedy młody człowiek odkrywa, że Chrystus jest żywy. - Wtedy się zmienia Kościół. Dokument może wskazać drogę, kierunek. Mam głębokie przekonanie, że jest to droga wyznaczona przez natchnienie Ducha Świętego. Ale iść tą drogą musimy my. I to pomimo naszej słabości. Wielkim umocnieniem jest dla nas świadomość, że uczniowie często okazywali się ludźmi słabymi. Ewangelie wcale tego nie ukrywają. Sam Jezus wyrzucał swoim uczniom brak wiary, wyrzucał im upór. A to pokazuje, że misja Kościoła nie zaczyna się od doskonałości, ale od spotkania z miłosierdziem Jezusa - mówił kaznodzieja.
Zaznaczył, że Kościół nie jest wspólnotą ludzi bez błędów. Jest wspólnotą ludzi, którym przebaczono i dlatego mogą iść i głosić. Bo przeżyli Boże miłosierdzie, doświadczyli tego miłosierdzia. Piotrowi i Janowi zakazano mówić o Jezusie. Ale oni wychodzą z tej sytuacji jeszcze bardziej umocnieni. - Kościół, który nie doświadcza żadnego sprzeciwu, powinien zadać sobie pytanie, czy naprawdę głosi Ewangelię. Bo Ewangelia wzbudza i będzie wzbudzała sprzeciw. Jeśli nasze głoszenie nie wzbudza takiego sprzeciwu, to musimy sobie to pytanie zadać - oznajmił abp Kupny.
I dopytywał: - A może głosimy to, co ludzie chcą słyszeć? A może tylko mówimy to, co ich zadowala, to, co wzbudza jakiś poklask?. Ewangelia nie zawsze jest wygodna. Ona stawia wymagania. Ale jednocześnie - i to jest najważniejsze - Ewangelia daje życie.
- Dzisiejsze głosowania nie są tylko formalnością. To jest moment decyzji, czy chcemy być Kościołem, który zachowuje to, co znane. W tym się czujemy już bardzo dobrze. Czy też idziemy tam, gdzie prowadzi Duch Święty. Czy chcemy wejść na drogę nawrócenia i odnowy życia naszego wrocławskiego Kościoła? A więc czy chcemy budować komunię, formować się, podjąć misję? Czy też trwać w utartych schematach życia religijnego... - opisywał hierarcha.
Tłumaczył, że Kościół przyszłości, także w archidiecezji, będzie taki, jaka jest wiara jego członków. Nie wystarczy sama zmiana struktur, nie wystarczy nawet najlepszy dokument. Potrzeba ludzi, którzy są blisko Jezusa, bo tylko wtedy słowo ma moc, świadectwo jest wiarygodne, a misja przynosi owoce.









