Mamy  się czym dzielić

Karol Białkowski

|

Gość Wrocławski 1/2019

publikacja 03.01.2019 00:00

Bracia z Taizé po raz trzeci zorganizują we Wrocławiu Europejskie Spotkanie Młodych. To powrót do stolicy Dolnego Śląska po 25 latach.

Miasto nie ma hal wystawowych, w których można by zorganizować tak duże wydarzenie. Zapewne nieuniknione jest postawienie ogromnych namiotów, podobnie jak w 1995 roku. Miasto nie ma hal wystawowych, w których można by zorganizować tak duże wydarzenie. Zapewne nieuniknione jest postawienie ogromnych namiotów, podobnie jak w 1995 roku.
PAP /Archiwum „Gościa”

Decyzja miała zostać ogłoszona przez br. Aloisa, przeora wspólnoty z Taizé, już po zamknięciu tego numeru gazety – 30 grudnia, na zakończenie modlitwy wieczornej podczas ESM w halach Feria de Madrid. Dotychczas spotkania europejskie odbywały się w Polsce czterokrotnie – we Wrocławiu w 1989 i 1995 oraz w Warszawie w 1999 i w Poznaniu w 2009. Pomysł jest bardzo prosty: kilkadziesiąt tysięcy młodych chrześcijan z całego kontynentu zjeżdża do jednego z miast na przełomie roku, by wspólnie modlić się o jedność w wierze i pokój na świecie. Idea pielgrzymki zaufania przez ziemię jest realizowana od ponad 40 lat, a kolejne pokolenia chętnie się w nią włączają.

Nadszedł czas

Przyszłoroczne spotkanie będzie miało szczególny wymiar dla br. Wojtka. Jest on ostatnim z braci przyjmowanych do wspólnoty z Taizé przez jej założyciela i pierwszego przeora br. Rogera (2005 r.), ale przede wszystkim Wrocław jest jego rodzinnym miastem. – Bardzo się cieszę. Pamiętam, jak pomagałem w mojej rodzinnej parafii salezjańskiej przy Moście Grunwaldzkim przyjmować młodych. Gościliśmy ich też w domu. To piękne, że bracia znów zawitają do naszego miasta – mówi. Podkreśla, że przy wyborze kolejnych gospodarzy spotkań europejskich istotnych jest kilka czynników. Najważniejsze jest jednak wyrażenie chęci organizacji. Zwykle taki wybór poprzedzają wysłane z kilkuletnim wyprzedzeniem listy z zaproszeniem od lokalnych Kościołów chrześcijańskich i władz miejskich. Te z Wrocławia dotarły do Taizé pod koniec 2014 r., tuż przed Europejskim Spotkaniem Młodych w Pradze. Zakonnik zauważa, że dla braci bardzo ważny jest też czynnik geograficzny. – Chcielibyśmy, aby spotkanie było dostępne dla młodych, którzy mieszkają w różnych częściach Europy. W ostatnich latach gościliśmy na krańcach naszego kontynentu. Dwa lata temu spotkaliśmy się w Rydze, w ubiegłym roku byliśmy w Bazylei, a teraz w Madrycie. Po przekątnej są to bardzo odległe miejsca – wyjaśnia.

Dlaczego więc Wrocław? – Już dawno to spotkanie nie odbywało się w Polsce. Stąd nasz wybór. Wrocław, w porównaniu do ostatnich gospodarzy spotkań europejskich, ma pewne ograniczenia infrastrukturalne. Wiąże się to z brakiem hal wystawowych, takich jak choćby w Poznaniu. – Rzeczywiście tak było, że wszystkie wydarzenia związane z ESM – modlitwy, posiłki i cała obsługa – odbywały się na ich terenie. Nie jest to jednak jakiś znaczący problem. Skoro udało się zorganizować te spotkania w 1989 i w 1995 r., gdy warunki były znacznie trudniejsze, uda się i teraz. Poszukujemy razem z Urzędem Miasta najlepszych rozwiązań – dodaje zakonnik. Wielkim wyzwaniem, jakie towarzyszy każdego roku organizatorom, jest zapewnienie zakwaterowania uczestnikom. Idealnie jest wówczas, gdy wszyscy mogą zamieszkać na tych kilka dni u rodzin. We Wrocławiu udało się to już dwukrotnie. Bracia wierzą, że podobnie będzie i tym razem. Wszystko ma służyć stworzeniu odpowiednich, bardzo prostych warunków do modlitwy i wymiany doświadczeń wiary.

Wrocław źródłem Ewangelii?

