Najkosztowniejszy skarb

Karol Białkowski

|

Gość Wrocławski 36/2013

publikacja 05.09.2013 00:15

Ten instrument robił wrażenie. Niestety, niewielu pamięta, jak dokładnie wyglądał. Jest szansa, że do 2016 r., gdy Wrocław będzie Europejską Stolicą Kultury, organy z kościoła pw. św. Elżbiety zostaną odbudowane w swej pierwotnej wersji. Wszystko zależy od... Norwegii, Liechtensteinu i Islandii.

Wspaniałe dzieło Michaela Englera przykuwało wzrok... Wspaniałe dzieło Michaela Englera przykuwało wzrok...
Archiwum Fundacji" Opus Organi"

Świątynia, która stoi przy wrocławskim rynku, pochodzi z XIII w. Jej burzliwa historia związana jest z różną przynależnością państwową stolicy Dolnego Śląska, licznymi wojnami na tych terenach oraz z żywiołem ognia, który kilkakrotnie jej nie oszczędził. Dziś kościołowi powoli, ale systematycznie zwraca się piękny wystrój. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze odbudowania najwspanialszych organów w mieście.

Aż do unicestwienia

Instrument, zaprojektowany przez Michaela Englera, pochodzi z 1761 r. Czasy były wtedy niespokojne. Wrocław dotknęły działania zbrojne związane z I i III wojną śląską. Między innymi dlatego organy były budowane aż przez 10 lat.

Pieczę nad instrumentem pełniły trzy pokolenia rodziny Englerów i to oni utrzymywali w odpowiednim stanie technicznym dzieło swojej pracy. – Decyzja o wykonaniu nowego instrumentu zapadła, gdy kościołem opiekowali się ewangelicy. Oni bardzo podkreślają i eksponują muzykę organową i jej profetyczne przeznaczenie. Dla nich organy były i są czymś, co przemawia do wiernych, głosząc chwałę Bożą i Boże słowo – mówi Bogdan Tabisz, organista i prezes Fundacji Opus Organi, która działa na rzecz odbudowy zniszczonego instrumentu. Podkreśla, że chodziło nie tylko o przekazywanie treści za pomocą dźwięków, ale również dzięki jego niezwykłemu wyglądowi. W połowie XVIII w. Wrocław znalazł się pod panowaniem pruskim.

Zasiadający na tronie Fryderyk II Wielki bardziej zajęty był sprawami Berlina niż stolicy Dolnego Śląska, ale zapewne z jego przyczyny rozpoczęta została budowa organów w kościele św. Elżbiety. – Jak mówią starodruki, miał to być instrument najkosztowniejszy – mówi B. Tabisz. I rzeczywiście – wyglądał imponująco. Prospekt przedstawiał wyobrażenie „chwały niebieskiej”. – Znajdowała się tam wspólnota Osób Boskich, uwielbiona przez zastępy anielskie i ludzi. Naprawdę było to wspaniałe dzieło – dodaje. Pierwsza katastrofa dotknęła monumentalny instrument zaledwie 47 lat od jego wybudowania, podczas oblężenia Wrocławia przez wojska napoleońskie. – Do kościoła wpadł wtedy granat, który zniszczył organy w znacznym stopniu – opowiada organista. Dzięki zaangażowaniu wnuka Michaela Englera – Johanna Gottlieba Beniamina – udało się naprawić uszkodzenia, choć prawdopodobnie ze względu na brak pieniędzy nie udało się przywrócić mu pełnej funkcjonalności. – Wiek XIX to okres częstych przeróbek i reperacji dokonywanych w instrumencie na wielką skalę. Niestety, już w latach 30. XX w. znów nie dało się na nim grać – opowiada. W tym czasie organy zostały bardzo rozbudowane, z oryginalnych 54 głosów do aż 94.

Ostatnia, udana próba ratowania instrumentu miała miejsce w latach 1938–1941. Dzięki niej przywrócono mu jego pierwotnego ducha. Organy z kościoła pw. św. Elżbiety, jako jedne z nielicznych we Wrocławiu, szczęśliwie przetrwały okres Festung Breslau. Po II wojnie światowej w świątyni była prowadzona intensywna działalność kulturalna. – Mimo że zawierucha wojenna oszczędziła kościół św. Elżbiety, to ostatecznie dotknął go tragiczny los: trzy pożary. Najtragiczniejszy okazał się ostatni, 9 czerwca 1976 r. Ogień wybuchł w samym instrumencie i szybko rozprzestrzenił się na cały obiekt – mówi prezes Fundacji Opus Organi.

