Miasto promuje agresję

ks. Rafał Kowalski

|

Gość Wrocławski 13/2013

dodane 28.03.2013 00:00

Rafał Dutkiewicz zauważa w stolicy Dolnego Śląska natężenie nietolerancji 
i rasizmu oraz deklaruje walkę ze skrajnymi postawami. Miejscy urzędnicy zdają się 
mieć odmienne zdanie.


Jan Paweł II 
w stolicy Dolnego Śląska. W 1997 r. Rada Miejska nadała mu tytuł honorowego obywatela Wrocławia. Czy zaproszenie na święto miasta piosenkarki nawołującej do nienawiści wobec papieża to właściwa decyzja? Jan Paweł II 
w stolicy Dolnego Śląska. W 1997 r. Rada Miejska nadała mu tytuł honorowego obywatela Wrocławia. Czy zaproszenie na święto miasta piosenkarki nawołującej do nienawiści wobec papieża to właściwa decyzja?
Archiwum GN

Na tegorocznym WrocLove Fest, czyli mówiąc „po staremu” Święcie Wrocławia, wystąpi wokalistka, która publicznie nawoływała do nienawiści wobec Jana Pawła II 
i Benedykta XVI. Miejscy urzędnicy nie widzą żadnego problemu. Ich zdaniem koncert irlandzkiej piosenkarki Sinead O’Connor będzie kontynuacją występów światowych gwiazd w stolicy Dolnego Śląska, które, jak mówi Anna Bytońska z wrocławskiego magistratu, wystąpiły we Wrocławiu nie ze względu na swoje przekonania, lecz na dorobek artystyczny, jaki reprezentują.

– To zrozumiałe, że w tak dużej grupie społecznej, jaką stanowią mieszkańcy Wrocławia, znajdują się zarówno osoby, które czują się urażone wystąpieniami artystki – i ich poglądy należy szanować, jak i osoby, które mają ocenę zupełnie odmienną i chcą wziąć udział w koncercie, a ich poglądom należy się taki sam szacunek. To także jeden z aspektów tolerancji – tłumaczy A. Bytońska.
Ciekawe, bo tym samym mówi coś zupełnie przeciwnego niż jej szef, który deklaruje walkę z postawami skrajnymi i nietolerancyjnymi zachowaniami, a za takie należałoby niewątpliwie uznać publiczne podarcie portretu Jana Pawła II oraz sugerowanie, że Jezus spaliłby Watykan. Takie wystąpienia ma na koncie pani O’Connor. Jeśli dobrze rozumiemy prezydenta Wrocławia, jego zdaniem nie ma mowy o tolerancji wobec szerzenia nienawiści. Czyżby zdaniem urzędników magistratu tolerancja polegała na tym, by „taki sam szacunek” należał się tym, którzy wprowadzają pokój, i tym, którzy szerzą agresję? Sprawa koncertu podzieliła także miejskich radnych. – Martwi mnie, że w czasach kiedy spada poziom moralny wśród młodzieży, w tak lekki sposób podchodzi się do tego zaproszenia – mówi Maria Zawartko, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej, zwracając uwagę, że gdyby O’Connor zbezcześciła symbole innej religii, skończyłoby się to ostrą krytyką. – Powinniśmy szanować innych, ale także musimy szanować siebie. Zbyt często pozwalamy, by znaki i wartości, które są dla nas ważne, były deptane – dodaje. 
Warto, by nasi decydenci odpowiedzieli sobie już nie na pytanie, czy nie widzą sprzeczności w tym, że w programie obchodów święta odwołującego się do uroczystości św. Jana Chrzciciela jest zarówno uroczysta Msza św. za miasto i mieszkańców, jak i koncert pani O’Connor, ale przede wszystkim, czy w mieście, które ostatnio coraz częściej jest nazywane „miastem pięści” i w którym – jak słyszymy – tak mało jest tolerancji i otwartości, zapraszanie osoby o ostentacyjnie antykatolickich poglądach jest dobrym pomysłem. Przecież to jawne szczerzenie nietolerancji, którego nie zahamują programy antydyskryminacyjne i podręczniki dla nauczycieli, jakimi chwali się prezydent.