To już tradycja, bez której wielu mieszkańcom Wielkiej Wyspy trudno wyobrazić sobie końcówkę wakacji. Po raz 21. wierni z kilku wrocławskich parafii ruszyli pieszo, by wspólnie modlić się i oddać cześć Matce Bożej. W pielgrzymce uczestniczyli seniorzy, małżeństwa, młodzież oraz rodziny z dziećmi. Dołączyły także siostry służebniczki, które co roku biorą udział w tym wydarzeniu. Wśród pielgrzymów było także dwóch mężczyzn, którzy w tym roku rozpoczną formację w seminarium duchownym.
ZOBACZ ZDJĘCIA:
ZOBACZ FILM, JAK PIELGRZYMI SZLI PRZEZ WROCŁAW!
Pielgrzymi wyruszyli z Kościoła pw. Świętej Rodziny. Na początku modlili się razem z ks. Piotrem Jakubusiem, proboszczem parafii, który pobłogosławił ich na drogę. Trasa liczyła kilka kilometrów i prowadziła m.in. przez malownicze zakątki Parku Szczytnickiego. Jej celem był Kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej.
– Cieszę się z tej tradycji, która ma już ponad 20 lat. Pragniemy w taki sposób oddać cześć Matce Bożej. Ta inicjatywa zawsze cieszy się zainteresowaniem mieszkańców Wielkiej Wyspy, ale przychodzą także osoby z innych dzielnic i osiedli. Co roku idzie w niej ponad 100 osób – mówi ks. Piotr Jakubuś.
Jak podkreśla proboszcz, nawet dwuletnia przerwa spowodowana pandemią nie zdołała zatrzymać pielgrzymki.
– Ludzie po prostu chcą iść do Maryi z modlitwą na ustach. Chcemy we Wrocławiu poczuć smak pielgrzymowania do Królowej Polski na Jasną Górę – zaznacza kapłan.
Wśród pielgrzymów znalazła się Maria Nowak z parafii pw. św. Faustyny we Wrocławiu. W tej miejskiej pielgrzymce uczestniczy już od kilku lat.
– Chodzę, bo zawsze czuję pragnienie spotkania Matki Bożej, ale nie mam siły brać udziału w pieszej pielgrzymce z Wrocławia do Częstochowy. Dlatego ta inicjatywa jest dla mnie taką „małą Częstochową” – przyznaje Wrocławianka.
Podkreśla, że maryjność jest dla niej ważną częścią wiary. – Uważam, że to bardzo dobra inicjatywa. Maryjność jest wpisana w polską religijność. Ja traktuję Maryję jako moją drugą matkę, która oręduje i wyprasza nam łaski u Jezusa – tłumaczy.
Pielgrzymka ulicami miasta jest też okazją do publicznego świadectwa wiary. Uczestnicy nie przechodzą niezauważeni. Maria zwraca jednak uwagę, że reakcje mieszkańców bywają różne.
– Na pewno jako taka pielgrzymka w mieście jesteśmy niecodziennym widokiem. Byłoby dobrze, gdyby nasze przejście jednak prowokowało do chwili refleksji i skupienia. Mam jednak takie poczucie obojętności mieszkańców miasta. Nie ma zadumy. To samo odczuwam w czasie procesji Bożego Ciała – opisuje M. Nowak.
Jej zdaniem właśnie dlatego warto, by w wydarzeniu uczestniczyło jeszcze więcej osób.
– To pielgrzymka naprawdę dla wszystkich ze względu na niewielką odległość. Choć bardzo zależałoby mi, żeby szli z nami ludzie młodzi, których brakuje w Kościele, i rodziny z dziećmi. One są przyszłością Kościoła – dodaje.
W tegorocznej pielgrzymce szła także Paulina Broś z mężem i dwójką dzieci – rocznym Stefanem i trzyletnią Marią. Dla rodziny była to już druga wspólna wyprawa z Wielkiej Wyspy.
– Wprowadziliśmy się na Biskupin i dowiedzieliśmy się o tej inicjatywie. Wcześniej, mieszkając 10 lat we Wrocławiu, nie znaliśmy tej pielgrzymki – opowiada Paulina.
