Siostry zakonne, które pełnią rolę przełożonych na różnych szczeblach w swoich zgromadzeniach, zebrały się na modlitwie w klasztorze Kongregacji Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza we Wrocławiu. Mszy świętej przewodniczył wrocławski biskup pomocniczy Jacek Kiciński CMF.
ZOBACZ ZDJĘCIA:
– Bóg dał człowiekowi najpiękniejszy prezent – raj i pełnię miłości. A człowiek wszystko popsuł, co tylko mógł popsuć. Dlaczego? Bo przestał słuchać Boga – mówił bp Kiciński.
Zwrócił uwagę, że od początku historii człowieka Bóg postawił przed nim właściwie jeden warunek: posłuszeństwo Jego słowu. – Jeśli będziecie posłuszni mojemu słowu, będziecie szczęśliwi – przypomniał. Jak zaznaczył, Bóg związał ludzkie szczęście z przyjęciem Jego słowa.
Zdaniem hierarchy jednym z najpoważniejszych problemów człowieka jest właśnie nieumiejętność słuchania Boga. – Największym grzechem człowieka od samego początku jest grzech niesłuchania Pana Boga – podkreślił.
Bp Kiciński zauważył, że człowiek żyje dziś w nieustannym pośpiechu, a jednym z zagrożeń jest brak czasu na zatrzymanie się przed Bogiem. – Diabeł uczyni wszystko, żebyśmy nie mieli czasu na słuchanie Pana Boga. On tak gospodaruje naszym czasem, żebyśmy nie mieli okazji zatrzymać się nad słowem Boga – ostrzegał kaznodzieja.
Konsekwencją takiego życia może być rozczarowanie, lęk i strach. – Jeśli to czujemy, warto sobie postawić pytanie: na ile słuchamy Pana Boga. Bo słowo Boże daje nadzieję, wyzwala z lęku i daje doświadczenie miłości – zaznaczył.
Biskup mówił także o zmaganiu, które dokonuje się w życiu każdego człowieka – o wyborze pomiędzy życiem słowem Bożym a uleganiem słowu świata. Jednocześnie przypomniał, że Bóg nigdy nie rezygnuje z człowieka.
– W naszym życiu toczy się walka: na ile żyć słowem Bożym, a na ile dać się uwieść słowu tego świata. Ale Bóg nigdy nie rezygnuje z człowieka. I to jest fenomen Bożej miłości. Niezależnie od tego, jacy jesteśmy, Bóg walczy o nas do końca – podkreślił.
Następnie odniósł się do Bożego prawa, wskazując, że jego istotą nie jest ograniczanie człowieka, ale troska o jego życie. – Bóg dał nam prawo. Dekalog to przypomnienie prawa naturalnego, które Bóg wpisał w serce człowieka – wyjaśnił.
Jednym z przykładów jest przykazanie dotyczące szabatu. Jak zauważył bp Kiciński, jego celem nie było jedynie powstrzymanie człowieka od pracy. W tradycji żydowskiej istniało wiele szczegółowych regulacji dotyczących tego dnia, jednak ich sens był głębszy.
– Człowiek w szabat zostawiał wszelkie prace. Zakaz dotyczył 39 kategorii ludzkiej pracy. Ale nie chodziło o to, żeby nic nie robić. Odpoczynek od pracy był po to, żeby wspomnieć Boże dzieła w życiu narodu wybranego. Zostaw prace, zostaw obowiązki i zajmij się Bogiem. Dlatego szabat był dniem wspomnienia, radości i modlitwy – tłumaczył.
Jezus, jak przypomniał hierarcha, przychodzi, aby przywrócić właściwy sens Bożemu prawu. – Niestety, przywódcy duchowi – faryzeusze – uczynili z prawa szabatu barierę nie do pokonania. Stało się ono prawem zakazu i nakazu. Dlatego Jezus przychodzi, by odnowić to, co zostało zniszczone przez człowieka. W Nim dokonuje się nowe stworzenie – nauczał bp Jacek.
Przywołał słowa Chrystusa: „Szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu”. Wskazał, że problem pojawia się wtedy, gdy człowiek zaczyna dokonywać własnej interpretacji Bożego prawa.
– Uczeni w Piśmie, faryzeusze, którzy mieli być specjalistami od Bożego prawa, interpretowali je po swojemu i zabili ducha miłości – zauważył.
Ta ewangeliczna scena, zdaniem bp. Kicińskiego, jest szczególnym ostrzeżeniem dla osób pełniących odpowiedzialne funkcje we wspólnotach zakonnych.
– Ona wiąże się z ryzykiem, że strzegąc prawa Bożego, uczynimy z niego własny użytek. I od tej pokusy nikt z nas nie jest wolny – podkreślił.
Jak zaznaczył, niebezpieczeństwo polega na zastąpieniu Bożego słowa własną interpretacją. – A bardzo szybko można zamienić słowo Boże na słowo ludzkie, posługując się nadal słowem Bożym. Bardzo niebezpieczne – przestrzegał.
Hierarcha zachęcał więc siostry przełożone, aby w Ewangelii nieustannie szukały tego, co prowadzi do życia. – W Ewangelii musimy szukać, co jest życiodajne, a nie w słowie ludzkim. Jeśli człowiek zaufa Bogu, Bóg przeprowadza nas przez różne sytuacje – mówił.
Doświadczenie takiego prowadzenia, jak zauważył, mogą potwierdzić siostry, które podejmują kolejną kadencję odpowiedzialności za swoje wspólnoty. – Mogą zaświadczyć o tym siostry, które podejmują drugą albo trzecią kadencję – zaznaczył.
W homilii bp Kiciński zwrócił szczególną uwagę na potrzebę odpoczynku i zatrzymania. Nie chodzi jednak wyłącznie o fizyczne wytchnienie od obowiązków. Czas odpoczynku powinien być również przestrzenią ponownego wsłuchania się w Boga i powrotu do źródła powołania.
– Ważne, by czas odpoczynku był jednocześnie słuchaniem Pana Boga, powrotem do tego, do czego Bóg nas powołał. Dlatego ważne jest zatrzymanie – mówił.
Podzielił się także swoją troską o osoby, które potrafią znaleźć czas na wiele różnych zadań, ale nie znajdują go na modlitwę i adorację.
– Najbardziej boję się o te osoby, które mają czas na wszystko, ale nie mają czasu na adorację i modlitwę. Prędzej czy później nastąpi „wypłukanie duchowe” – przestrzegł.
Na zakończenie przypomniał siostrom, że istotą ich powołania, także w posłudze przełożeńskiej, jest służba. Odpowiedzialność za wspólnotę nie może prowadzić do odejścia od Boga, ale powinna jeszcze mocniej zakorzeniać w relacji z Nim.
– Naszym powołaniem jest służba, a Pan Bóg zawsze jest w zasięgu ręki, jeśli Go wzywamy – podsumował.
W tym kontekście bp Kiciński przywołał również słowa św. Pawła: „Nie wolno wykraczać ponad to, co zostało napisane. Niech nikt w swej pysze nie wynosi się nad innych”. Apostoł przypomina w ten sposób, że wszystko jest darem Boga, a człowiek – także ten, któremu powierzono odpowiedzialność za innych – nie jest właścicielem wspólnoty ani Bożego słowa.
Posługa przełożonej wymaga więc nieustannego powrotu do źródła: słuchania Boga, modlitwy i rozeznawania. To właśnie w nich można odnaleźć siłę do wiernego podejmowania odpowiedzialności za powierzonych sobie ludzi.









