Ta grupa tradycyjnie jako pierwsza staje na szlaku. – Bardzo pozytywnie zaskoczyła nas liczba pielgrzymów. W ubiegłym roku było nas około 20, teraz – prawie 40. Widać ogromną radość na twarzach z tego, że wyruszamy – dzielił się ks. Łukasz Romańczuk, przewodnik „Czternastki”, w trakcie sobotniej wędrówki.
– Pielgrzymi są z różnych stron – z ziemi górowskiej, wołowskiej, dolnobrzeskiej. Mamy osoby z Wrocławia, jest jeden brat z Jordanowa Śląskiego. Łączą nas wspólna droga i Jezus Chrystus. Podczas dzisiejszego długiego etapu (około 35 kilometrów), mamy 4 postoje: w Wierzowicach Małych, w Psarach, w Drozdowicach Małych i, po pewnej modyfikacji trasy, przy kościele w Białawach Małych. Zmiana spowodowana jest tym, że ten etap jest bardzo wymagający, a udało się znaleźć krótszą drogę przez pola. Dzięki temu będziemy troszkę szybciej w Głębowicach, w Sanktuarium Matki Bożej z góry Karmel, gdzie o 21.00 będziemy mieć Apel Jasnogórski – wyjaśnia ks. Łukasz.
Dodaje, że na trasie są bardzo gościnne miejscowości. Mieszkańcy Wierzowic Małych ugościli pątników drugim śniadaniem, a w Psarach czekał na nich obiad. Na trasie czeka oczywiście duchowa strawa: słowo Boże, konferencje. Pierwszego dnia ks. Łukasz mówił o tym, kim jest uczeń-misjonarz.
– To było takie wprowadzenie w nasz temat pielgrzymkowy. Na podstawie Dziejów Apostolskich (Dz 4) wskazaliśmy sześć cech ucznia-misjonarza – wyjaśnia przewodnik. – jutro będzie ważny dzień dla naszej grupy. Idzie z nami ksiądz Bartłomiej Sikora, neoprezbiter. Udzieli nam jutro błogosławieństwa prymicyjnego. Pielgrzymuje w naszej grupie również ksiądz Henryk Wachowiak, proboszcz z Góry, który dziś przewodniczył naszej Mszy św. Cieszymy się z tego, że możemy być w drodze!
– Pielgrzymuję, bo lubię – wyjaśnia Gosia z Trzcinicy Wołowskiej. – Na pierwszą pielgrzymkę zabrał mnie tato, jechałam w przyczepie. Pamiętam, że bardzo padało. Czym się różni ta pielgrzymka od tamtej sprzed lat? Muszę sama chodzić, ale bardziej korzystam z tego, że tu jestem, i bardziej się cieszę.
– Pielgrzymuję, bo jest to jedna z form szukania Boga, wyznawania wiary – nie obnoszenia się z nią, ale właśnie wyznawania. Poza tym, jak każdy pątnik, niosę swoje intencje – opowiada Dominik z Wrocławia.
– Powody pielgrzymowania zmieniają się na przestrzeni lat. Pierwszy raz poszłam na pielgrzymkę jako 11-latka. Bardzo się cieszyłam, namawiałam swoją mamę. Potem przez dłuższy czas nie chodziłam. Wróciłam ze swoimi dziećmi, z wdzięcznością – za to, że je mam, że widzę – mówi Paulina z Głębowic, wspominając o trudnym doświadczeniu w swoim życiu, gdy na dwa dni straciła wzrok. – Moim dzieciom bardzo się spodobało. Od tamtego czasu pielgrzymujemy co roku, z coraz większą radością.
Archiwum prywatne
Archiwum prywatne
Tym razem z Góry wyruszyło prawie 40 pielgrzymów.
Archiwum prywatne
Archiwum prywatne