Jak mówi, rodzinie bardzo brakuje tradycyjnej pieszej pielgrzymki. – Jesteśmy bardzo wdzięczni Panu Bogu za nasze życie rodzinne. W tym roku mamy naprawdę za co Panu Bogu dziękować przez ręce Maryi. Więc idziemy z wielkim dziękczynieniem w sercach – podkreśla.
Zwraca uwagę, że choć trasa jest krótka, pielgrzymka ma także wymiar ewangelizacyjny.
– Mija nas sporo osób w dużym mieście. Myślę, że to naprawdę bardzo dobry pomysł na poobiedni spacer. Oczywiście wzbudzamy zainteresowanie swoją modlitwą na ulicy. Jest to jakiś wyraz świadectwa i dobry sposób na modlitwę w przestrzeni publicznej. Nikomu nie przeszkadzamy – uważa P. Broś.
Szczególnie podoba jej się wspólnotowy charakter wydarzenia i malownicza trasa przez Park Szczytnicki.
Wśród uczestników byli także dwaj mężczyźni, którzy w tym roku rozpoczną formację w seminarium duchownym. W drodze modlili się razem z wiernymi, podobnie jak ks. Kamil, wikariusz parafii pw. Świętej Rodziny, oraz ks. Daniel z parafii pw. św. Faustyny.
Jednym z ważnych punktów pielgrzymki była konferencja w Parku Szczytnickim przy studni. Wygłosił ją o. Witold Baran CSsR. Redemptorysta mówił o historii Polski i o szczególnym miejscu Maryi w dziejach narodu. Przypominał koleje losów Polaków, wskazując, że w momentach przełomowych zawierzenie Matce Bożej było dla nich źródłem nadziei. Wspomniał także papieża Piusa XI i jego wielką miłość do Matki Bożej Jasnogórskiej.
– Jako nuncjusz można powiedzieć, że wychował się przy Królowej Narodu Polskiego na przyszłego papieża. Warto pamiętać, że ilekroć wojsko polskie stawało do walki z imieniem Maryi na ustach, tylekroć Bóg błogosławił i ocalał naszą wolność – mówił redemptorysta.
W swojej konferencji o. Baran odniósł historyczne doświadczenia narodu do codziennego życia współczesnego człowieka. Zauważył, że dzisiejsza kultura mocno podkreśla niezależność, a człowiek łatwo może zapomnieć, że jego życie jest zależne od Boga.
– My tak się zachowujemy na co dzień, jakbyśmy nie potrzebowali Boga, a kiedy wali się nam życie, wtedy wołamy do Maryi: „Matko, pomóż”. Pamiętajmy, że kiedy stawialiśmy na Maryję, to Ona nie zawiodła – zaznaczył.
Redemptorysta zachęcał jednak, by zawierzenie Maryi nie było jedynie reakcją na trudne chwile. Chodzi o to, by „stawiać na Maryję” także w codzienności i pozwolić Jej prowadzić się do Jezusa.
– Oprócz ofiarowania trudu pielgrzymowania Matce Bożej trzeba na co dzień stawiać na Maryję. Tego uczyli nas papież Jan Paweł II i kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia. Oni swoimi życiorysami potwierdzili, że stawiając na Maryję, nigdy się nie zawiedli – podsumował.
Dla ks. Piotra Jakubusia pielgrzymowanie do Kościoła Matki Bożej Częstochowskiej jest małym przypomnieniem tego, co każdego roku dzieje się na Jasnej Górze.
– Na Jasnej Górze bije serce naszego narodu. Tam zawsze byliśmy wolni, tam możemy poczuć spojrzenie pełne miłości Maryi. Dlatego cieszymy się, że my również możemy pielgrzymować do Matki Bożej Częstochowskiej – mówi proboszcz z parafii pw. Świętej Rodziny.
Dodaje, że Maryja nie zatrzymuje człowieka na sobie, ale prowadzi go dalej – do Chrystusa. Ukazuje nam piękno chrześcijańskiego życia i utwierdza nas w powołaniu do świętości.









