Trzeciego dnia Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej pątnicy idą z Oleśnicy do Namysłowa. Dłuższy postój na Mszę świętą mieli w Kościele pw. św. Katarzyny w Bierutowie. Podczas homilii biskup Małyga zauważył, że wezwanie do radości pochodzi z Księgi proroka Jeremiasza. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ Jeremiasz kojarzony jest przede wszystkim z lamentem i cierpieniem.
– Jeśli właśnie prorok Jeremiasz, autor słynnych „Jeremiad”, mówi o radości, to musi mieć ku temu ważny powód. To znaczy, że warto go uważnie posłuchać – podkreślił.
Zwrócił również uwagę na liturgię słowa tego dnia. Psalm responsoryjny nie pochodził z Księgi Psalmów, lecz był dalszym ciągiem czytania z Jeremiasza.
– W pewnym momencie przestajemy czytać i zaczynamy śpiewać. To przypomina Wigilię Paschalną, kiedy po opisie przejścia Izraelitów przez Morze Czerwone nie słyszymy już zwykłego czytania, ale śpiew zwycięstwa. Dzisiejsze czytanie Jeremiasza jest tak pełne światła i nadziei, że domaga się śpiewu – wyjaśniał kaznodzieja.
Bp Małyga przypomniał, że chrześcijaństwo zna prawdy, których nie da się jedynie wypowiedzieć.
– Są rzeczy, o których można tylko śpiewać. Przede wszystkim zmartwychwstanie. Pierwsze świadectwa o zmartwychwstaniu zapisane w Nowym Testamencie mają formę krótkich aklamacji i śpiewów – mówił.
Nawiązując do tradycji biblijnej, zwrócił uwagę, że w Księdze Psalmów zachowały się nawet nazwy melodii, na których wykonywano niektóre utwory.
– Biblia zapisuje tytuły melodii, takie jak „Łania o świcie” czy „Gołębica z dalekich terebintów”. Psalm 22, rozpoczynający się słowami: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”, przeznaczony był właśnie na melodię „Łania o świcie”. Możliwe więc, że Pan Jezus na krzyżu nie tylko wypowiedział te słowa, ale je zaśpiewał – mówił bp Małyga.
– Nieraz i my śpiewamy psalmy na bardzo tajemnicze melodie, nieznane nawet samym wykonawcom – zauważył z uśmiechem.
Prorok Jeremiasz nie zachęca jednak jedynie do śpiewu. Wzywa również do tańca. „Przyozdobisz się bębenkami i rozpoczniesz tańce pełne wesela”.
– Są wspólnoty, dla których jest to bardzo naturalny sposób wyrażania wiary. Ale chodzi przede wszystkim o to, by cały świat usłyszał, że Bóg rodzi swój lud, że odradza się Kościół – opowiadał kaznodzieja.
Odniósł te słowa także do pielgrzymów: – My również, umocnieni Duchem Świętym w sakramencie bierzmowania, mamy powody, by głosić Bożą chwałę.
Źródłem tej radości nie jest powierzchowny entuzjazm ani chwilowe emocje. Można śpiewać z nudy albo z pustki. Dzisiaj jednak słyszymy zupełnie inny powód: „Ukochałem cię odwieczną miłością”. Kto naprawdę przyjął te słowa, ten już nie tylko czyta czy stoi, ale – jak potrafi – śpiewa i tańczy.
Bp Małyga przypomniał, że dla Jeremiasza nie była to jedynie piękna idea. Prorok usłyszał podczas swojego powołania słowa: „Znałem cię, zanim przyszedłeś na świat”.
– W języku biblijnym „znać” oznacza kochać. Bóg mówi Jeremiaszowi, że ukochał go, zanim się narodził – przyznał.
Podobnie – przypomniał – modlił się Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy. Modlił się nie tylko za uczniów obecnych w Wieczerniku, ale także za tych, którzy uwierzą dzięki ich słowu.
- To znaczy również za nas. Tak jakby widział nasze twarze. Widział całe nasze życie: wszystko, co już zrobiliśmy, i wszystko, co jeszcze zrobimy. I mimo to kocha nas swoją odwieczną miłością – nauczał bp Małyga.
Drugą część homilii biskup poświęcił ciszy. Aby naprawdę śpiewać i tańczyć, potrzebujemy także milczenia. Odwołał się do Ewangelii opisującej spotkanie Jezusa z kobietą kananejską.
– Ewangelista mówi, że Jezus wszedł do pewnego domu i chciał pozostać niezauważony. Kobieta odnalazła Go i błagała o uzdrowienie córki. A Jezus przez chwilę milczał – opisywał.
To właśnie milczenie – podkreślił – jest jednym z najbardziej wymownych elementów tej sceny.
– Znamy takie chwile z własnego życia. Ktoś nas o coś prosi, o coś pyta, a my potrzebujemy czasu, aby to przemyśleć i przemodlić. Milczenie Jezusa nie jest obojętnością. Być może rozważa swoją misję. Wie, że został posłany najpierw do Izraela, a przez Izrael do wszystkich narodów – tłumaczył bp Maciej.
Po chwili Jezus podejmuje dialog z kobietą i ostatecznie uzdrawia jej córkę. Być może właśnie w tej chwili milczenia rozważał odwieczną miłość Ojca.
Na zakończenie kaznodzieja zaprosił pielgrzymów do pielęgnowania obu wymiarów życia duchowego.
– Potrzebujemy tańca i śpiewu, ale równie bardzo potrzebujemy ciszy. Warto zapytać siebie: co dzieje się ze mną, kiedy milczę? Dokąd wtedy wędrują moje myśli? Jeśli nie umiem milczeć, nie będę też umiał naprawdę śpiewać. A może działa to również w drugą stronę – pytał.
Jak podkreślił, każdy wyraża swoją wiarę na miarę własnych możliwości i temperamentu.
– Mamy różne zdolności i różne granice. Najważniejsze jednak, by przyjąć zaproszenie Boga: umieć śpiewać, tańczyć, ale także trwać w ciszy i milczeniu – zakończył.
Po Mszy świętej już tradycyjnie mieszkańcy Bierutowa i okolic przygotowali dla pielgrzymów posiłek.












