Co z tą młodzieżą: Bóg, relacje, wspólna zabawa. A gdzie siedzenie przed ekranem?

8 dni, 85 młodych ludzi i świat, w którym to Bóg, a nie smartfon jest najważniejszy. Na wakacyjnych rekolekcjach wspólnoty Phileo w Skorzeszycach młodzi rozmawiają ze sobą, modlą się, grają, bawią się. A przy tym uczą się budować relacje. Pokazują, że pokolenie wychowane ze smartfonem w ręku wcale nie musi być pokoleniem uzależnionym od ekranu.

Chcesz częściej widzieć treści z Gościa Niedzielnego w Google? Dodaj nas do ulubionych źródeł

Wspólnota młodzieżowa Phileo funkcjonuje na co dzień przy parafii pw. Trójcy Świętej we Wrocławiu-Krzykach. W ciągu roku mają kilka wyjazdów, ale to ten sierpniowy - na koniec wakacji - wydaje się najważniejszy.

Na osiem dni do Centrum Spotkań i Dialogu w Skorzeszycach przyjechało 85 osób w wieku od 14 do 23 lat. To rekolekcje, ale także czas odpoczynku i budowania wspólnoty. Młodzi poznają się podczas rozmów, wspólnych zabaw i przygotowywanych przez siebie wydarzeń. Organizują dyskoteki, grają w piłkę i planszówki, uczestniczą w warsztatach muzycznych. Przygotowali nawet „świeczysko” i podczas którego odgrywali tóżnego rodzaju scenki. Jest dużo śmiechu, kreatywności i pomysłów.

Najbardziej jednak rzuca się w oczy coś, czego nie ma. Nie ma ciągłego patrzenia w ekran.

– Dużo ze sobą rozmawiają. My, dorośli, współcześnie często narzekamy, że młode pokolenie siedzi z nosem w telefonie. Tutaj tego nie ma – zauważa ks. Jakub Deperas, opiekun wspólnoty Phileo.

Starszym uczestnikom nie brakuje pomysłów, by wciągać młodszych. Młodsi z kolei czerpią od nich doświadczenie. – Starsi inspirują młodszych, są dla nich przykładem. Następuje między nimi wymiana. Jedni i drudzy czerpią wartość z tego, że są razem – podkreśla kapłan.

Dla 17-letniego Joachima Skutnika najważniejszym słowem opisującym ten wyjazd jest relacja.

– Jestem tu, żeby odpocząć od codzienności, ale też żeby czerpać wiedzę i doświadczenie od innych uczestników i od księdza. Każdy człowiek ma coś interesującego i jestem tu, żeby choć trochę to odkryć – mówi Joachim.

Dlatego rozmawia. Słucha. Polemizuje. Poznaje cudze spojrzenie i przy okazji odkrywa coś w sobie.

– Możemy się nie zgadzać w niektórych sprawach, ale to też jest wartościowe w relacjach. Jestem tutaj ze wspólnotą, żeby korzystać z młodości, która niedługo będzie się kończyć. Takich okazji będzie coraz mniej. Nadchodzi więcej obowiązków – przyznaje 17-latek.

Skorzeszyce pozwalają mu na chwilę wyjść z codziennego rytmu. Korzysta z ciszy i spokoju. Jego zdaniem tu żyje się trochę inaczej niż na co dzień. Ten świat nie jest jednak ucieczką od rzeczywistości. Przeciwnie – uczy, jak ją przeżywać.

Joachim podkreśla, że ważnym elementem rekolekcji staje się dla niego duchowy wzrost. Są rozważania, czas ciszy i modlitwy. Młodzi poznają historię króla Dawida i pracują ze słowem Bożym. Mają także niezwykły „luksus Nikodema” – możliwość nocnego czuwania przy Jezusie w Najświętszym Sakramencie.

– Wiem, że jestem tu nie tylko po to, żeby odpocząć, ale żeby wzmocnić wiarę – oznajmia Joachim.

