Zabytkowy Kościół pw. św. Józefa Robotnika w Michałowie jest dla mieszkańców czymś znacznie więcej niż tylko cennym obiektem historycznym. To miejsce modlitwy, spotkania i wspólnej troski. Niewielka wspólnota parafialna od lat podejmuje wysiłek, aby świątynia, mocno nadszarpnięta zębem czasu, nie popadła w ruinę.
W kościele Msze św. sprawowane są od maja do października. Przez cały rok trwają jednak działania związane z ratowaniem i odnawianiem zabytkowej świątyni. Parafianie i osoby wspierające ich starania szukają pieniędzy oraz darczyńców, dzięki którym możliwe są kolejne prace konserwatorskie i remontowe.
Obecnie kończy się remont i wykańczanie ołtarza głównego. - W Michałowie są dwa kościoły i oba są jednakowo kochane. Ludzie tutaj mieszkający dbają o ten zabytkowy dom Boga, o to szczególne miejsce - mówi ks. Czesław Morański, proboszcz parafii.
Podkreśla, że mieszkańcom zależy nie tylko na zachowaniu samego budynku, ale również na tym, aby wokół świątyni nadal żyło prawdziwe życie wspólnotowe. - Ta wspólnota jest żywa i zależy nam na tym, by ją ożywiać, a nie zostawić skamieniałą. Nasz Kościół stara się być żywy. Staramy się, szukamy ofiarodawców i darczyńców, którzy nas wspierają, aby świątynia była coraz piękniejsza. Parafianom naprawdę zależy i troszczą się o ten kościół - zaznaczył proboszcz.
Uroczysta Eucharystia 6 września stała się jednym z wydarzeń związanych z obchodami 34. Europejskich Dni Dziedzictwa. Ich idea doskonale wpisała się w historię Michałowa, gdzie troska o materialne dziedzictwo idzie w parze z budowaniem żywej wspólnoty wiary.
W homilii bp Małyga nawiązał do słowa "dziedzictwo", które pojawiło się już w modlitwie na początku Mszy św. - Jeszcze możemy wrócić do kolekty, czyli tej pierwszej modlitwy. Tam padło stwierdzenie, że Bóg obiecał nam wieczne dziedzictwo. To dzisiaj także w jakiś sposób przeżywamy, gdy w naszej wspólnocie przeżywamy Dzień Wdzięczności i Dzień Nadziei - mówił biskup.
Hierarcha zwrócił uwagę, że odczytany fragment Ewangelii prowadził uczestników liturgii do pytania o to, jak powinien żyć Kościół, a konkretnie - jak powinna żyć każda parafia i lokalna wspólnota. - Słowa Pana Jezusa były fragmentem Jego wielkiej mowy o Kościele z Ewangelii według św. Mateusza - przypomniał bp Małyga. Jak wyjaśnił, ewangelista Mateusz zapisał pięć wielkich mów Jezusa, wśród nich Kazanie na Górze. Tym razem jednak chodziło o naukę dotyczącą życia Kościoła i wspólnoty. - Dzisiaj możemy powiedzieć: to mowa o Kościele albo mowa o parafii. Chcemy tego posłuchać i zobaczyć, w jakim miejscu drogi jesteśmy. Wiadomo, że nie jesteśmy doskonali, ale chcemy być w drodze - zaznaczył.
Bp Maciej przypomniał kolejne elementy Jezusowej nauki o Kościele. Chrześcijańska wspólnota nie może być miejscem rywalizacji o pierwszeństwo, ale przestrzenią pokory, przebaczenia i troski o każdego człowieka. - Pan Jezus mówi, żeby nie spierać się o to, kto jest pierwszy, lecz uniżyć się jak dziecko. Żeby nie stać się dla nikogo powodem do grzechu. Żeby szukać każdej zagubionej owcy, martwić się o każdego, kto odchodzi z naszej parafii. Żeby przebaczać, i to nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem razy - wyliczał bp Małyga.
W centrum rozważanej tego dnia Ewangelii znalazło się braterskie upomnienie. Biskup zauważył, że Jezus daje wspólnocie konkretną wskazówkę, jak postępować, gdy ktoś czyni zło. - Kiedy ktoś zrobi coś złego, powinien znaleźć się przyjaciel, który go upomni. Ewangelia zawiera instrukcję tego braterskiego upominania. Najpierw w cztery oczy, potem należy poprosić zaufaną osobę, a na końcu - jak mówi Ewangelia - powiedzieć o tym Kościołowi - tłumaczył.
Jednocześnie podkreślił, że zanim wspólnota zacznie kogokolwiek upominać, musi najpierw nauczyć się czegoś znacznie ważniejszego. - Ewangelia ma też swoją drugą część, która mówi o wspólnocie jako miejscu obecności Pana Jezusa. I od tego powinniśmy zacząć. Wspólnota najpierw musi się modlić. Dopiero potem może kogoś upomnieć. Wspólnota nie może kogoś upominać, jeśli wcześniej nie modli się za tę osobę i z tą osobą - nauczał kaznodzieja.