– Przyjmujemy tę decyzję z ogromną radością. To dla nas nobilitacja, wyzwanie i szansa. Właściwie w tych słowach można najkrócej oddać to, co czuję po podjęciu decyzji braci z Taizé – mówi abp Józef Kupny. Metropolita wrocławski podkreśla, że mamy świadomość, iż młodzi przyjadą wprawdzie do tego samego Wrocławia, do którego przybywali w 1989 i w 1995 roku, ale to już nie jest takie samo miasto. – W tym czasie Wrocław bardzo się zmienił – zauważa. Jest jednak przekonany, że jesteśmy gotowi na przyjęcie pielgrzymów zaufania przez ziemię. – Wierzę, że uczestnicy znajdą tu to, czego szukają. Jan Paweł II mówił, że „do Taizé przybywa się jak do źródła”. Dlatego musimy zrobić wszystko, by to źródło, jakim jest Ewangelia, wybiło właśnie we Wrocławiu – dodaje. Hierarcha zaznacza, że przygotowania trzeba zacząć już dziś, jednak muszą one mieć na początek charakter duchowy. – Zanim naszym gościom będziemy mogli zaoferować atmosferę spotkania, najpierw sami musimy w sobie odnowić życie słowem Bożym – mówi. Pasterz wrocławskiego Kościoła nawiązuje również do niedokończonego przez br. Rogera, założyciela wspólnoty braci z Taizé, listu. W 2005 r., przed śmiercią, przygotowywał go na spotkanie europejskie w Mediolanie. – Znalazły się w nim takie słowa: „Kto żyje Bogiem, wybiera miłość. A serce, które wybrało miłość, może promieniować bezgraniczną dobrocią”. Myślę, że nie popełnię nadużycia, jeżeli powiem, że pierwszą rzeczą, jakiej oczekują bracia z Taizé, jest, by ci, którzy przyjadą do Wrocławia, spotkali tu ludzi żyjących Bogiem, wybierających miłość i promieniujących bezgraniczną dobrocią. Wówczas to wydarzenie stanie się spotkaniem z Jezusem zmartwychwstałym i ludźmi, którzy tego Chrystusa niosą w sercach – uważa. Podkreśla przy tym, że dopiero następnym wyzwaniem jest logistyka.

Budowanie jedności

Życiowe ścieżki Pawła Kwiatkowskiego przecinają się z Taizé od ponad dwóch dekad. Regularnie odwiedza burgundzką wioskę i bywa na Europejskich Spotkaniach Młodych wraz ze swoją żoną Adą. Decyzja braci nie była dla niego wielkim zaskoczeniem. – To było długo oczekiwane – podkreśla. Przypomina, że pomysł zaproszenia braci z Taizé sięga 2014 roku. – To była inicjatywa oddolna młodych ludzi, poparta odpowiednimi listami. Bracia przyjęli ją z zadowoleniem, a br. Alois powiedział kiedyś, że „to jest takie piękne marzenie – przyjechać kiedyś do Wrocławia”. My się zastanawialiśmy, czy to zawsze będzie tylko marzenie... Ta decyzja wisiała jednak w powietrzu, bo od ostatniego ESM w Polsce minie w przyszłym roku już 10 lat – opowiada. A jak wyglądają przygotowania do ESM? – To na pewno jest wielka radość, choć powiązana z intensywną pracą – zaznacza. Wszystko rozpoczyna się we wrześniu. – To są trzy miesiące, które jednoczą. Mieszkałem wówczas (w 1995 r.) na terenie parafii pw. Macierzyństwa NMP. Trochę się znaliśmy, ale przez ten czas wszyscy – starsi i młodsi – mogliśmy się poznać znacznie lepiej.

Wśród zaangażowanych byli ludzie od młodszych ministrantów po seniorów. Organizowaliśmy regularne modlitwy i uczestniczyliśmy w modlitwach z braćmi, które odbywały się w kościele pw. Świętych Piotra i Pawła na Ostrowie Tumskim. To nas bardzo cieszyło, a samo spotkanie – tych 5 dni – przemknęło już bardzo szybko – wspomina. P. Kwiatkowski mówi również o owocach, choć te zależą trochę od aktywności lokalnej wspólnoty parafialnej. – W moim kościele modlitwy były organizowane jeszcze przez jakiś czas, ale na pewno ludzie jeszcze długo pamiętali i wciąż pamiętają ten zryw. Były też takie miejsca, w których śpiewy z Taizé brzmiały przez kilka kolejnych lat, choć trudno mi powiedzieć, czy coś z tych inicjatyw przetrwało aż do tej pory – dodaje. Podkreśla również, że gdy z kimś rozmawia i pojawia się słowo „Taizé”, ludzie nadal bardzo często wspominają, że tych 25 czy 30 lat temu przyjmowali kogoś w swoim domu. – Ta atmosfera gościnności z bardzo prostymi gestami jest czymś, co ludzie pamiętają – mówi. Mężczyzna zauważa również, że Wrocław ma szczęście, iż odbywają się tutaj różne wydarzenia, także religijne, jak Dni w Diecezjach poprzedzające Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. – To świadczy o tym, że Kościół we Wrocławiu ma się czym dzielić. Przychodzi więc kolejna szansa, by dać coś innym. Z drugiej strony czymś ożywczym jest możliwość zobaczenia ludzi z całej Europy – bardziej wierzących, mniej wierzących, szukających, którzy w tym naszym „życiu kościelnym” przez kilka dni chcą uczestniczyć – wyjaśnia. Jest też przekonany, że mimo różnic pokoleniowych młodzież, niezależnie od czasów, w których żyje, ma podobne rozterki. – Oczywiście, każdy jest inny, ale z drugiej strony zadajemy sobie bardzo podobne pytania: o sens życia i o Pana Boga. ESM daje szansę, by poszukać na nie odpowiedzi.•