Wspólnota daje mu także poczucie bezpieczeństwa. Podoba mu się to, że młodzi są dla siebie życzliwi i otwarci. Nikt ze sobą nie rywalizuje, nie podkopuje drugiego. Jego zdaniem fundamentem takiej postawy jest wiara w Boga. Nie oznacza to, że wszystko jest idealne. Jak w każdej grupie zdarzają się nieporozumienia. Ważne jest jednak to, co młodzi robią z tym, co ich dzieli.

– Dbamy o relacje przez pryzmat chrześcijańskich wartości: miłosierdzia, otwartości i jedności. Dzięki temu te relacje są zdrowe. Dlatego w tym gronie można się poczuć bezpiecznie – mówi 17-latek.

I właśnie relacje okazują się największą wartością rekolekcji. – Czasem zauważam w drugiej osobie coś wyjątkowego. Takie relacje uczą nas często rzeczy niespodziewanych – dodaje Joachim.

Podobnie przeżywa ten czas Ala Terpiłowska. Bierze udział w kolejnych wyjazdach, bo zostają w niej wspomnienia, do których można później wracać w zwyczajnej codzienności. One poprawiają jej na co dzień humor.

– Tutaj naprawdę odpoczywam, skupiam się na Bogu, modlitwie i relacjach z innymi – opisuje 16-latka. Docenia także to, że młodzi dostają przestrzeń na własną inicjatywę. – Mamy naprawdę czas na wszystko, także na swoje pomysły. Bardzo to lubię – przyznaje. Rekolekcje uczą ją nie tylko wiary, ale tworzenia relacji z innymi, które przetrwają lata.

W tym roku podczas konferencji ks. Jakub prowadzi młodych przez historię króla Dawida. Po konferencjach przychodzi moment ciszy. – Dostajemy dodatkowe pytania, które dają nam do myślenia. To dla mnie niezwykle cenny czas – mówi Ala.

Dla ks. Jakuba z kolei ten wyjazd jest także lekcją o młodym pokoleniu. Widzi je z bliska – nie przez statystyki, medialne narzekania czy stereotypy.

Co sobie ceni najbardziej? Widzieć młodych siedzących razem w kaplicy. Widzieć, jak odkładają smartfony. Jak potrafią dobrze bawić się bez ekranu. Jak rozmawiają ze sobą długo i na poważnie. Jak tworzą scenki, grają, śpiewają, a potem klękają do modlitwy. Jak się razem dobrze bawią bez ekranu, jak poznają Boga przez liturgię, sakramenty i słowo Boże.

– Dla mnie to ogromne szczęście, że w tych czasach, kiedy tak się narzeka na młodych, ja obserwuję ich z zupełnie innej strony. To doświadczenie mnie buduje, inspiruje i motywuje do tego, że warto poświęcać swój kapłański czas – opowiada ks. Deperas.

W Skorzeszycach młodzi nie odrzucają technologii. Po prostu pokazują, że nie jest im ona potrzebna do wszystkiego. Potrafią odłożyć telefon, żeby spojrzeć na człowieka siedzącego obok. Potrafią wytrzymać w ciszy. Potrafią się nudzić, śmiać, rozmawiać, modlić i wspólnie coś stworzyć.

Joachim mówi o tym najprościej: – Bóg jest dla nich kluczowym elementem wyjazdu i jego głównym celem. Ale obok wiary jest jeszcze coś bardzo ludzkiego – radość z bycia razem w młodości.

17-latek dodaje słowa wdzięczności wobec ks. Jakuba, który mimo 85 osób stara się, by nikt nie pozostał anonimowy.

– Dba o to, żeby każdy poczuł się zaopiekowany z duchowej i osobistej strony. Żeby każdy otrzymał uwagę bezpośrednią, jako osobna jednostka. To jest dla nas wielki dar – uważa Joachim.

Osiem dni w Skorzeszycach pokazuje więc coś więcej niż tylko udane wakacyjne rekolekcje. Pokazuje młodych, którzy wybierają relację zamiast ekranu, rozmowę zamiast przewijania kolejnych treści i wspólnotę zamiast samotności z telefonem w dłoni. A przede wszystkim – młodych, którzy chcą poznawać Boga i siebie nawzajem.

« ‹ 1 › »
oceń artykuł Pobieranie..

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.