Spotykamy ich w Ligocie Małej, gdzie dotarli ok. 11.00. Wyruszyli 4 godziny wcześniej, spod salezjańskiego Kościoła pw. św. Michała Archanioła we Wrocławiu. Spoceni i zziajani, ale uśmiechnięci, podjeżdżają pod kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, gdzie zaraz wezmą udział w pierwszej na szlaku Mszy św. Na koszulkach noszą napis: „Rolki, droga, sens”.
Zdjęcia:
Pielgrzymi rolkowi to ludzie z Wrocławia i okolic, z Górnego Śląska, Wielkopolski, Rzeszowa i okolic, z Legnicy, Opola, Warszawy, Torunia, z Częstochowy, a także z Niemiec. Najstarszy ma 71 lat, najmłodszy – 13 lat. Prócz księdza przewodnika, towarzyszy im ks. Tomasz Hawrylewicz SDB, proboszcz parafii Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Twardogórze; obecny jest też kleryk Krzysztof ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny.
– To jest szczególna, jubileuszowa pielgrzymka – dziesiąta edycja. Pielgrzymów jest więcej niż zwykle, ponad 60 osób – mówi główny przewodnik, ks. Jerzy Babiak.
Jak widać, nie przestraszyli się temperatury. Choć podkreślają, że pielgrzymowi nic się nie należy (także komfortowa pogoda), jednak dobrze się przygotowali do wysokich temperatur.
– W tym roku stworzyliśmy specjalną procedurę, która gwarantuje nam jak najwyższy poziom bezpieczeństwa, jeśli chodzi o słońce. Pielgrzymi są poinstruowani, jak się zachowywać, trasa jest dostosowana do pogody. Będziemy wstawać o 3.00, a wyruszać o 4.30. Zamierzamy wcześnie kłaść się do spania, bo już ok. 14-15.00 będziemy docierać na miejsce noclegu – wyjaśnia ks. Babiak.
Dodaje, że duchowy wymiar drogi wiąże się z tematem roku duszpasterskiego: „Uczniowie-misjonarze”. – Zależy nam na tym, by ten czas był duchowym odrodzeniem, nawróceniem – mówi. Sąd Eucharystia, codziennie Godzinki, Różaniec, Koronka do Bożego Miłosierdzia, Litania do Matki Bożej.
– Zagwarantowany jest czas ciszy, ale i czas na rozmowy. Zawsze powtarzam, że pielgrzymuje się nie tylko „dla siebie”, ale i „od siebie”. W tym roku planujemy zakup motocyklu dla misjonarzy w Brazylii. Pojazd ten jest im bardzo potrzebny w pracy duszpasterskiej. Każdy pielgrzym przekazuje za kolejny przejechany kilometr określoną, wybraną przez siebie, kwotę. To jest nasz dar miłości – mówi.
Jarek Szymański (Poznań) jedzie na Jasną Górę na rolkach już po raz piąty.
– W czasie minionych pielgrzymek zdarzało się, że było ok. 40 stopni, jesteśmy przygotowani na takie temperatury. Najważniejsza są silna wola, wiara. I się jedzie. Czujemy się wspaniale. Z wieloma osobami spotkaliśmy się po roku, są też zawsze jacyś nowi pielgrzymi – których serdecznie witamy. Każdy z nas zresztą stara się „wciągnąć” kolejnych uczestników. Panuje wspaniała atmosfera, która nas niesie, dobrze się ze sobą czujemy. Też żar z nieba nie przeszkadza – twierdzi.
– Bardzo lubię rolki, to moja pasja; lubię też pielgrzymować. To połączenie jednego z drugim. Każdy z nas zabiera ze sobą jakieś intencje – co również jest motywujące – dodaje.
– Słyszałam o tej pielgrzymce od znajomych i tak od dłuższego czasu, gdzieś od czterech lat, „zbierałam się”, by wyruszyć. W końcu udało się. Zachęciłam również Laurę (obie studiujemy we Wrocławiu, lubimy rolki, często jeździmy też razem). Tu jest Jasna Góra i są rolki, „pełny pakiet”, dla ciała i ducha – mówi Karolina
Na pątników czekała prawdziwa uczta.
– Co roku gościmy pielgrzymów, rolkowych oraz rowerowych. Piesi (z Głogowa) idą obecnie przez Ligotę Wielką. Przygotowaliśmy owoce, ciasta, kiełbaski z grilla, bułeczki. Wiadomo, że po drodze tracą wiele energii, muszą się posilić – opowiada pani Sylwia z Rady Sołeckiej. O posiłek zadbała rada, wraz z sołtysem i wieloma mieszkańcami.









