Obaj są w nas

Agata Combik

|

Gość Wrocławski 44/2016

publikacja 27.10.2016 00:00

Można być na pokaz religijnym, ale i na pokaz bezbożnym. O faryzeuszu i celniku dawniej i dziś mówił abp Józef Kupny w kościele św. Wojciecha.

▲	Po Mszy św. odbyło się nabożeństwo w kaplicy bł. Czesława. ▲ Po Mszy św. odbyło się nabożeństwo w kaplicy bł. Czesława.
Agata Combik /Foto Gość

Przewodniczył tu Mszy św. wieńczącej Triduum ku czci bł. Czesława – w związku z 303. rocznicą jego beatyfikacji. Ojciec Wojciech Delik OP, przeor wrocławskich dominikanów, przypomniał, że październikowe obchody są wpisane w 800-lecie istnienia zakonu oraz 790-lecie jego obecności we Wrocławiu.

Metropolita w homilii podjął refleksję nad postawami faryzeusza i celnika. Zauważył, że fakt piętnowania przez Jezusa obłudy, religijności na pokaz wydaje nam się oczywisty. Dziś jednak sytuacja wygląda inaczej niż kiedyś. Niewielu jest bowiem takich, którzy chcieliby uchodzić za pobożnych. O ile dla faryzeusza mottem było zachowywanie prawa, dziś dla wielu mottem jest łamanie norm. – Powiedzenie o autorze, książce, filmie, że łamie normy, jest powiedzeniem jednego z najbardziej pożądanych komplementów – zauważył. Nawiązując do rozważań o. R. Cantalamessy, wspomniał o swoistej zamianie ról. Dziś to często „celnicy” odznaczają się pychą, pogardzając przestrzegającymi prawa „faryzeuszami” – jako tymi, którzy zachowują normy, chodzą do kościoła, ale w rzeczywistości są „nietolerancyjni”, obłudni, „gorsi od nas”. W której postaci się odnajdujemy? Zwykle jest w nas trochę obu. Abp Józef zauważył, że najgorzej zachowywać się w codzienności jak grzeszny celnik, a w kościele jak faryzeusz pogardzający innymi. Lepiej byłoby jak faryzeusz starać się zachować przykazania, a jak celnik uznawać swój grzech i prosić o Boże miłosierdzie. Tak czynił bł. Czesław – nie wstydząc się Ewangelii, ale i nie grzesząc pychą.