Jak zaznaczył, człowiek może naprawdę pomóc drugiemu dopiero wtedy, kiedy staje z nim przed Bogiem, kiedy się z nim modli. Zwrócił uwagę, że chrześcijańska modlitwa nie może być jedynie wykonywaniem religijnego obowiązku. Powinna prowadzić do rozpoznania obecności Chrystusa we wspólnocie. - Na przykład teraz, w tej chwili, się modlimy. Jasne, że mamy tysiące różnych spraw na głowie, różne rzeczy nas zajmują, ale chcemy, żeby to była dobra modlitwa, w której jest obecność Pana Jezusa - mówił.
Przypomniał również słowa Maryi z Magnificat: "Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawicielu". Następnie hierarcha zatrzymał się przy słowach Jezusa. - On mówi też, że gdy się modlimy, mamy dojść do zgody. Zgodzić się co do sprawy, o którą prosimy. I to jest także bardzo piękne zaproszenie dla nas - żebyśmy wspólnie dochodzili do różnych spraw - zaznaczył bp Małyga.
W homilii przywołał greckie znaczenie słowa odnoszącego się do zgody. - Po grecku brzmi ono bardzo znajomo - "symfonia" - wyjaśnił. Posłużył się obrazem orkiestry, której muzykę wierni mogli usłyszeć podczas liturgii. - Każdy instrument gra po swojemu, ale jednak w tej różnorodności wszystkie instrumenty są zgodne. I to jest obraz naszej parafii. Różnorodne głosy, ale zgodne. Każdy zostaje sobą, ale tworzymy jedną pieśń - mówił biskup.
Podkreślił, że prawdziwa wspólnota nie polega na tym, aby wszyscy byli tacy sami. Jej piękno rodzi się z różnorodności osób, talentów i sposobów zaangażowania, które potrafią tworzyć jedność.
Biskup pomocniczy nawiązał również do listu Episkopatu Polski dotyczącego parafii, który tego dnia był odczytywany w kościołach. Mówi o tym, że parafia potrzebuje takich małych grupek, miniwspólnot w parafii. Przypomniał, że mogą to być osoby wspólnie modlące się na różańcu, działające razem na rzecz innych czy przygotowujące parafialne wydarzenia.
Bp Małyga zachęcał mieszkańców Michałowa, aby razem z proboszczem i osobami już zaangażowanymi nadal budowali swoją wspólnotę. - Bardzo do tego zapraszam, żeby właśnie tak budować parafię. Żeby była wspólnotą, w której są różne grupy odpowiedzialne za różne rzeczy - mówił.
Zapowiedział również, że archidiecezja wrocławska rozpocznie jesienią program wsparcia parafii pod nazwą "Zaczyn". - Jak ktoś robił chleb, a na pewno ktoś tutaj robił chleb, to wie, że wystarczy troszkę zaczynu, żeby przemienić całe ciasto. I tak w każdej parafii potrzeba różnych małych grupek, które będą przemieniać innych - tłumaczył. To właśnie w takich niewielkich wspólnotach biskup widzi nadzieję dla przyszłości parafii. - Najpierw chcemy się razem modlić i razem słuchać Bożego słowa. A wtedy możemy siebie upominać - zaznaczył.
Czy mamy obok siebie kogoś, kto powie nam prawdę? W dalszej części homilii bp Małyga postawił wiernym bardzo osobiste pytanie o przyjaźń i zdolność przyjmowania trudnych słów. Podkreślił, że równie ważna jest umiejętność przyjęcia upomnienia. - To jest także pytanie do mnie: czy ja taką uwagę mogę przyjąć? Czy ja się wtedy nie obrażam? - mówił.
Na zakończenie homilii bp Małyga wrócił do szczególnej sytuacji niewielkiej wspólnoty w Michałowie. Podkreślił, że jej mała liczebność nie musi oznaczać braku przyszłości. - To jest nasze dzisiejsze zaproszenie. To jest dziedzictwo Kościoła i to jest także nasza przyszłość. Nasza parafijka jest bardzo mała, ale ma przyszłość - mówił. Zaznaczył jednak, że przyszłość nie wydarzy się sama. - Ta przyszłość wymaga naszej pracy. Właśnie tego zaczynu, tych dwóch lub trzech, którzy gromadzą się w imię Pana Jezusa. I wtedy całe ciasto się przemienia - podkreślił kaznodzieja.
Słowa biskupa dobrze oddawały charakter uroczystości przeżywanej w zabytkowym Kościele św. Józefa Robotnika. Europejskie Dni Dziedzictwa były okazją nie tylko do przypomnienia historii i wartości materialnego dziedzictwa, ale także do spojrzenia w przyszłość. Bo dziedzictwem Michałowa nie są wyłącznie stare mury, zabytkowe wyposażenie czy historia świątyni. Jest nim również wspólnota ludzi, którzy nie chcą pozwolić, by ten dom Boga zniknął z lokalnego krajobrazu.









