Wanda Kiałka była jednym z najbardziej rozpoznawalnych kombatantów na Dolnym Śląsku. Żołnierz Armii Krajowej Okręgu Wileńskiego, uczestniczka walk o wolność Rzeczypospolitej, więźniarka sowieckich łagrów, a po wojnie niestrudzona strażniczka pamięci o Polskim Państwie Podziemnym i żołnierzach Wileńskiej Armii Krajowej.
Jej odejście zamyka kolejny rozdział historii pokolenia niezłomnych - ludzi, którzy w najtrudniejszej próbie dochowali wierności Polsce, płacąc za tę wierność najwyższą cenę: utratą młodości, wolności, rodzinnego domu i zdrowia. Pozostaje po niej świadectwo życia, które było służbą ojczyźnie od pierwszych dni wojny aż do ostatnich lat.
W. Kiałka urodziła się 15 grudnia 1922 r. w Wilnie - mieście, które ukształtowało całe pokolenie młodych Polaków wychowanych w duchu odpowiedzialności za niepodległą Rzeczpospolitą. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej działała w Przysposobieniu Wojskowym Kobiet, zdobywając wiedzę i umiejętności, które już wkrótce miały służyć walczącej Polsce.
Po agresji Niemiec i Związku Sowieckiego nie pozostała bierna. Pomagała rannym i uchodźcom, a w 1941 r. wstąpiła do Armii Krajowej Okręgu Wileńskiego, przyjmując pseudonim Marika. Jako łączniczka i sanitariuszka wykonywała niezwykle odpowiedzialne zadania, przenosząc meldunki, broń i rozkazy oraz niosąc pomoc rannym żołnierzom. Każdy dzień tej służby oznaczał ryzyko aresztowania i śmierci, jednak dla młodych ludzi tamtego pokolenia obowiązek wobec ojczyzny był wartością nadrzędną.
Latem 1944 r. uczestniczyła w Operacji "Ostra Brama" - jednym z najważniejszych zrywów zbrojnych Armii Krajowej, którego celem było wyzwolenie Wilna przed wkroczeniem Armii Czerwonej. Zwycięstwo nad okupantem niemieckim nie przyniosło jednak upragnionej wolności. Żołnierze AK zostali zdradziecko rozbrojeni przez Sowietów, a wielu z nich trafiło do więzień i obozów.
Także "Marikę" spotkał ten los. Trafiła do obozu w Miednikach, następnie do Kaługi. Nie zgodziła się wyrzec swoich przekonań ani złożyć przysięgi na wierność Związkowi Sowieckiemu. 23 lutego 1945 r. została ponownie aresztowana przez NKWD. Przeszła przez moskiewskie więzienia na Łubiance i Butyrkach, gdzie doświadczyła brutalnych przesłuchań. Sowiecki sąd skazał ją na 20 lat katorgi. Została zesłana do Workuty - miejsca, które dla tysięcy Polaków stało się symbolem cierpienia, niewolniczej pracy i próby złamania ludzkiego ducha. Przetrwała. Nie uległa. Do Polski powróciła dopiero w 1956 roku.
Po osiedleniu się we Wrocławiu rozpoczęła nowy rozdział życia. Poślubiła Stanisława Kiałkę, legendarnego żołnierza Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej i byłego więźnia Workuty. Razem przez wiele dziesięcioleci poświęcali się dokumentowaniu historii Wileńskiej Armii Krajowej. Gromadzili relacje świadków, fotografie, dokumenty i wspomnienia, ratując od zapomnienia losy swoich towarzyszy broni. Ich działalność stała się bezcennym wkładem w zachowanie pamięci o Polskim Państwie Podziemnym.
Mimo tragicznych doświadczeń wojny i zesłania mjr Kiałka nigdy nie pozwoliła, aby cierpienie odebrało jej pogodę ducha. Pozostała człowiekiem niezwykłej skromności, życzliwości i wewnętrznej siły. Chętnie spotykała się z młodzieżą, przekazując nie tylko wiedzę o historii, ale przede wszystkim wartości, które prowadziły jej pokolenie: miłość do ojczyzny, odpowiedzialność, honor i służbę drugiemu człowiekowi.
W 100. rocznicę urodzin powiedziała słowa, które najlepiej podsumowują całe jej życie: "Od dzieciństwa kochałam i kocham Polskę. Zawsze chciałam być dla ojczyzny przydatna". Były to słowa człowieka, który nigdy nie szukał zaszczytów ani rozgłosu. Swoją wielkość budował codzienną służbą, odwagą i wiernością złożonej przysiędze.
Odeszła kolejna strażniczka pamięci Kresów i Wileńskiej Armii Krajowej. Pozostawiła po sobie nie tylko wspomnienia, lecz także moralny testament - aby pamiętać, że wolność nie jest dana raz na zawsze, a historia żyje tak długo, jak długo żyją ludzie gotowi ją przekazywać następnym pokoleniom.
Pogrzeb śp. major Wandy Kiałki odbędzie się 5 sierpnia. O godz. 10:00 zostanie odprawiona Msza Święta w Bazylice św. Elżbiety we Wrocławiu. Uroczystości pogrzebowe będą kontynuowane na cmentarzu parafialnym św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida 51
O WANDZIE KIAŁCE PISALIŚMY M.IN. TUTAJ:













