Po Eucharystii przez miejscowość przeszedł barwny korowód dożynkowy, zaprezentowano misterium chleba oraz wieńce przygotowane przez poszczególne delegacje. W homilii abp Józef Kupny podkreślił, że dożynki są nie tylko świętem plonów, ale przede wszystkim czasem wdzięczności. Przy ołtarzu znalazły się wieńce, chleb, ziarna i owoce ziemi – symbole pracy człowieka, ale również darów, których człowiek nie jest w stanie sam sobie zapewnić.
ZOBACZ GALERIĘ:
– Przynosimy także coś znacznie ważniejszego: naszą wdzięczność – mówił metropolita wrocławski. Jak zauważył, człowiek może orać, siać, pielęgnować i zbierać, a także planować, przewidywać, inwestować i podejmować ryzyko, jednak nie jest w stanie nakazać ziarnu, by wyrosło, deszczowi, by spadł, ani słońcu, by świeciło dokładnie wtedy, kiedy jest potrzebne.
Dlatego dożynkowe dziękczynienie obejmuje zarówno owoce ludzkiej pracy, jak i wszystko to, co pozostaje poza ludzką kontrolą.
– Boże, dziękujemy Ci za plony, dziękujemy Ci za ziemię, dziękujemy Ci za deszcz, za słońce, dziękujemy za ludzi, którzy pracują na roli. Dziękujemy za wszystko, czego nie potrafimy sami wytworzyć, sami zdziałać – powiedział abp Kupny.
Metropolita wrocławski odwołał się do słów św. Pawła z Pierwszego Listu do Koryntian: „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?”. Jak zaznaczył, jest to jedno z najważniejszych pytań, jakie można postawić sobie właśnie podczas dożynek.
– Chrześcijanin nie mówi przede wszystkim: „to wszystko jest moje”. Chrześcijanin mówi: „to wszystko jest mi powierzone” – tłumaczył.
Z tej perspektywy człowiek nie jest absolutnym właścicielem świata, lecz jego zarządcą. Otrzymana ziemia ma być otaczana troską, a plony powinny służyć nie tylko tym, którzy je zebrali, ale również innym.
– Otrzymaliśmy ziemię, aby się o nią troszczyć, a nie, aby ją niszczyć. Otrzymaliśmy plony, aby się nimi dzielić, aby inni mieli co jeść – mówił abp Kupny.
Dożynki przypominają więc, że wszystko, co człowiek posiada, jest darem. Szczególne miejsce zajmuje wśród tych darów chleb.
Metropolita zwrócił uwagę, że jest on tak zwyczajnym elementem codzienności, iż czasami przestajemy dostrzegać jego niezwykłość. Kładziemy go na stole, kroimy, dzielimy i spożywamy. Tymczasem dla poprzednich pokoleń chleb był znakiem szacunku dla ludzkiej pracy i Bożego błogosławieństwa.
– Nasi przodkowie całowali chleb, kiedy upadł na ziemię. Podawali go z szacunkiem, bo wiedzieli, że jest świętym znakiem ludzkiego trudu i Bożego błogosławieństwa – przypomniał.
Znak krzyża wykonywany przed rozpoczęciem krojenia bochenka był wyrazem przekonania, że codzienny pokarm jest darem. Zdaniem abp. Kupnego także dziś warto postawić sobie pytanie, czy człowiek potrafi być wdzięczny za to, co otrzymuje każdego dnia.
– Czy umiemy podziękować za chleb? Czasami człowiek zaczyna doceniać dar dopiero wtedy, kiedy go traci – zauważył. – Dożynki mówią nam: zatrzymaj się. Zatrzymaj się i dziękuj, zanim zaczniesz narzekać – uwrażliwiał kaznodzieja.
Metropolita wrocławski odniósł się także do odczytanej Ewangelii, w której Jezus przechodzi w szabat przez pola, a Jego uczniowie zrywają kłosy, wykruszają ziarna i jedzą. Faryzeusze oskarżają ich wówczas o łamanie prawa. Chrystus odpowiada, przypominając historię Dawida, który w sytuacji potrzeby sięgnął po chleby przeznaczone na ofiarę.
– Jezus przypomina, że prawo jest dla człowieka, a nie człowiek dla prawa – wyjaśnił abp Kupny.
Zdaniem hierarchy jest to zasada ważna nie tylko w życiu religijnym, ale również społecznym. Można bowiem tak bardzo przywiązać się do przepisów, procedur i systemów, że przestanie się dostrzegać konkretnego człowieka. – Można zapomnieć o tym, że człowiek jest ważniejszy niż polityczny interes – zaznaczył.
Dlatego każda gospodarka powinna służyć człowiekowi, każde prawo powinno go chronić, a polityka rolna powinna uwzględniać sytuację tych, którzy na co dzień pracują na wsi.
