Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Kościoła we Wrocławiu była okazją do przypomnienia historii Jasnej Góry, szczególnej roli Maryi w dziejach Polski oraz znaczenia Jasnogórskich Ślubów Narodu.
- Wszyscy chcemy uczcić naszą Matkę w tym jasnogórskim wizerunku. Jak mówią niektórzy, to taka dolnośląska Jasna Góra. Chcemy więc oddać Maryi cześć i wychwalać Boga za dzieła, których dokonał przez Nią. W tym roku jest to jednak uroczystość wyjątkowa, ponieważ obchodzimy 70. rocznicę złożenia Jasnogórskich Ślubów Narodu. Tym bardziej zbliżamy się do matczynego serca Maryi i chcemy wejść w treść tych ślubów oraz w treść przeżywanej uroczystości - mówił na początku uroczystości o. Tomasz Chmielewski OSPPE, przeor wrocławskich paulinów.
ZOBACZ FILM, JAK WROCŁAWIANIE ŚPIEWAJĄ APEL JASNOGÓRSKI PODCZAS UROCZYSTOŚCI.
Podczas Mszy św. homilię wygłosił o. Pacholski. Wskazywał, że zobowiązania sprzed 70 lat nie są jedynie pamiątką historyczną, ale pozostają aktualnym wezwaniem do odnowy życia osobistego, rodzinnego i społecznego. Podkreślił, że choć wrocławskie sanktuarium jest stosunkowo młode, pozostaje związane z ponad 600-letnią obecnością Maryi na Jasnej Górze. Wspomniał także o rozpoczynającej się w pobliskiej Świdnicy peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. - To wszystko pokazuje, jak Pan Bóg jest dobry, jak łaskawa jest dla nas Maryja, która dzisiaj nas tutaj zaprasza na swoje imieniny - zauważył.
O. Pacholski wskazywał na wyjątkowy charakter Jasnej Góry. Jego zdaniem można wymienić co najmniej trzy powody, dla których sanktuarium to zajmuje szczególne miejsce w historii polskiego Kościoła i narodu.
Po pierwsze - obecność Maryi na Jasnej Górze nie rozpoczęła się wraz z prywatnymi objawieniami, jak miało to miejsce w wielu innych znanych sanktuariach maryjnych. Jej ponad 600-letnia obecność związana jest z powstaniem klasztoru i sprowadzeniem ikony, którą - jak przypomniał kaznodzieja - przywiozła ze sobą Jadwiga, późniejsza królowa Polski.
Po drugie - Jasna Góra przez wieki przyciągała ludzi potrzebujących pomocy - przedstawicieli różnych stanów i narodów, choć szczególnie mocno związana była z Polakami, ich językiem i kulturą.
I po trzecie - Maryja była otaczana czcią nie tylko jako patronka poszczególnych osób, ale również jako Ta, do której zwracano się w chwilach zagrożenia całej Rzeczypospolitej.
- Kiedy doszło ostatecznie do rozbiorów, to z tego miejsca, z Jasnej Góry, Maryja pozostała duchową monarchinią dla podzielonego między trzech zaborców narodu - przypomniał o. Pacholski. Jak zauważył, trudno znaleźć polską katolicką rodzinę, w której domu nie byłoby wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej.
Zdaniem paulina narodowy i społeczny wymiar kultu Maryi nabiera szczególnego znaczenia właśnie w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej. Przywołał zwycięską obronę Jasnej Góry przed Szwedami oraz śluby króla Jana Kazimierza z 1656 roku. To właśnie te wydarzenia zainspirowały później kard. Stefana Wyszyńskiego do przygotowania nowego tekstu ślubów.
Kiedy w 1953 r. prymas Wyszyński został internowany przez komunistyczne władze i przez trzy lata pozostawał odizolowany od Kościoła i społeczeństwa, dokonał osobistego aktu oddania się Maryi w macierzyńską niewolę miłości. Stało się to 8 grudnia 1953 r. w Stoczku Warmińskim. Jak tłumaczył później sam prymas, chciał w ten sposób oddać siebie i cały naród w niewolę Maryi za wolność Kościoła w Polsce. - Sam w niewolę, ale za wolność Kościoła w Polsce - podkreślił o. Pacholski. Ten akt był, jego zdaniem, jednym z milowych kroków prowadzących do powstania Jasnogórskich Ślubów Narodu, napisanych w maju 1956 r. i złożonych 26 sierpnia tego samego roku.
Prymas Wyszyński miał świadomość, że powojenna Polska była zniszczona nie tylko gospodarczo, ale także moralnie. Dlatego śluby zostały skonstruowane jako program odnowy życia narodu. Ich kolejne zobowiązania dotykały najbardziej podstawowych wymiarów życia człowieka i społeczeństwa.
