Wyplatają sobie prycze

Maciej Rajfur

|

Gość Wrocławski 29/2015

publikacja 16.07.2015 00:00

Bóg, natura, przyjaźń – kilka wakacyjnych dni w lesie zamienia się w przygodę, którą dzieci zapamiętają do końca życia.

 Harcerski biwak to miejsce zawiązywania trwałych przyjaźni na lata Harcerski biwak to miejsce zawiązywania trwałych przyjaźni na lata
Dariusz Dziedzic

Dla wielu to pierwszy raz tak długo i daleko od rodziców. Trudno wytrzymać, ale podejmują wyzwanie. Zawiszacy 1. i 2. Hufca Wrocławskiego przeszli letni obóz, czyli najważniejszy wyjazd dla skauta w roku.

Wilczki, dziewczynki i chłopcy w wieku 9–12 lat, uczą się samodzielności i odpowiedzialności za siebie. Muszą same o siebie zadbać podczas niełatwego życia w lesie. Ten wyjazd oducza ich egoizmu, a przyzwyczaja do współpracy. – Najpierw opiekunowie wspólnie z rodzicami budują na wyznaczonym miejscu obozowisko, czyli stawiają namioty, myjnie z plandek, maszty, kaplicę, itd. Po przyjeździe wilczki wyplatają sobie prycze, na których potem będą spały – mówi Kamila Kamińska, akela 4. Gromady Wrocławskiej. W Federacji Skautingu Europejskiego obozy nie są koedukacyjne. Choć formacja obu płci w harcerstwie katolickim ma podobne założenia, osiąga się je różnymi sposobami. – Stawiamy na zajęcia praktyczne. Mamy podział służb. Jest wśród nich np. zmywanie, podczas którego chłopcy uczą się higieny i cierpliwości, kolejna służba to drewno, czyli szykowanie odpowiednich materiałów na rozpałkę, woda – zapewnianie wody do picia i do łaźni, modlitwa – prowadzenie wspólnej modlitwy w różnych sytuacjach – wymienia Sebastian Klekotka, akela 5. Gromady Wrocławskiej. Oprócz tego w szerokim wachlarzu zajęć znajduje się sport, czyli hartowanie kondycji fizycznej za pomocą różnych gier. A także coś, co chłopaki lubią najbardziej – szkolenia ze strzelania z łuku i wiatrówki. U wilczków dziewczynek wygląda to już nieco inaczej. – Organizujemy im zajęcia plastyczne, np. wytwarzanie „gniotków”, ramek, flakoników na kwiaty. Przeprowadzamy proste gry ruchowe, ale nie tak energiczne i wymagające jak u chłopców – mówi K. Kamińska. Gry terenowe w lesie, zadania, misje to chleb powszedni obozowego życia. Jego nieodłącznym elementem jest oczywiście spotkanie z Bogiem – codzienna Eucharystia. A na koniec „wielkie łowy”, czyli gra podsumowująca obóz, będąca zarazem największą przygodą. Natomiast wilczki wszystko przeżywają tak, jak głosi ich oficjalne hasło: „Ze wszystkich sił!”.