Joanna co roku, w drodze do Trzebnicy, w okolicach wrocławskich Karłowic na chwilę odłącza się od pielgrzymkowej grupy, by udać się do pobliskiej kwiaciarni – po róże niesione dla św. Jadwigi. – Pani w kwiaciarni czeka na mnie co roku. Przywitała mnie i tym razem, uściskała i przekazała wraz z kwiatami swoją intencję – mówi.
– Uczestniczę w Mszy św. z wszystkimi pielgrzymami, a potem rozpoczynam moje „Camino w pigułce”, z relikwiami św. Peregryna, w intencji osób chorujących onkologicznie. W tym roku będę pielgrzymował do kościołów i miejsce modlitwy różnych obrządków i wyznań – do grekokatolików, ale też do cerkwi prawosławnej, do synagogi. Jeśli nie wszystkie z nich będą dostępne, pomodlę się przed nimi – wyjaśnia o. Stanisław Sikora OFM Conv, franciszkanin z parafii pw. św. Karola Boromeusza we Wrocławiu, emerytowany kapelan Dolnośląskiego Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii. Szerzy wszędzie, także na pielgrzymich drogach, kultu św. Peregryna Laziosiego – patrona osób chorych onkologicznie.
– Ja modlę się o to, by młodzież z naszej wspólnoty, z salezjańskiego Oratorium Chrystusa Króla, mogła głęboko doświadczyć Pana Boga. W tej też intencji mam zamiar odprawiać Eucharystię na Jasnej Górze – mówi ks. Adrian Sroka SDB, dodając że oczywiście młodzież z oratorium również jest na pielgrzymim szlaku, w salezjańskiej grupie 9.
– Trening przed drogą? Tylko duchowy, ale mocny. Pojawiło się wiele przeszkód, by nie iść. Jednak widać, że Matka Boża chce, żebym szła. Idę z wdzięcznością za życie, za powołanie, za wszystko co Bóg czyni w naszym życiu – dzieli się józefitka s. Mariola z grupy 2.
Towarzyszy jej, w charakterze osoby odprowadzającej, s. Emanuela. – Na razie nie wybieram się w drogę, ale działam jako taki „support”, wsparcie. „Nasiąkam atmosferą”, a przy okazji, wracając... kupię bułki dla naszej wspólnoty – dodaje z uśmiechem.
– Dla mnie ta pielgrzymka to podziękowanie za miniony rok, a także podjęcie pokuty: za grzechy moje, rodziny, narodu. Na pewno trzeba się bardzo modlić w intencji naszej Ojczyzny, pokoju – mówi pielgrzymkowa siostra Weronika.
– Dla mnie to i podziękowanie i prośba o wsparcie w tym, z czym człowiek sam nie da rady się zmierzyć. Zarazem też chcę tak bezinteresownie iść i wielbić Boga. Już na samym początku dostałam do niesienia flagę polską. Cieszę się; modlę się codziennie za naszą Ojczyznę i mam nadzieję, że ta intencja również będzie taka „żywa” w naszej grupie. Wierzę, że nasza Ojczyzna – „wydeptana” pielgrzymkami, naszą wiarą, pielgrzymim potem – cieszy się Bożą opieką – dodaje Beata.
Przyznaje, że żal jej tego, że od przyszłego roku pielgrzymi w drodze na Jasną Górę będą omijać Trzebnicę. – Św. Jadwiga to moja patronka od bierzmowania, wędrówka na Jasną Górę przez Trzebnicę to była tradycja sięgająca czasów ks. Stanisława „Orzecha” Orzechowskiego, ważna dla niego – dodaje.
Inni zauważają, że zmiana trasy tym bardziej mobilizuje do jadwiżańskiego pielgrzymowania w październiku. Tak czy inaczej sierpniowa wędrówka do śląskiej patronki miała tym razem szczególny smak.
Zobacz też tu:
Ruszyła 46. Piesza Pielgrzymka Wrocławska na Jasną Górę