– Każda polityka rolna powinna pamiętać o człowieku, który rano wstaje, idzie do obory, idzie na pole, do sadu czy na szklak – mówił metropolita. Także decyzje dotyczące polskiej wsi powinny brać pod uwagę ludzi, którzy na niej żyją i pracują.
Dożynki były również okazją do publicznego podziękowania rolnikom za ich codzienny wysiłek.
– Kiedy większość ludzi śpi, rolnik już pracuje. Kiedy inni odpoczywają w święta, zwierzęta trzeba nakarmić. A kiedy przychodzi czas żniw, nie można powiedzieć: „zrobię to jutro” – przypomniał abp Kupny.
Rolnictwo wymaga odpowiedzialności, cierpliwości i odwagi. Dlatego chleb, który trafia na nasze stoły, powinien budzić szacunek.
Metropolita zwrócił uwagę na problem marnowania żywności. Podkreślił jednocześnie, że rolnika nie można postrzegać wyłącznie jako producenta.
– Za jego pracą stoi konkretny człowiek, stoi rodzina, jego rodzina i często wielopokoleniowa tradycja – zauważył.
W homilii znalazło się także miejsce na przypomnienie o trudnościach, z którymi mierzy się współczesna wieś. Zmieniają się warunki gospodarcze, rosną koszty produkcji, zmieniają się wymagania rynku, pojawiają się nowe regulacje, a konkurencja staje się coraz większa. Do tego dochodzi niepewność związana ze zmianami klimatycznymi.
Dlatego, jak podkreślił abp Kupny, modlitwa podczas dożynek powinna obejmować nie tylko prośbę o dobre plony, ale również o mądre decyzje osób odpowiedzialnych za wieś i rolnictwo.
– Modlimy się o takie prawo i takie rozwiązania gospodarcze, które pozwolą rolnikowi uczciwie pracować i godnie żyć – powiedział.
Chodzi również o to, aby żywność była dostępna dla wszystkich, ale jednocześnie aby jej producent otrzymywał sprawiedliwe wynagrodzenie.
– Dobra polityka rolna nie jest sprawą tylko ekonomii. Jest sprawą bezpieczeństwa człowieka i całego narodu – podkreślił metropolita.
Jednym z ważnych tematów homilii była również przyszłość polskiej wsi i pytanie o to, co kolejne pokolenia otrzymają od swoich poprzedników.
– Co ja przekażę następnym pokoleniom? – pytał abp Kupny. Zwrócił uwagę, że wielu młodych ludzi wyjeżdża ze wsi do miast w poszukiwaniu pracy. Tym, którzy pozostają, starsze pokolenia mają jednak do przekazania znacznie więcej niż tylko majątek.
– Czy przekażę im tylko majątek? Czy przekażę im również wiarę? Czy przekażę im szacunek do pracy i nauczę ich wdzięczności? – pytał.
Metropolita wskazał również na znaczenie niedzieli. Zapytał, czy kolejne pokolenia będą potrafiły dostrzec w niej coś więcej niż kolejny dzień przeznaczony na zakupy.
– To są pytania o przyszłość naszej wsi, naszych rodzin, Polski – zaznaczył.
W końcowej części homilii abp Kupny powrócił do symboliki chleba. Przynoszony podczas dożynek bochenek przypomina bowiem o innym Chlebie – Chrystusie.
– Każdy chleb przypomina nam także o innym chlebie, o Chrystusie. O tym, który powiedział: „Ja jestem chlebem życia” – mówił.
Jezus jest, jak podkreślił, najważniejszym pokarmem człowieka. Człowiek może mieć pełne spichlerze i obfite zbiory, a jednocześnie doświadczać pustki w sercu. Może posiadać wiele dóbr, a nie mieć pokoju i nadziei.
– Największym głodem człowieka jest głód Boga – przypomniał metropolita. Właśnie dlatego przy ołtarzu dożynkowe dziękczynienie osiąga swoją pełnię.
– Przynosimy chleb z ziemi, a Bóg daje nam chleb z nieba. Przynosimy owoce ludzkiej pracy, a Chrystus daje nam owoc swojej miłości. Ofiarujemy Mu nasze życie, a On daje nam swoje życie – mówił abp Kupny.
Na zakończenie metropolita wrocławski zawierzył Bogu rolników, ich rodziny i pracę, prosząc o ochronę pól przed klęskami żywiołowymi, a wszystkich uczestników dożynek wezwał do szacunku dla chleba i dzielenia się nim z potrzebującymi.
– Niech Bóg błogosławi naszej dolnośląskiej ziemi, polskiej wsi i każdej rodzinie. Niech błogosławi pracy ludzkich rąk, tym, którzy sieją, sadzą, pielęgnują, zbierają i karmią nas swoją pracą – modlił się metropolita wrocławski.
I przypomniał prawdę, która jest jednym z najważniejszych przesłań dożynkowego święta: – Człowiek sieje i pracuje, ale ostatecznie to Bóg daje wzrost.
Homilię zakończył modlitwą wdzięczności: za ziemię, plony, chleb i życie.









