Ksiądz może przekazać ludziom trzy rzeczy: łaskę, pustkę albo zgorszenie

W Roku Świętego Franciszka, w kościele jubileuszowym, prezbiterzy wyświęceni w 1991 roku spotkali się, by wspólnie dziękować za 35 lat kapłańskiej drogi. Była modlitwa, wspomnienia i rachunek sumienia z miłości - tej do Boga i do człowieka. Nie zabrakło także pytań najważniejszych: o miłość i powołanie.

Mszy Świętej w parafii pw. św. Franciszka z Asyżu we Wrocławiu przewodniczył ks. kan. Paweł Cembrowicz, proboszcz archikatedry wrocławskiej, a gospodarzem spotkania był ks. Adam Skalniak. Homilię wygłosił ks. Krzysztof Herbut, proboszcz z Ząbkowic Śląskich. Księża wyświęceni w 1991 roku obecnie pochodzą z trzech diecezji: wrocławskiej, legnickiej i świdnickiej. Kiedyś to była jedna archidiecezja wrocławska.

Już na początku Eucharystii ks. Adam Skalniak zwrócił uwagę na wyjątkowy charakter jubileuszu. - W szczególnym czasie i w szczególnym miejscu znajdujemy się w kościele jubileuszowym. Myślę więc, że to dar Opatrzności Bożej dla tego miejsca, ale też dla każdego z nas - mówił ks. Skalniak.

Kapłan przywołał postać św. Franciszka i moment jego duchowego przełomu w kościółku San Damiano. - Kiedy zostałem tutaj skierowany do parafii, odnalazłem w jego życiorysie taki moment, który mnie osobiście bardzo poruszył. Franciszek trafił do kościoła San Damiano, gdzie odnalazł krzyż, który dziś wisi w tym kościele nad naszymi głowami. Zapatrzył się w niego i otworzył serce przed Panem Bogiem. Modlił się: „Panie, proszę Cię o wiarę, o nadzieję i o miłość” - przypominał.

W słowach wprowadzenia nie zabrakło wspomnień z czasu seminarium i pierwszych wyborów życiowych.

- To już trzydzieści pięć lat odnajdywania się w historii Jezusa z całym naszym życiem. A właściwie więcej, bo trzeba doliczyć jeszcze sześć lat seminarium. Wielu z nas przeżywało niedawno czterdziestolecie matury. To wtedy zapadały decydujące wybory i szukanie sposobu na życie - mówił ks. Skalniak.

Wspominał także seminarium duchowne jako „dom ziarna niewyblakłych wartości”, miejsce dojrzewania powołania i kapłańskiej tożsamości.

Zaprosił również współbraci, by wrócili pamięcią do swoich obrazków prymicyjnych i kapłańskich haseł. - Proszę sobie przypomnieć zawołanie z obrazka prymicyjnego. W tych słowach zapisaliśmy kiedyś pomysł na własne kapłaństwo. Dzisiaj warto zobaczyć, jak ten charyzmat realizował się przez lata i powierzyć to wszystko Panu Bogu - podsumował ks. Adam.

Homilia ks. Krzysztofa Herbuta, proboszcza z Ząbkowic Śląskich, stała się głęboką refleksją o miłości jako źródle szczęścia i sensu kapłaństwa.

- Św. Franciszek miał różne cele, ale nie był szczęśliwy. Stał się szczęśliwy dopiero wtedy, gdy odkrył miłość i pozwolił się nią wypełnić - mówił kaznodzieja.

Kapłan przypomniał, że właśnie do miłości powołany jest każdy człowiek: - Co będziemy robić w niebie? Przez całą wieczność będziemy kochali i będziemy kochani.

W centrum homilii pojawiło się pytanie o osobiste doświadczenie Boga. - Warto sobie postawić pytanie: czy jestem szczęśliwym człowiekiem? To znaczy: czy kocham i czy czuję się kochany? - pytał.

Ks. Herbut podkreślał, że chrześcijaństwo nie może być jedynie wiedzą religijną czy teorią.

- Czy spotkałem żywego Boga, w którym naprawdę się zakochałem? Czy może nauczyłem się Boga tylko z książek? - pytał.

Kaznodzieja wielokrotnie wracał do znaczenia modlitwy, wskazując ją jako źródło autentycznego życia duchowego i kapłańskiej wiarygodności.

- Święty Franciszek był człowiekiem wielkiej modlitwy. To była tajemnica jego szczęścia - mówił ks. Herbut.

I dodawał: - Jaka modlitwa, takie życie. Po stylu życia, po podejściu do człowieka, po języku, po przebaczaniu i po miłości widać, czy człowiek się modli.

Zdaniem kapłana, modlitwa jest zawsze pytaniem o miłość. Jeśli kochasz, nie zapominasz o osobie, którą kochasz.

Nie zabrakło również mocnego rachunku sumienia dotyczącego duszpasterstwa. - Ile wkładamy wysiłku w akcje duszpasterskie, ile się namęczymy, ile nawojujemy… Ale jeśli to będzie bez Jezusa, to nie ma żadnej wartości. Mogę się zmęczyć, ale najlepiej przed Bogiem. Wszystko, co robię, robię na chwałę Bożą - apelował ks. Krzysztof.

Na zakończenie homilii ks. Herbut postawił pytanie o to, co kapłan naprawdę przekazuje drugiemu człowiekowi.

- Według Jezusa możemy dać ludziom trzy rzeczy. Po pierwsze: Bożą łaskę, jeśli sami się nią napełniamy. Po drugie: własną pustkę, jeśli nie żyjemy łaską. A po trzecie: zło piekła, czyli zgorszenie - wymienił.

Słowa te wybrzmiały szczególnie mocno podczas jubileuszowej Eucharystii, która stała się nie tylko wspomnieniem minionych lat, ale także wezwaniem do odnowienia pierwszej miłości i kapłańskiej gorliwości.

Ksiądz może przekazać ludziom trzy rzeczy: łaskę, pustkę albo zgorszenie Ksiądz może przekazać ludziom trzy rzeczy: łaskę, pustkę albo zgorszenie Ksiądz może przekazać ludziom trzy rzeczy: łaskę, pustkę albo zgorszenie Ksiądz może przekazać ludziom trzy rzeczy: łaskę, pustkę albo zgorszenie Ksiądz może przekazać ludziom trzy rzeczy: łaskę, pustkę albo zgorszenie

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..