Z Wrocławia na operowe sceny świata

Agata Combik

dodane 08.09.2018 10:13

Dominika Zamara - uznawana za jedną z najwybitniejszych współczesnych śpiewaczek operowych - promuje polską kulturę daleko poza granicami kraju. W tym roku nagrała płytę z pieśniami Fryderyka Chopina. Wkrótce wystąpi z koncertami także na Dolnym Śląsku.

Z Wrocławia na operowe sceny świata Dominika Zamara przed kościołem św. Krzyża, w którym przed laty śpiewała w dziecięcej scholi Agata Combik /Foto Gość

Płyta pt. „Chopin LIEDER OP. 74” zawiera pieśni głównie tego polskiego kompozytora w wykonaniu Dominiki Zamary (sopran), której akompaniuje pianista z Padwy Franco Moro.

- Nagraliśmy wszystkie możliwe pieśni Chopina - wyjaśnia artystka. - Są wśród nich prawdziwe perełki: „Jakież kwiaty, jakie wianki” - pieśń, która nigdzie do tej pory nie została wykonana, czy utwór „Narzeczony”, który śpiewam w tonacjach oryginalnych. Niektóre z tych pieśni, jak na przykład „Czary”, są napisane w bardzo niskich tonacjach, wręcz na mezzosopran. Nie są łatwe, uważam jednak, że należy respektować zamysł kompozytora. Oprócz Chopina nagraliśmy także pieśni Moniuszki - „Sen” i „Prząśniczkę” - oraz Paderewskiego „Gdy ostatnia róża zwiędła”.

Śpiewaczka przyznaje, że zależy jej na promowaniu polskiej muzyki, kultury we Włoszech i nie tylko.

- Chopin jest znany z dzieł fortepianowych, ale mało kto na świecie zna jego pieśni. Płyta umożliwia spotkanie z językiem polskim, z utworami polskich poetów romantycznych. Wykonywałam cykl tych pieśni na przykład w Meksyku. Słuchaczom bardzo się podobało, ale pytali: „o czym są te teksty?” Elegia Classics z Turynu, wydawca płyty, zadbał o dołączenie do niej tłumaczeń tekstów: są dostępne po polsku, angielsku i włosku. To bardzo cenne - dodaje śpiewaczka.

- Urodziłam się we Wrocławiu i to miasto zawsze mnie inspirowało. Mój ś.p. ukochany dziadek Stanisław był organistą. Mieszkaliśmy razem. Grał na organach, a ja śpiewałam - muzyka towarzyszyła mi więc od samego początku. Należałam do scholi, która prawie każdej niedzieli śpiewała na Mszy św. o 11.00 w kościele św. Krzyża. Scholę prowadziła s. Samuela i to ona wybrała mnie jako solistkę tego zespołu. Wiele jej zawdzięczam - mówi D. Zamara.

W szkole muzycznej we Wrocławiu uczyła się gry na fortepianie, a także śpiewu. Ukończyła Akademię Muzyczną im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu na wydziale wokalnym w klasie prof. Barbary Ewy Werner. Przełomowe w życiu sopranistki było stypendium na studia we Włoszech.

- Nauka w konwersatorium w Weronie to było spełnienie moich marzeń, bo przecież opera narodziła się we Włoszech. Mogłam się tu kształcić u wybitnych mistrzów włoskiego bel canto [rodzaj techniki wokalnej]. Ukończyłam także Uniwersytet Mozarteum w Salzburgu - opowiada.

Obecnie mieszka i pracuje w Italii, także jako pedagog. Uczy śpiewu solowego na Accademia Musicale La Certosa. Kocha, jak mówi operę, głównie bel canto włoskie, i muzykę sakralną.

Od tego roku należy do prestiżowego grona artystów Watykanu. Śpiewała od dawna w świątyniach i innych przestrzeniach należących do Kościoła, dla Instituto Musica Sacra Roma, na festiwalach muzyki sakralnej (także na festiwalu Cracovia Sacra). Wśród jej ulubionych utworów jest wiele dzieł sakralnych np.„Stabat Mater” Pergolesiego.

- W tym roku zostałam zaproszona do współpracy z Fundacją Tota Pulchra. Co jakiś czas będę śpiewała koncerty jako artystka Watykanu. To wielki zaszczyt. Pierwszy koncert planowany jest na 27 października, kolejny na grudzień - mówi.