Trzeba je odbudować

Istnieje co najmniej kilka teorii dotyczących przyczyn ostatniego pożaru. – Według mnie, doszło do zaniedbania i samozapalenia od silników, które ponoć dość mocno iskrzyły. Organy to duża ilość dobrze wysuszonego drewna. Dodatkowo jest w nich dużo przelotowego powietrza. Warunki doskonałe do rozprzestrzeniania się ognia – mówi B. Tabisz. Z instrumentu niewiele zostało. Ile? Dokładnie nie wiadomo, bo kościół został natychmiast zamknięty i nie wpuszczano tam nikogo. – Na zdjęciach widać pozostałości empory wraz z fartuchem snycerskim. Wywieziono to do magazynów wojskowych, gdzie wszystko przepadło. Szukałem tych elementów we wskazanym mi miejscu, ale bez skutku – opowiada. Niestety, zgliszcza kościoła nie zostały zabezpieczone. Jego wnętrze, ze względu na brak dachu, było narażone na warunki atmosferyczne, co dopełniło zniszczenia. W ten sposób do ruiny doprowadzono również drugie, mniejsze i starsze, organy (dziś są one używane w Oratorium Marianum Uniwersytetu Wrocławskiego). Nie oznacza to, że nikt nie myślał o odbudowie głównego instrumentu. – W dwa lata po pożarze ówczesny Wojewódzki Konserwator Zabytków zlecił sporządzenie projektu odbudowy organów. Narzucono jednak pewne założenia – tłumaczy B. Tabisz. – Nowy instrument miał mieć współczesny kształt i tylko nieznacznie nawiązywać do zniszczonego. Autor tego opracowania, dr hab. Jacek Radziewicz-Winnicki, żywił przekonanie, że należy jednak spróbować wybudować możliwie wierną replikę. Dlatego oprócz wykonania opracowania według zaleceń konserwatorskich, z własnej inicjatywy, na podstawie fotografii, stworzył makietę i rysunki techniczne organów.

Pomysł został jednak odłożony do szuflady na długi czas. Remont świątyni podjęto dopiero w latach 90. XX w. W 1997 r. kościół został poświęcony przez papieża Jana Pawła II, a w 2003 r. został ogłoszony bazyliką mniejszą. Temat odbudowy monumentalnego instrumentu wrócił rok później. – Zostałem zaproszony przez ks. płk. Sławomira Żarskiego, proboszcza parafii, jako ekspert ds. organów. Dostałem też propozycję zostania organistą – wspomina. Podkreśla, że w związku z podjęciem posługi organisty poczuł się zobowiązany do podjęcia dzieła odbudowy instrumentu. Za zgodą proboszcza, dla zrealizowania tego celu powstała Fundacja Opus Organi. – Dzięki Bogu spotkaliśmy się z ogromną życzliwością wielu osób. Naszej inicjatywie zaczęło pomagać również miasto Wrocław, z prezydentem Dutkiewiczem na czele – mówi. W ciągu kilku lat działalności udało się zebrać trochę środków pieniężnych, jednak ciągle jest to kropla w morzu potrzeb. Orientacyjny koszt odbudowy to nawet ok. 10 mln zł.

Ostatnio pojawiła się niezwykła szansa na to, by po 40 latach ziściły się marzenia bardzo wielu osób. – We wrześniu miasto złoży wniosek o dofinansowanie projektu z tzw. funduszu norweskiego. Jest szansa, że już w lutym 2014 r. będzie decyzja o przyznaniu nam aż 75 proc. potrzebnych pieniędzy. Reszta ma być dołożona z budżetu Wrocławia, darowizn sponsorów i z fundacji – tłumaczy B. Tabisz. Kluczowym problemem jest termin zakończenia prac. Datą graniczną obowiązującą beneficjentów funduszu jest 30 kwietnia 2016 r. Inicjatorzy projektu wierzą jednak, że do tego momentu wszystko będzie gotowe i organy zabrzmią pełnią 54 głosów i 3077 piszczałek.

Skąd pieniądze?

Fundusz norweski jest związany z umową stowarzyszeniową Norwegii, Islandii i Liechtensteinu z Unią Europejską. Państwa te, chcąc mieć udział w gospodarczym rynku europejskim, zobowiązały się do przeznaczenia środków na inwestycje kulturalne w różnych krajach Wspólnoty. Dzięki temu jest możliwa realizacja takich projektów jak odbudowa organów w bazylice św. Elżbiety.

Zbiórka na koncertach

Zbliża się kolejna edycja Koncertów Ziemi Wrocławskiej, odbywających się pod patronatem „Gościa Wrocławskiego”. Ich ideą jest przypomnienie mieszkańcom Dolnego Śląska o zabiegach związanych z odbudową organów Michaela Englera. Wstęp na muzyczne spotkania jest bezpłatny, ale podczas ich trwania prowadzona jest zbiórka do puszek na realizację celu. Ciekawostką jest to, że będą one miały bardzo zróżnicowany charakter muzyczny. Tylko jedno z zaplanowanych wydarzeń będzie koncertem organowym. Tegoroczna edycja festiwalu rozpocznie się 21 września o godz. 19 w Gminnym Ośrodku Kultury i Sportu w Kątach Wrocławskich. Wystąpią z jazzowym repertuarem Sławek Dudar Projekt & Joanna Hendrich. Kolejne koncerty będą się odbywały zawsze w soboty i niedziele w różnych miejscowościach powiatu wrocławskiego. Szczegółowy program znajduje się na stronie: www.kzw.art.pl.