Zauważył, że św. Maksymilian pokazał bardzo ważną rzecz: nawet w miejscu stworzonym, by człowieka upokorzyć, odebrać mu godność, a w końcu także i życie, można pozostać wolnym. - Można człowiekowi odebrać wszystko, ale jest on w stanie zachować wolność - wolność kochania - mówił. Podkreślił, że gdy dana osoba należy do Boga, może ją, co prawda, dosięgnąć cierpienie, ale nie będzie miało ono nad nią ostatniego słowa. Człowieka można zamknąć w bunkrze, ale może on zachować wolność, można odebrać mu życie, ale nie da się zabrać mu życia wiecznego. - Chrześcijaństwo to nie religia fascynacji cierpieniem i śmiercią... Śmierć męczennika jest cenna, bo jest świadectwem miłości - przypomniał.
Bp Adam, który jest postulatorem w procesie beatyfikacyjnym sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, zwrócił uwagę na szczególną więź między ojcem Kolbe a założycielem Ruchu Światło-Życie. Przebywał on w Auschwitz wtedy, gdy Maksymilian dokonywał heroicznego wyboru i gdy jego życie dobiegło kresu. Tłumaczył, że ks. Blachnicki nie patrzył na świętego franciszkanina przede wszystkim jako na męczennika, ale widział w nim wzór "nowego człowieka". W jednym ze swoich listów pisał, że Maksymiliana nie da się zrozumieć bez Niepokalanej - to od Niej uczył się składania całkowitego daru z siebie. - To nie bunkier głodowy stworzył Maksymiliana. Bunkier ujawnił, kim on był - kim stał się przez wcześniejsze życie. Człowiek nie staje się święty w jednej chwili, ale w jednej chwili może ujawnić się świętość, budowana na drodze całego życia - mówił bp Wodarczyk.
Przypomniał słowa zapisane przez św. Jana: "Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą" (1 J 3,18). - Można wiele mówić o miłości, ale przychodzi moment, gdy miłość mówi: "sprawdzam" - zauważył. Tym sprawdzianem jest zachowanie się wobec człowieka w potrzebie.
Wskazując na hasło roku duszpasterskiego "Uczniowie-misjonarze", podkreślił, że trzeba umieć pozostać uczniem, ale zarazem prawdziwe uczniostwo zawsze prowadzi do misji. Maksymilian w swoim misyjnym zapale był niezwykle twórczy - dla Bożej sprawy wykorzystywał media, różne technologiczne nowości. Ks. Blachnicki był zafascynowany tym ewangelicznym maksymalizmem Maksymiliana.
Bp Adam zaznaczył, że misjonarzem nie jest tylko człowiek bardzo aktywny, podejmujący rozległą działalność. - Misjonarz to ten, przez którego Bóg może kochać człowieka - wyjaśniał. Największym dziełem Maksymiliana nie są jego przedsięwzięcia zakrojone na wielką skalę. - Jego największe dzieło to kilka kroków na placu apelowym, wykonanych w stronę drugiego człowieka - mówił. - Każdy z nas ma swój codzienny plac apelowy, gdzie trzeba decydować, czy zrobię krok w stronę drugiego człowieka - dodał.
Wyjaśnił, że taki krok może być związany z gestem pojednania, chwilą czasu komuś poświęconą, zainteresowaniem się samotnym sąsiadem, stanięciem w obronie kogoś, kto jest wyśmiewany, odwagą publicznego przyznania się do wiary. - Świętość często zaczyna się od małego kroku poza szereg egoizmu - mówił.
Biskup zauważył, że Maksymilian mógł oddać życie za kogoś, uczynić gest miłości, bo sam pozwolił się ogarnąć miłości Chrystusa. Nie "wymyślił" sam miłości, ale zobaczył ją w Chrystusie, przyjął i zaczął nią żyć.
Założyciel Ruchu Światło-Życie widział w o. Kolbem człowieka naprawdę wolnego. Prawdziwa wolność polega bowiem na tym, by uczynić z siebie dar, zgodnie ze słowami Soboru Watykańskiego II, że "Człowiek (...) nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego" (Konstytucja o Kościele w świecie współczesnym). Bogaty jest nie ten, kto pyta: "Od kogo mogę coś dostać?", ale ten, kto stawia pytanie: "Komu mogę dać siebie?". Również Kościół jako wspólnota, a także konkretna parafia, winien szukać sposobów "dawania siebie", "wychodzenia z szeregu", "robienia kroku" w stronę człowieka zagubionego. Maksymilian uczy, by w świecie wołającym "ratuj siebie" przyjąć postawę "daruj siebie".
Parafia na wrocławskim Gądowie w przyszłym roku będzie obchodzić jubileusz 30. rocznicy poświęcenia kościoła.









