Odbyły się w dniach 27 czerwca-4 lipca w malowniczym Białym Dunajcu. W ośmiodniowym wyjeździe uczestniczyło 50 dzieci, którym towarzyszyli opiekunowie: Justyna Kopka, Dorota Mordal, Barbara Operacz i Ewa Stępniewska, a kierownikiem kolonii był ks. Adam Błaszczyk.
Program był niezwykle bogaty. Uczestnicy przeżyli emocjonujący spływ pontonowy Dunajcem wśród pienińskich krajobrazów, przemierzyli Dolinę Kościeliską i Jaskinię Mroźną, zdobyli Sarnią Skałkę, spacerowali po Zakopanem i Krupówkach, odwiedzili Kopalnię Soli w Bochni, bawili się przez cały dzień w Energylandii oraz odpoczywali w Termach Bania. Był także Dzień Sportu, pełen wspólnych zabaw i integracji.
Choć był to czas wakacyjnego wypoczynku, nikt nie zrobił sobie wakacji od Boga. Każdy dzień rozpoczynał się lub kończył spotkaniem z Chrystusem podczas Eucharystii. Dzieci chętnie angażowały się w liturgię - czytały słowo Boże, śpiewały psalm, służyły przy ołtarzu, a wieczory kończyły wspólnym Apelem Jasnogórskim.
Duchowym patronem kolonii był św. Carlo Acutis , który swoim życiem pokazał, że świętość nie jest zarezerwowana dla nielicznych ani dla ludzi w podeszłym wieku. Jest drogą otwartą również dla dzieci i młodzieży. Jego przykład towarzyszył uczestnikom przez cały wyjazd i przypominał, że można być zwyczajnym nastolatkiem, mieć pasje, przyjaciół i marzenia, a jednocześnie całym sercem kochać Boga. Carlo powtarzał, że „Eucharystia jest autostradą do nieba” - trudno o lepsze przesłanie dla kolonii, podczas których każdego dnia najważniejszym punktem była Msza Święta.
Jednym z uczestników był Mikołaj, który każdego dnia pełnił posługę ministranta.
- Służyłem do Mszy codziennie i przez to tak się przyzwyczaiłem, że teraz ciężko byłoby mi już tylko siedzieć w ławce i po prostu słuchać - mówi z uśmiechem.
To chyba najpiękniejszy owoc takich wyjazdów - kiedy dzieci odkrywają, że Kościół to nie tylko miejsce, do którego się przychodzi, ale wspólnota, którą współtworzą.
Koloniści przekonali się również, że góry potrafią uczyć pokory. Przez większość pobytu towarzyszyło im słońce i wysokie temperatury, ale podczas górskiej wyprawy przyszło zmierzyć się także z deszczem i wiatrem. Chwilę później zza chmur znów wyjrzało słońce. To właśnie taka zmienna pogoda stała się pięknym obrazem życia - nie zawsze jest łatwo, ale gdy idziemy razem i ufamy Bogu, po burzy znów pojawia się światło.
Nieodłącznym elementem kolonii była muzyka. Dzieci z ogromnym entuzjazmem śpiewały: „Tyś jak skała, Tyś jak wzgórze… Światłem swym rozświetlasz drogę, która prosto wiedzie nas…” Słowa tej pieśni idealnie oddawały atmosferę wyjazdu. Bóg był Skałą, na której uczestnicy mogli oprzeć każdy dzień - zarówno podczas górskich wędrówek, korzystania z wodnych atrakcji, jak i zwykłych rozmów, zabaw czy wspólnych posiłków.
Drugą piosenką, która szczególnie zapadła dzieciom w serca, była pieśń o św. Carlu Acutisie z refrenem: „Na życie mam tylko jeden plan - chcę zawsze być tam, gdzie jest mój Pan.” Jej słowa przypominały, że najważniejszym celem człowieka jest przyjaźń z Jezusem, a Eucharystia prowadzi do prawdziwego szczęścia.
- Najbardziej podobały mi się Termy Bania. Były tam super zjeżdżalnie, w tym taka, na której prawie spaliły mi się plecy, bo tak szybko jechałem! Byłem szybszy od wody! - wspomina z humorem Mikołaj.
Również inni uczestnicy i rodzice nie kryli radości po zakończeniu wyjazdu.
„Syn bardzo zadowolony z obozu. Najbardziej podobały mu się Termy Bania. Wszystkie wycieczki były ciekawe, organizacja na najwyższym poziomie. Jako mamę bardzo cieszyły mnie codzienne fotorelacje, na których było widać uśmiechy dzieci. Pozostaje tylko pytanie - kiedy kolejny wyjazd?” - napisała mama Jasia.
„Najbardziej podobało mi się śpiewanie piosenki »Tyś jak skała, Tyś jak wzgórze«. Oczywiście świetne były też Termy Bania. A moja opiekunka pani Dorotka była kochana i najlepsza na świecie” - dzieli się Zoja.
Mikołaj K. podsumował krótko: „Kolonie były super. Milion atrakcji, dużo ruchu, dużo wiedzy, smaczne jedzenie, wesoło, śmiesznie i przyjemnie spędzony czas. Nie mogę się doczekać następnego roku.”
Rodzeństwo Aleks, Gabrysia i Czarek zwróciło uwagę na bogactwo programu: „Energylandia, kopalnia, termy, spływ… W tak krótkim czasie zobaczyliśmy i przeżyliśmy naprawdę bardzo dużo. Wszystko odbywało się w świetnej atmosferze.”
Szczególnie poruszające były słowa jednego z rodziców, który zwrócił uwagę na rolę duszpasterza: „Dzieci są pod wrażeniem księdza. Prawdziwy pasterz prowadził swoje owieczki. Gdy pojawił się konflikt między chłopcami, potrafił ich pogodzić i znów razem się bawili. Doceniamy też dni bez telefonów. Dzięki temu dzieci naprawdę były razem. To integrowało grupę. Chcemy więcej takich wyjazdów.”
Największą wartością kolonii nie były nawet liczne atrakcje, ale budowanie relacji - z Bogiem i z drugim człowiekiem. W świecie pełnym ekranów udało się stworzyć przestrzeń prawdziwych rozmów, wspólnej zabawy, modlitwy i wzajemnej odpowiedzialności.
Wszyscy wrócili zmęczeni, ale szczęśliwi. Z plecakami pełnymi pamiątek, telefonami zapełnionymi zdjęciami i przede wszystkim sercami pełnymi wspomnień. Wrócili także z przykładem św. Carlo Acutisa, który pokazał im, że świętość zaczyna się od codziennych, prostych wyborów i że - nawet podczas wakacji - warto mieć „tylko jeden plan: zawsze być tam, gdzie jest Pan”.
A gdy po powrocie dzieci znów zaczęły śpiewać: „Tyś jak skała, Tyś jak wzgórze…”, wielu uczestników uśmiechało się na myśl o ośmiu dniach spędzonych w górach. Bo właśnie tam - pośród słońca, deszczu, górskiego wiatru i codziennej Eucharystii - odkrywali, że najpewniejszą Skałą jest Chrystus.
Wyjazd był dofinansowany przez Caritas Archidiecezji Wrocławskiej - ze środków pozyskanych w ramach Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom, a także przez Parafialny Zespół Caritas.
Archiwum prywatne
Archiwum prywatne
Archiwum prywatne
Archiwum prywatne
Archiwum prywatne
Archiwum prywatne
Archiwum prywatne
Archiwum prywatne
Archiwum prywatne
Archiwum prywatne