Opera to cały wachlarz wyzwań. Wymaga nie tylko umiejętności ściśle muzycznych, ale także odpowiedniej interpretacji różnych postaci na scenie.

- Bardzo wiele uwagi wymaga libretto - tłumaczy D. Zamara. - Zwykle mam do czynienia z archaicznym językiem włoskim, często korzystam z pomocy językoznawców, by poprawnie wykonać niektóre wyrażenia. To jest często tekst bardzo piękny, poetycki, pełen metafor. Kocham operę właśnie dlatego, że posiada i wartościowe teksty, libretta, i wartościową muzykę. Tymczasem we współczesnej muzyce dużo jest banału, bylejakości.

Droga artystki operowej stawia przed nią spore wyzwania lingwistyczne. - Śpiewam w 10 różnych językach. Uwielbiam je poznawać. Wiele zawdzięczam lektorce języka włoskiego z wrocławskiej akademii muzycznej, pani Teresie Tołłoczko. Była bardzo wymagająca, ale świetnie uczyła - wspomina. - Potem we Włoszech wciąż szlifowano moją znajomość włoskiego. To bardzo ważne. W śpiewie wymowa musi być perfekcyjna. Włosi przywiązują do niej dużą wagę. Mówią: „Jak dobrze wymawiasz, to dobrze śpiewasz, dobrze projektujesz dźwięk”.

Jak mówi, znajomość każdego nowego języka dla śpiewaka jest na wagę złota. - Aparat głosowy pracuje inaczej przy każdym z nich, bo każdy język ma inną fonetykę - wyjaśnia. - Na przykład włoski jest łatwy do śpiewania, bardzo melodyjny, bez podwójnych spółgłosek. Ma tylko 5 samogłosek - i, e,a,o,u. Są to okrągłe samogłoski, które pięknie projektują dźwięk. W języku polskim mamy oprócz nich „ę”, „ą” - nosowe samogłoski, jak we francuskim, mamy podwójne spółgłoski, jak „sz”, „cz”, „ź”,„rz”… Śpiew słów z takimi dźwiękami brzmi pięknie, interesująco, ale jest bardzo trudny, wymaga wiele pracy nad dykcją.

Dominika Zamara bardzo lubi łacinę, bo - jak mówi - jest to język piękny i „wygodny” do śpiewu. Ważna jest znajomość francuskiego, niemieckiego, hiszpańskiego. Stara się promować śpiew w języku polskim. Nagrała płytę po chorwacku.

- Z zasady zawsze chcę respektować oryginalną tonację i oryginalny język. W Ameryce zdarza się, że opery włoskie są śpiewane w języku angielskim. Brzmi to okropnie. Każdy język ma swój odrębny, piękny kolor. Kompozytor wybiera sobie język, który wyraża uczucia bohaterów na scenie. Ten wybór ma głęboki sens - zaznacza.

W planach jest już kolejna płyta artystki, również we współpracy z Franco Moro. - Być może będą to arie Vincenzo Belliniego, które często śpiewam na koncertach - mówi D. Zamara. - Jest wiele analogii między Chopinem i Bellinim. Chopin kochał operę, choć sam nigdy żadnej nie napisał. Istnieją jego dzieła, w których słychać inspirację Bellinim. Z kolei Bellini kochał Chopina, co również słychać.

Dominika Zamara koncertuje w wielu miejscach na świecie, m.in. w USA, w Korei Południowej, w Chinach. Wkrótce wyrusza na festiwal muzyki sakralnej w Czechach. Coraz częściej jednak śpiewa w Polsce.

- Po 11 latach spędzonych we Włoszech i tułaczki po świecie bardzo tęsknię za Ojczyzną - mówi. - 27 września w Filharmonii Jeleniogórskiej wykonam recital z gitarzystą hiszpańskim, 22 października będę śpiewać w Świdnicy wraz z wybitną organistką Zuzanną Bator. Zapraszam.

Płytę z pieśniami Chopina można kupić on-line, m.in. poprzez stronę Elegia Classics: TUTAJ

Z Wrocławia na operowe sceny świata   Nowa płyta artystki Materiały prasowe