Patronką będzie dziewczyna z marzeniami

mr

|

Gość Wrocławski 17/2016

publikacja 21.04.2016 00:15

Bohaterska sanitariuszka Armii Krajowej staje się coraz bliższa uczniom I LO we Wrocławiu. Nadchodzi bowiem dla szkoły wielki dzień.


– Cieszę się, że był to wybór społeczności, a nie decyzja z kuratorium, która przyszła w kopercie – podsumował wybór „Inki” na patronkę szkoły prof. Szwagrzyk – Cieszę się, że był to wybór społeczności, a nie decyzja z kuratorium, która przyszła w kopercie – podsumował wybór „Inki” na patronkę szkoły prof. Szwagrzyk
Maciej Rajfur /Foto Gość

Konferencja edukacyjna „Dlaczego Inka?” w ramach obchodów Roku „Inki” w I Liceum Ogólnokształcącym weszła w skład przygotowań do wrześniowego nadania szkole imienia Danuty Siedzikówny. Nauczyciele placówki zaprosili 13 kwietnia zacnych prelegentów, żołnierzy wyklętych, ich potomków, a także absolwentów I LO, od których wyszła inicjatywa „Inki” jako patronki.

– Wybraliśmy młodą osobę, która kierowała się szczytnymi wartościami i swoim postępowaniem wdrażała je w życie. Jak każda młoda kobieta miała pewne cele i marzenia, które chciała realizować mimo trudnej rzeczywistości. Uczniowie mogą się z nią identyfikować. Dodatkowym argumentem był fakt, ze żadne liceum w Polsce nie obrało „Inki” za patronkę – mówił absolwent Damian Fiet. Podkreślić przy tym należy, odpierając ataki różnych środowisk, że proponując sanitariuszkę AK, nie działał w ramach żadnej opcji politycznej.
O poszukiwaniach szczątków Danuty Siedzikówny oraz realiach pracy przy znajdowaniu kolejnych miejsc pochówku żołnierzy niezłomnych opowiadał w swojej prelekcji prof. Krzysztof Szwagrzyk. – Wierzę, że w życiu wszystko ma swój czas. Początkowe badania georadarowe wskazały, że na tym polu cmentarza garnizonowego w Gdańsku, gdzie odnaleźliśmy „Inkę”, nie było nigdy żadnego pochówku. Dobrze, że nie posłuchaliśmy maszyny i zaczęliśmy tam kopać – wspominał historyk z IPN. Podkreślił, że proces przywracania pamięci wyklętym ciągle trwa, a prawda coraz częściej zwycięża.