Pierwsze zobowiązanie dotyczyło życia w łasce uświęcającej, a więc odrzucenia grzechu ciężkiego. - Wszystko zaczyna się od łaski uświęcającej, od wyrzekania się grzechu śmiertelnego - przypomniał kaznodzieja. Z tego zobowiązania wynikała także potrzeba regularnej spowiedzi, Eucharystii i modlitwy.
Drugie odnosiło się do troski o każde ludzkie życie - od poczęcia aż do naturalnej śmierci. O. Pacholski przypomniał, że prymas Wyszyński formułował to zobowiązanie w doświadczeniu narodu, który podczas II wojny światowej stracił miliony obywateli. - To ważne zobowiązanie i całkowicie aktualne - zaznaczył.
Kolejne zobowiązanie dotyczyło świętości i nierozerwalności małżeństwa oraz wychowania młodego pokolenia w duchu Ewangelii i miłości do Boga. - Jakże ważny postulat wtedy i dziś, kiedy widzimy, że rodzina jest miejscem chyba najpotężniejszej od dawna duchowej walki - mówił paulin. Wskazywał na potrzebę troski o jedność małżeństwa, jego nierozerwalność oraz otwartość na nowe życie.
Czwarte zobowiązanie Jasnogórskich Ślubów Narodu odnosi się do sprawiedliwości społecznej, życia w miłości, zgodzie i pokoju oraz wyrzeczenia się nienawiści, przemocy i wyzysku. Obejmuje także troskę o sprawiedliwy podział dóbr materialnych. W ocenie paulina ten fragment ślubów szczególnie mocno przemawia do współczesności. - Dzisiaj, kiedy widzimy, jak nasze społeczeństwo jest podzielone na wielu poziomach, ile jest hejtu, nienawiści, przemocy, ten postulat jest jak najbardziej aktualny - zauważył. Podobnie, jak podkreślił, nie straciła na znaczeniu troska o sprawiedliwość ekonomiczną.
Piąte zobowiązanie dotyczyło walki z wadami narodowymi: lenistwem, lekkomyślnością, marnotrawstwem, pijaństwem i rozwiązłością. Jednak śluby nie poprzestają na wskazaniu słabości. Wzywają jednocześnie do rozwijania konkretnych cnót: wierności, sumienności, pracowitości, oszczędności, wyrzeczenia się siebie, wzajemnego szacunku, miłości i sprawiedliwości społecznej.
Zwieńczeniem ślubów jest zobowiązanie do rozszerzania kultu Matki Bożej - w świątyniach, rodzinach i szczególnie na Jasnej Górze.
Prymas Wyszyński nazywał Jasnogórskie Śluby Narodu "żywym wotum narodu polskiego", lepszym niż materialny pomnik. O. Pacholski przypomniał również, że Jan Paweł II podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski określił je jako "Polską Kartę Praw Człowieka".
W drugiej części homilii kaznodzieja połączył treść ślubów z odczytaną tego dnia Ewangelią o weselu w Kanie Galilejskiej. Przypomniał, że Maryja nie jest jedynie bierną uczestniczką wydarzeń. To Ona wskazuje na Jezusa i prowadzi ku czasowi, w którym Bóg zaczyna spełniać swoje obietnice wobec tych, którzy Mu ufają i są posłuszni.
- Jezus przyjmuje ludzkie "tak", nasze przyrzeczenia i zobowiązania. Tak, jak w Kanie przyjął wodę znajdującą się w stągwiach i przemienił ją w wino, tak również ludzkie wysiłki, połączone z Bożą łaską, może przemienić w coś nowego - tłumaczył o. Pacholski. - Przyjmuje jak wodę w stągwiach, które za chwilę przemieni swoją mocą w najlepsze wino miłości - dodał.
W tym kontekście przywołał również słowa św. Pawła: "Dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne". Jak podkreślił, warto pamiętać o nich nie tylko podczas uroczystości, ale także w codziennym życiu. Każdemu zobowiązaniu człowieka składanemu Bogu towarzyszy Jego łaska - nadprzyrodzona pomoc potrzebna do realizowania tego, co człowiek podejmuje.
Na zakończenie o. Samuel zachęcił, by ponawianie Jasnogórskich Ślubów Narodu nie było jedynie wspomnieniem historycznego wydarzenia sprzed 70 lat. Powinno otwierać człowieka na nadzieję nowego życia i mobilizować do wewnętrznej, duchowej pracy. - Ona jest konieczna, bo celem tego wysiłku złączonego z łaską jest prawidłowy rozwój i nieustanne dojrzewanie - nauczał. Dotyczy to zarówno życia osobistego i rodzinnego, jak i wymiaru narodowego oraz społecznego.
Kaznodzieja życzył uczestnikom uroczystości, aby ponawiając Jasnogórskie Śluby Narodu, potrafili dostrzegać ich owoce i pamiętali, że ich fundamentem nie jest jedynie historyczne dziedzictwo, ale przede wszystkim miłość Maryi do swoich dzieci.








