Wzięli w niej udział prof. Przemysław Kazienko (Politechnika Wrocławska), ks. dr hab. Rafał Kowalski (Fundacja "Obserwatorium Społeczne") oraz Michał Twardosz (Katolickie Stowarzyszenie "Civitas Christiana"). Spotkanie prowadził Michał Jasłowski (Szkoła Doktorska PWT Wrocław).
O AI rozmawiali w odniesieniu do encykliki Magnifica humanitas Leona XIV - dokumentu będącego, wedle słów papieża, wyrazem "troski o osobę ludzką w dobie sztucznej inteligencji".
Prowadzący spotkanie M. Jasłowski zwrócił uwagę na otwierające encyklikę biblijne obrazy - budowę wieży Babel (por. Rdz 11,1-9) oraz odbudowę murów Jerozolimy (por. Ne 2-6). Pierwszy opis ukazuje budowę rzeczywistości oderwanej od Boga, opartej na uniformizacji, niszczącej komunię. Owocuje rozbiciem, pomieszaniem języków. To przedsięwzięcie, które "wyrasta z absolutyzacji tego, co ludzkie, i z ludzkiego roszczenia samowystarczalności, poświęca godność osób na rzecz skuteczności i pragnie dosięgnąć nieba bez błogosławieństwa Boga" (nr 7).
Drugi opis ukazuje "dzieło, które ma w centrum Boga i odbudowuje więzi jeszcze wcześniej niż kamienie. W ten sposób dawna Jerozolima odnajduje na nowo wspólny język: nie język jednolitości, lecz komunii; harmonię, która rodzi się wówczas, gdy każdy przyjmuje swoją część odpowiedzialności, a cały lud uznaje, że jego siła pochodzi od Pana" (nr 7).
Papież dostrzega w tych dwóch opisach podpowiedzi dotyczące relacji między człowiekiem a techniką i rewolucją cyfrową.
Jak powinno być - to jedna sprawa. Jak się jednak zachować w sytuacji, która jest? Prof. Kazienko podkreślił, że obecnie już 95 proc. modeli AI na świecie tworzona jest przez duże komercyjne firmy, raczej niezainteresowane dylematami etycznymi, ale starające się pozyskać jak najwięcej rynku dla siebie. Zarówno USA, jak i Chiny zdefiniowały AI jako pole rywalizacji. Europa w tym wyścigu nie uczestniczy. - My tego nie tworzymy, jedynie się przyglądamy - zauważył.
Na pytanie, czy AI działa w oparciu o algorytmy czy też w sposób nieprzewidywalny, stwierdził, że i tak, i tak. Funkcjonuje w oparciu o algorytmy (przykładem jest nawigacja, z której powszechnie korzystamy), ale tam, gdzie jej działanie dotyczy pewnej kreacji, nie jest to do końca zdeterminowane działanie.
- W encyklice papież pokazuje, że jeśli nie będzie jakiejś ponadnarodowej refleksji etycznej, jakiegoś kodeksu etycznego, który byśmy wszyscy zaakceptowali, to w pojedynkę nic nie zdziałamy - stwierdził ks. Kowalski, wspominając że PWT podejmuje już refleksję wokół moralnych zagadnień dotyczących AI.
Papież przypomina, jak mówił ks. Rafał, że zysk to nie wszystko. Podkreśla, że fakt, iż ktoś próbuje spowolnić pewne procesy związane z technologią, nie oznacza, że jest przeciw rozwojowi. Bywa, że potrzeba czasu, żeby podjąć refleksję nad jakimiś zjawiskami, wypracować pewne rozwiązania.
W encyklice cytuje Gandalfa z "Władcy pierścieni" Tolkiena: "Ale nie do nas należy panowanie nad wszystkimi falami przepływającymi przez ten świat; my mamy za zadanie zrobić, co w naszej mocy, dla tej epoki, w której żyjemy, wytrzebić chwasty ze znanego nam pola, aby przekazać następcom rolę czystą, gotową do uprawy". Nie jesteśmy w stanie zadbać o wszystko, ale powinniśmy zatroszczyć się o "własne podwórko".
Czy Leon XIV, pisząc o "wspaniałym człowieczeństwie", nie gloryfikuje go zbytnio? - Papież używa określenia: "wspaniałe człowieczeństwo stworzone przez Boga", wydobywa - podkreślaną już przez Benedykta XVI - prawdę o stworzeniu przez Niego - stwierdził ks. Kowalski.
