Misterne kolaże i asamblaże absolwentki wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych powstawały całymi latami w domowym zaciszu. W kompozycjach – przypominających czasem delikatne koronki, mozaiki, czasem gąszcz gałązek czy migoczące kolorami szkiełka – biblijne teksty i obrazy splatają się z obrazami rodzinnej codzienności, z zachwytem przyrodą, rozmaitością świata ptaków i ryb, kwiatów i pszczół.
Zdjęcia:
Artystka zagląda do nieba, gdzie „mieszkań jest wiele”, śledzi lampę dziadka Zenka i dziewczęce warkocze, podgląda Matkę Bożą, gotującą obiad i rysującą coś w towarzystwie małego Jezusa. Parafianie – znający dotąd jedynie cotygodniowe rysunki pani Marty, zachęcające do rozważania słowa Bożego – mieli okazję spotkać się z barwnym bogactwem, które w ukryciu nabierało kształtów, „rosnąc” pośród codzienności.
Więcej o twórczości Marty Stańco w papierowym wydaniu wrocławskiego GN nr 30 na niedzielę 26 lipca lub w subskrypcji: TUTAJ.
Jak się do tego ma Kenia? Też „wyrosła z życia”. – Pierwszy raz byliśmy tam 11 lat temu. To nie był nasz pomysł. Kiedyś na końcu pewnych rekolekcji razem z mężem stanęliśmy przed Panem Bogiem na modlitwie i powiedzieliśmy: „Pokaż, czego Ty od nas chcesz, Panie”. Wróciliśmy z rekolekcji do domu, a następnego dnia odebraliśmy telefon od kolegi, z informacją, że potrzebne jest małżeństwo, które pojedzie do Kenii. Nękały nas wątpliwości, związane z sytuacją w tamtym kraju, ale jednocześnie mieliśmy przekonanie, że to Boży pomysł, że On się wszystkim jakoś zajmie – opowiada Marta.
Wspomina, że początkowo tamten wyjazd wydawał się jej i mężowi mało owocny, bez znaczenia. – Na rekolekcjach w Kenii było wtedy mało małżeństw, nie wydarzyło się nic wyjątkowego. Myśleliśmy: „Po co ten trud wyprawy z dziećmi?” Podróż trwała 41 godzin w jedną stronę, mieszkaliśmy w kiepskich warunkach, byliśmy narażeni na różne choroby... Ale to była nasza ocena. Po kilku latach dostaliśmy odzew, że Boże działanie na kenijskiej ziemi za sprawą Ruchu Światło-Życie i tamtego wyjazdu przynosi owoce. Ziarno zasiane w trudzie i łzach wydało owoc po czasie (por. Ps 126). Najpierw tego owocu nie widzieliśmy, naszym zadaniem było siać – jak Pan nas o to poprosił. Więc i teraz, w posłuszeństwie Bogu, jedziemy. W nieco innych okolicznościach, w inne miejsce – mówi M. Stańco.
Tym razem trafią do miasta, do osób z tzw. kręgu pilotowanego.
Kolaż pt. „Bóg jest miłością” (1J 4,16) ukazuje Pana Jezusa, który tuli w ramionach małą dziewczynkę, na tle mapy świata. Wizerunek mówi o Bożej miłości ogarniającej wszystkich ludzi, na całej kuli ziemskiej. – Ta Kenia jest w naszych sercach, począwszy od tamtego wyjazdu sprzed lat. Pan Bóg złożył w nas tęsknotę za podjęciem misyjnego wyzwania – mówi artystka. – Nie możemy chować dla siebie miłości, której doświadczyliśmy.
Wystawa w domu parafialnym.
Agata Combik /Foto Gość
"Przypatrzcie się rybom." por. Mt 6,26, kolaż/asamblaż, 2026.
Agata Combik /Foto Gość









