Msza św. była dla uczestników Wrocławskich Dni Duszpasterskich momentem rozesłania. Są to głównie nauczyciele i pedagodzy pracujący w szkołach. Przed nimi więc za kilka dni powrót do codziennej pracy z dziećmi i młodzieżą. Biskup zauważył, że temu momentowi mogą towarzyszyć bardzo różne emocje.
ZOBACZ ZDJĘCIA Z WDD:
- Mamy w sobie różne myśli - radosne i smutne. I dużo nadziei, ale nie brakuje też może lęków - mówił bp Małyga.
Dlatego, jak podkreślił, właśnie teraz szczególnie ważne jest, by umocnić serce. - Stąd ten moment rozesłania jest bardzo ważny, aby napełnić swoje serce ufnością. Dziś do tego zaprasza nas Boże słowo - zaznaczył.
Jednym z kluczowych zdań liturgii słowa były słowa skierowane przez Boga do proroka Jeremiasza: "Nie lękaj się, oto Ja uczynię ciebie dzisiaj twierdzą warowną".
Bp Małyga zwrócił jednak uwagę, że głównym bohaterem liturgii słowa tego dnia jest Jan Chrzciciel. Paradoksalnie w opisie jego męczeństwa nie słyszymy ani jednego wypowiedzianego przez niego słowa. - Jest traktowany jako przedmiot, obiekt gry, jest bezsilny i nie ma żadnego wpływu na swoje życie - zauważył.
Jan, choć pozbawiony głosu i możliwości decydowania o własnym losie, nie zostaje jednak pozbawiony najważniejszego - ufności. W jego imieniu przemawia psalmista, powtarzając: "Tobie ufam". Biskup przypomniał, że Psalm 71 jest osobistą modlitwą człowieka znajdującego się w trudnej sytuacji. Jego konstrukcja opiera się na powtarzającym się rytmie: najpierw pojawia się prośba o pomoc, a następnie wyznanie ufności. - Psalmista mówi też o historii swojego życia. To historia wierności Bogu od najmłodszych lat, od dnia narodzin, przez dzieciństwo i młodość - wyjaśniał. - To także opisuje drogę Jana Chrzciciela, który od początku swojego życia należał do Boga. Może jest to nam właśnie bliskie - dodał.
W tym świetle Jan Chrzciciel staje się dla uczestników Dni Duszpasterskich przykładem zaufania, które nie kończy się w chwili próby. - Zatem Jan Chrzciciel, choć nie może nic mówić, pokazuje ufność od młodości do samego końca - mówił bp Małyga.
Po drugiej stronie sceny męczeństwa Jana stoi jednak człowiek, który również pokłada zaufanie, ale kieruje je w niewłaściwą stronę. To Herod Antypas. Biskup przypomniał słowa Jezusa odnoszące się do postawy Heroda: "Coście wyszli oglądać na pustyni, trzcinę kołyszącą się na wietrze? Coście wyszli zobaczyć, człowieka w miękkie szaty ubranego?". Herod mówi do córki Herodiady: "Proś mnie o co chcesz, a dam ci". Zdaniem bp. Małygi te słowa również można odczytać jako pewien rodzaj zaufania. Człowiek może bowiem powiedzieć je Bogu, ale może również skierować je do świata - do ludzi, rzeczy czy spraw, na których opiera swoje życie. Problem Heroda polegał na tym, że zaufał niewłaściwie. - Bezmyślnie, podlegając namiętności. Potem jego pycha nie pozwoliła mu się wycofać ze swojej decyzji - mówił biskup.
W konsekwencji śmierć Jana Chrzciciela mogła nawet zostać przez Heroda uznana za rozwiązanie problemu. Prorok, który upominał władcę, został uciszony.
Kontrast między Janem Chrzcicielem a Herodem stał się dla biskupa punktem wyjścia do refleksji nad tym, komu człowiek powinien zaufać. - My nie chcemy być pyszni i ufać nie temu, co trzeba. To jest dla nas zaproszenie na początku naszej drogi - podkreślił.
W dniu, który był dla uczestników Wrocławskich Dni Duszpasterskich momentem rozesłania, ta lekcja nabierała szczególnego znaczenia. Praca duszpasterska przynosi bowiem zarówno radość i nadzieję, jak i zmęczenie, niepewność czy lęk. Dlatego potrzebna jest ufność, która nie zależy wyłącznie od okoliczności. Bp Małyga zachęcił, by słowa wypowiedziane przez Heroda skierować w inną stronę - do Boga. - Prosimy o ufność Jana Chrzciciela, żeby to, co powiedział Herod do tancerki, mówić do Boga: "Proś mnie o co chcesz, a dam Ci" - mówił.
Tak rozumiana ufność nie powinna jednak pojawiać się dopiero w dramatycznych momentach życia. Zdaniem biskupa, trzeba ją budować wcześniej - także wtedy, gdy wszystko układa się dobrze. - Chcemy prosić o ufność Jana Chrzciciela cały czas, od młodości. Taką ufność budujmy w chwilach, kiedy coś nam idzie dobrze, a nie tylko wtedy, gdy nie mamy głosu - zakończył bp Małyga.
Homilia zakończyła się krótką, ale mocną modlitwą, która stała się jednocześnie przesłaniem na czas powrotu do codziennej pracy i duszpasterskich zadań: "Jezu, ufam Tobie!".