- Mamy poczucie, że jesteśmy pasażerami pociągu, ale nie mamy wpływu na to, gdzie on jedzie, z jaką prędkością, nie mamy dostępu do hamulca - mówił M. Twardosz. Wspomniał o toczącej się nieustannie walce o ludzką uwagę. Ponoć obecnie czas naszej "uwagi ekranowej" wynosi 47 sekund - tyle czasu mamy na przykład, by skłonić kogoś do zainteresowania się treściami zamieszczonymi przez nas w przestrzeni wirtualnej. Radio potrzebowało 100 lat, by zyskać taką popularność, jaką ChatGPT zyskał w dwa miesiące.
- Najpierw my kształtujemy nasze narzędzia, a potem one kształtują nas - zauważył M. Twardosz, wspominając także o pewnych zjawiskach biochemicznych w ludzkim mózgu. Są one faktem, mamy jednak - podkreślił - jakąś przestrzeń wyboru sposobu, zakresu używania określonych narzędzi, przynajmniej - zgodnie ze słowami Gandalfa - na własnym polu.
Uczestnicy debaty zastanawiali się nad obecnością rozwiniętych technologii w szkolnictwie, w edukacji, w życiu rodzinnym, nad kwestią "wtrącania się" przez Kościół do spraw związanych z technologią, ze sztuczną inteligencją. - Kościół powinien być wszędzie tam, gdzie jest człowiek - podkreślali.
Rozważali, czy AI jest narzędziem neutralnym, czy jednak niesie ze sobą jakiś bagaż negatywny. - Czasem przy debacie o AI pojawia się paradygmat noża lub młotka - narzędzia, którym można zarówno zabić człowieka, jak i uczynić coś pożytecznego. AI jednak jest narzędziem innego rodzaju - zauważył M. Twardosz, dodając ze AI przyjmuje oblicze tego, kto ją projektuje, wykorzystuje. - Młotek można odłożyć, generatywna AI osadzona w środowisku cyfrowym, smartfon stale podłączony do internetu są takimi narzędziami, że możliwość odłożenia ich staje się ograniczona - mówił. Zwrócił uwagę na sytuację dzieci stale zanurzonych w świecie cyfrowym, kompulsywnym korzystaniu z technologii, cyfrowych uzależnieniach.
Ks. Kowalski podkreślał, że AI nie musi mieć zabarwienia negatywnego, ale - jak pisze papież - funkcjonuje trochę tak, jak dzieło artystyczne. Może oddziaływać na odbiorcę pozytywnie lub negatywnie. Wiele zależy od wizji człowieka, jaka stoi za konkretnym systemem. Osoby kształtujące systemy AI mają dużo większy zakres odpowiedzialności za tworzone narzędzie niż twórcy np. młotka.
Rozmówcy zwrócili uwagę na nuty nadziei zawarte w papieskiej encyklice, choć zdecydowanie nie ma w niej hurraoptymizmu. Papież odnosi się do AI w szerszym kontekście - w perspektywie świata technologii. Zwraca uwagę na potrzebę "cyfrowej higieny".
- Ważne jest to, jakimi ludźmi się stajemy, tworząc, ale i korzystając z AI. Leon XIV pisze o promowaniu "higieny uwagi", dbaniu o przestrzenie ciszy, spokojnego studium, pielęgnowania relacji - stwierdził prof. Kazienko. Wskazał na wagę owych relacji, rozwijanych w świecie rzeczywistym, bo przy AI dodatkowym niebezpieczeństwem jest właśnie sfera sztucznych więzi, udających prawdziwe. - Mamy sytuację, gdzie wspomniany "młotek" chce się z nami zaprzyjaźnić. Narzędzia AI niejako próbują stać się naszymi przyjaciółmi, doradcami, wydają się empatyczne, rozumiejące, są zawsze dostępne - zauważył.
Uczestnicy debaty zwrócili uwagę na potrzebę obrony ludzkiej kreatywności, zdolności do samodzielnego myślenia, zachowania wolności, bo bezrefleksyjne płynięcie z nurtem, do jakiego wciąga nas AI, sprawia, że przestajemy sami być twórcami swojego życia. Pozwalamy, by projektował je ktoś inny (coś innego?), podsuwając nam treści, proponując wybory, sugerując decyzje.








