Dziennikarka była najdłużej pracującą osobą w 35-letniej historii wrocławskiego oddziału „Gościa Niedzielnego”. Od 1 września pozostaje ze swoim czytelnikami jako współpracownik.
- Zakończenie tak długiego etapu pracy jest szczególnym momentem – skłania do wdzięczności za wszystko, co przez lata zostało z oddaniem i cichością serca uczynione dla Kościoła oraz dla ludzi. Przez wszystkie lata swojej pracy Pani Agata była dziennikarką, która z wrażliwością, kulturą i profesjonalizmem podejmowała każde powierzone zadanie. W świecie mediów, w którym łatwo ulec powierzchowności i pośpiechowi, potrafiła dostrzegać to, co naprawdę ważne – człowieka, jego historię, świadectwo wiary i codzienne dobro, które często dokonuje się bez rozgłosu - mówi abp Józef Kupny.
Metropolita wrocławski podkreśla, że życie Kościoła w archidiecezji wrocławskiej stawało się dzięki pracy Agaty Combik bliższe czytelnikom, a liczne inicjatywy duszpasterskie, charytatywne i ewangelizacyjne mogły znaleźć należne im miejsce w świadomości wiernych.
- Dziękuję pani Agacie za to, że przez lata była ważną częścią komunikacji Archidiecezji Wrocławskiej. Współtworzyła jej wiarygodny i życzliwy obraz, budując mosty między Kościołem a ludźmi - dodaje hierarcha.
Zwraca uwagę, że Agata Combik wykonywała swoją dziennikarską misję w czasie wielkich przemian dokonujących się zarówno w życiu społecznym, jak i w świecie mediów. Była świadkiem zmiany całej epoki dziennikarskiej.
- Potrafiła z rozwagą i otwartością odnaleźć się w nowej rzeczywistości, nie tracąc tego, co w tym zawodzie najcenniejsze – odpowiedzialności za słowo, wierności faktom i szacunku dla drugiego człowieka - opisuje abp Kupny.
Za szczególne zasługi w budowaniu królestwa Bożego, działalności społeczną i kulturalną na terenie archidiecezji metropolita wrocławski odznaczył dziennikarkę "Gościa" Medalem Świętej Jadwigi.
Dla Agaty Combik „Gość Wrocławski” przez lata nie był po prostu miejscem pracy. – Stał się moim miejscem w Kościele. Zawsze chciałam, żeby był przestrzenią, w której znajduje odbicie życie Kościoła. Zwierciadłem, w którym odbija się Kościół – mówi dziś doświadczona dziennikarka.
I właśnie słowo „zwierciadło” najlepiej opisuje jej sposób patrzenia na branżę, w której tak długo pracowała. – Myślę, że życie Kościoła jest naprawdę coraz bogatsze. Obserwuję to przecież od ponad dwóch dekad. Dążyłam do tego, żeby „Gość” to zawsze wiernie pokazywał - oznajmia.
Nie chodziło jednak wyłącznie o relacjonowanie wydarzeń. Za każdym z nich byli ludzie. To oni przez lata stawali się bohaterami tekstów, zdjęć i rozmów. To ich historie sprawiały, że kolejne miejsca na mapie archidiecezji przestawały być anonimowe.
Kiedy Agata Combik zaczynała pracę w "Gościu" zdjęcia... wywoływano jeszcze z kliszy.
- Trzeba było pobiec do fotografa, wywołać zdjęcia i dopiero wtedy przekonać się, co właściwie udało się sfotografować. Nie było podglądu, nie było możliwości szybkiego poprawienia kadru. Dzisiaj widzę, ile za mną spotkań, ludzi, historii i wydarzeń, które przez lata układały się w opowieść o Kościele wrocławskim - wspomina A. Combik.
Jedną z pierwszych lekcji dziennikarskiego rzemiosła dostała bardzo szybko. Podczas jednego ze swoim pierwszych materiałów - obchodów Światowego Dnia Chorego. Była tak przejęta, że zrobiła zdjęcie, które po wywołaniu okazało się… zupełnie nieprzydatne.
– Prosiłam siostrę, która jechała z chorym na wózku, żeby „zapozowali” do zdjęcia. Byłam jednak tak zestresowana, że sfotografowałam tylko górną część siostry. Nie było widać osoby na wózku, która miała być przecież symbolem całego wydarzenia – wspomina Agata.
Dziś taka pomyłka byłaby do naprawienia w kilka sekund. Wtedy o tym, czy zdjęcie się nadaje, można było przekonać się dopiero po wywołaniu kliszy. – Oczywiście ta fotografia się nie ukazała – dodaje ze śmiechem.
To były czasy, kiedy dziennikarstwo wymagało cierpliwości. Zdjęcia trzeba było wywołać, tekst dopracować, a gazeta miała swój rytm. Czytelnik kupował ją, sięgał po nią, kartkował. Lektura czasopisma stawała się rytuałem.
Potem nadeszła era internetu. I wiele się zmieniło. – Internet zrewolucjonizował dziennikarstwo. Zmienił się sposób odbioru treści. Później kolejną ogromną zmianą były media społecznościowe. Kiedyś więcej czasu poświęcaliśmy na dopracowywanie tekstów, a odbiorcy z większą uważnością czytali je w druku. Bardziej liczyło się słowo niż obraz – zauważa Agata.
Przez 22 lata zmieniała się nie tylko technologia. Zmieniało się także oblicze Kościoła, który Agata poznawała podczas setek wydarzeń, rozmów i spotkań.
– Te lata pracy były dla mnie doświadczeniem spotkania z bogactwem Kościoła – z różnorodnością charyzmatów, duchowości i form religijności. Z czasem bardziej stanęliśmy oko w oko także z tym, co w Kościele wymaga uzdrowienia. Ale przede wszystkim był to dla mnie czas odkrywania jego piękna – opisuje dzisiaj.
To właśnie spotkania sprawiły, że Kościół wrocławski stał się jej bliższy. – Kiedy jadę przez Wrocław i okolice, niemal każda świątynia z czymś mi się kojarzy. Z konkretnymi ludźmi, wydarzeniami, rozmowami. Za każdym miejscem stoi jakaś historia – opowiada.
Przez lata obserwowała, jak przybywa inicjatyw, które dziś wydają się czymś oczywistym. Pielgrzymki, rekolekcje, prelekcje, uroczystości, wydarzenia organizowane przez parafie i wspólnoty.
– Pamiętam czasy, kiedy nie było jeszcze Orszaku Trzech Króli, bali czy Marszów Wszystkich Świętych. Dziś życie Kościoła jest pod tym względem naprawdę coraz bogatsze – uważa A. Combik.
W jej opowieści o 22 latach pracy nie ma jedynie kroniki zmian. Jest przede wszystkim pamięć o ludziach i o pięknie, które można było spotkać w najbardziej nieoczywistych miejscach.
Agata Combik nie znika jednak całkiem z łamów „Gościa Wrocławskiego”. Będzie współpracownikiem, który od czasu do czasu znów pojawi się z materiałem dziennikarskim.
Mamy nadzieję, że „Gość Wrocławski” pozostaje dla niej tym, czym był przez lata – zwierciadłem życia Kościoła. A za te wszystkie opisane historie przez ponad dwie dekady z serca Agacie dziękujemy.








