Przez dwa tygodnie w Krynicy Morskiej uczestnicy wyjadu uczą się samodzielności, budują relacje, poznają Pismo Święte i – przede wszystkim – doświadczają Kościoła, który jest nie tylko miejscem modlitwy, ale także wspólnotą, w której można razem odpoczywać, bawić się i przeżywać przygodę.
Grupa Ad Astra to katolicka wspólnota dla dzieci, działająca pod opieką księży salwatorianów. Organizuje regularne spotkania oraz wyjazdy, łącząc formację duchową z integracją, zabawą i aktywnym wypoczynkiem. Tegoroczny obóz jest już piątym wspólnym wyjazdem grupy.
– Na wyjeździe jest 102 dzieci w wieku od 6 do 12 lat. Jesteśmy na obozie, śpimy w namiotach, mamy trochę survivalu, codzienną Mszę Świętą, plażowanie i poznawanie życia Pana Jezusa poprzez Pismo Święte – mówi ks. Tomasz Gnat SDS, organizator i opiekun wyjazdu.
Program obozu został ułożony tak, aby dzieci miały czas zarówno na wypoczynek, jak i na naukę oraz formację. Są ścieżki edukacyjne, zajęcia sportowe, konkursy, śpiewogranie, tańce i wspólne zabawy. Nie brakuje także wycieczek – dzieci poznały okolice, odwiedzały m.in. Gdańsk i Elbląg, a także pływały statkiem. Całość trwała dwa tygodnie.
Jednym z najważniejszych celów wyjazdu jest integracja całej społeczności Ad Astra. Dzieci przyjeżdżają z różnych miejsc, często należą już do grup parafialnych prowadzonych przez salwatorianów, ale na co dzień nie mają okazji spotykać się ze sobą.
– Chcemy zintegrować tę całą społeczność Ad Astry, która funkcjonuje w różnych miejscach. Przy okazji wypoczynku realizujemy prostą formację, budujemy wspólnotę, która chce poczuć się jak żywy Kościół – podkreśla ks. Tomasz Gnat SDS.
Dlatego dzień rozpoczyna się od Eucharystii.
– Od samego rana zaczynamy od Mszy Świętej. Dążymy do gwiazd, czyli przez świętych idziemy do Pana Jezusa, do nieba – tłumaczy salwatorianin.
Wiara jest ważnym elementem obozu, ale dzieci nie są zasypywane wyłącznie religijnymi treściami. Organizatorzy chcą pokazać im, że Kościół to także relacje, radość, wspólna zabawa, sport i zwyczajne bycie razem.
– Widzimy zapotrzebowanie na duszpasterstwo dzieci. Czasami na akcjach katolickich dzieci doświadczają przesytu Panem Bogiem. My je chcemy uświęcić, ale wiemy, że one potrzebują się z nami pobawić, wyszaleć. Myślę, że brakuje dobrych inicjatyw, które złapałyby ten złoty środek – zauważa diakon Michał Góralewicz SDS.
Jak podkreśla, obecność Boga nie musi oznaczać rezygnacji z dziecięcej spontaniczności.
– Bóg powinien być obecny przez Eucharystię i modlitwę, ale także przez zabawę z piłką. Dzieci tego potrzebują i widzimy, że w Kościele potrzeba takich inicjatyw – dodaje dk Michał.
W obozie uczestniczą nie tylko księża. Dzieci spotykają także siostrę salwatoriankę, kleryka, diakona i osoby świeckie. W ten sposób organizatorzy chcą pokazać im różnorodność Kościoła i dać dobry przykład relacji z ludźmi wierzącymi.
– Chcemy też spędzić czas z dziećmi, żeby miały dobre wzorce, dobry obraz Kościoła, księdza i ludzi wierzących. Pokazujemy dzieciom, że Kościół jest różnorodny – mówi dk M. Góralewicz.
To właśnie wspólne przeżywanie codzienności ma być jednym z najważniejszych doświadczeń obozu. Dzieci uczą się samodzielności, odpowiedzialności za siebie i innych, współpracy oraz funkcjonowania w grupie. Oczywiście duża liczba uczestników wymaga również zasad i dyscypliny.
– Uczymy samodzielności, staramy się też dyscyplinować. Widzimy, że integracja się udaje. Organizujemy konkursy talentów, sport, śpiewogranie, tańce i wygłupy. To wszystko buduje pozytywny obraz Kościoła – opowiada ks. Gnat.
Tak duża grupa została podzielona na mniejsze zespoły, liczące około 15 osób. Dzięki temu wychowawcy mogą lepiej towarzyszyć dzieciom i dbać o ich bezpieczeństwo, a uczestnicy łatwiej nawiązują relacje.
Jednym z charakterystycznych elementów wyjazdu jest całkowity brak telefonów. Dla współczesnych dzieci dwanaście dni bez smartfona może być sporym wyzwaniem, ale organizatorzy świadomie zdecydowali się na taki „detoks”.
– Dzięki temu muszą same wchodzić w relacje, bawić się, potrzebują być na żywo z innymi ludźmi i na tym nam bardzo zależy – opowiada ks. Tomasz.
Zamiast ekranu jest więc rozmowa, wspólna zabawa, sport, śpiew, taniec, plażowanie i odkrywanie nowych miejsc. Uczestnicy wyjazdu muszą sami znaleźć sposób na spędzanie czasu i nauczyć się funkcjonowania w grupie bez ciągłego kontaktu z wirtualnym światem.
Organizatorzy widzą, że takie rozwiązanie przynosi efekty. Dzieci, które uczestniczyły w poprzednich wyjazdach, chcą wracać.
Tegoroczny wyjazd pokazał również, jak duże jest zapotrzebowanie na tego typu inicjatywy. Liczba miejsc została szybko wyczerpana, a zainteresowanie było znacznie większe niż możliwości organizatorów.
– Widzimy brak takich zorganizowanych formacji dla dzieci. Nasz wyjazd to już limit, a było bardzo wiele zgłoszeń. Nie byliśmy w stanie wpisać wszystkich nawet na listę rezerwową – przyznaje diakon Michał.
Dla organizatorów jest to wyraźny sygnał, że rodzice i dzieci potrzebują propozycji, które łączą wypoczynek, wspólnotę i wartości chrześcijańskie. Nie chodzi jednak o to, by każde wakacje zamieniać w intensywny program formacyjny. Ad Astra chce znaleźć przestrzeń pomiędzy modlitwą a zabawą, pomiędzy wymaganiami a swobodą, pomiędzy wspólnym przeżywaniem wiary a zwyczajną dziecięcą radością.
Praca z ponad setką dzieci jest dużym wyzwaniem. Potrzebna jest dobra organizacja, konsekwencja i umiejętność reagowania na potrzeby poszczególnych uczestników.
Duża grupa wymaga dyscypliny i jasnych zasad. Jednocześnie każdy uczestnik potrzebuje indywidualnego podejścia, uwagi i poczucia, że jest zauważony. Dlatego podział na mniejsze grupy jest tak ważny.
– To wymagająca praca, ale jej efekty widać nie tylko podczas obozu. Najważniejszym potwierdzeniem są dzieci, które po zakończeniu wyjazdu chcą wrócić za rok – podsumowuje ks. Gnat.
Nazwa Ad Astra – „do gwiazd” – dobrze oddaje ideę wspólnoty. Droga do Boga nie jest przedstawiana dzieciom jako coś odległego i oderwanego od codzienności. Prowadzi przez wspólnotę, relacje, modlitwę, Eucharystię, poznawanie życia Jezusa, ale także przez sport, zabawę, śmiech i wspólne przeżywanie wakacyjnej przygody.








