Rzecz dzieje się w Roku św. Franciszka, niedługo przed obchodami 800-lecia obecności franciszkanów we Wrocławiu, a laur przyznany współczesnemu franciszkaninowi, pochodzącemu z archidiecezji wrocławskiej, to Nagroda im. Benedykta Polaka.
Trudno się połapać we wszystkich „kamyczkach” tej mozaiki, ale układa się w piękną opowieść – o śmiałych podróżnikach, niosących Ewangelię i otwartych na każdego człowieka.
Zamiast Syberii – Andy
Ojciec Symeon pochodzi z Dobrzynia w pobliżu Brzegu. Jego zapał ewangelizacyjny kiełkował już w dzieciństwie, gdy... czytał słowo Boże krowom, które wypasał. Franciszkanami zafascynował się, pielgrzymując z nimi z Wrocławia na Jasną Górę. – Najpierw chciałem być misjonarzem na Syberii, gdzie moja babcia przebywała prawie przez 3 lata. Przygotowywałem się do tego, spędziłem jakiś czas w Rosji, ówczesnym ZSRR, ale Pan Bóg miał inne plany – opowiada.
Podjął misję w Boliwii. – Zacząłem od wysokich pułapów. Pracowałem przy najwyżej na świecie położonym sanktuarium w Copacabanie nad jeziorem Titicaca – mówi. Życie na wysokości ok. 4000 m n.p.m. przyniosło mu problemy zdrowotne, więc z czasem trafił na placówkę leżącą „tylko” na wysokości ok. 2600 m n.p.m. W sumie przez 10 lat wędrował po Andach, docierając do kilkudziesięciu miejscowości w okolicy.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








