Salezjańska Ekstremalna Droga Krzyżowa

Agata Combik Agata Combik

dodane 29.03.2019 21:34

Pierwsza salezjańska EDK z Wrocławia do Twardogóry, do sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, wyruszyła w piątkowy wieczór po Mszy św. w kościele Najświętszego Serca Jezusowego przy pl. Grunwaldzkim.

Salezjańska Ekstremalna Droga Krzyżowa Przed drogą. Agata Combik /Foto Gość

– Chcemy pójść w nocy, w mroku, i spotkać się z Panem – mówi Mikołaj Kozyra, koordynator rejonu, mający za sobą już trzy EDK z dominikańskiego kościoła na Ślężę. – Na pomysł wyznaczenia tej trasy wpadł ks. Tomasz Hawrylewicz. Jest coraz więcej nowych rejonów EDK, ale my chcieliśmy stworzyć coś „naszego”, salezjańskiego. W Twardogórze znajduje się maryjne sanktuarium, duszpasterstwo prowadzą salezjanie, ks. Tomek uznał wiec że to bardzo dobry cel wędrówki, zwłaszcza że i odległość jest odpowiednia (53 km).  

– Czymś charakterystycznym na naszej EDK jest to, że na końcu będzie czekał na uczestników wspólny posiłek – kanapki, ciasto, ciepłe napoje – okazja do posilenia się w atmosferze radości, braterstwa. Wolontariusze będą czekać z jedzeniem na kolejnych przychodzących pielgrzymów – dodaje. – Zapisało się 96 osób, z czego ok. 20 z duszpasterstwa akademickiego „Most”. Pozostali to osoby z różnych stron, w różnym wieku.

– Pracujemy z młodzieżą, niesiemy więc w EDK sprawy młodych ludzi, ich problemy, ich rodziny. Mnóstwo osób prosiło nas o modlitwę. Myślę, że ta Droga Krzyżowa to sposób na głębsze wejście w Wielki Post – mówi ks. Mariusz Pupka, przedtem pielgrzymujący oświęcimską EDK.

– Idę po raz pierwszy. To była szybka decyzja. Usłyszałem o EDK i jestem. Jakaś obawa jest, ale myślę że przejście tych 50 km jest możliwe. Idę w intencji rodziny, dzieci – tłumaczył pan Mariusz spod Wrocławia.

Wśród idących były siostry zakonne – jak s. Patrycja ze zgromadzenia sióstr Opatrzności Bożej, przedstawiciele duszpasterstw karmelitańskiego czy salwatoriańskiego. Niektórzy przygotowali piękne krzyże – jak pani Bożena, która niosła aż trzy krzyże: swój, ale także mamy i siostry.

Przed Mszą św. można było usłyszeć wspomnienia z poprzednich EDK – chwilami mrożące krew w żyłach opisy wędrówki przez zaspy śnieżne czy wspinania się na Ślężę z rowerem niesionym na plecach (po zakończonej o 22.00 pracy ktoś rowerem doganiał uczestników EDK na trasie…). Wydaje się, że tym razem aura sprzyja wędrowcom.

Swoją ekstremalną drogę rozpoczęli Mszą św., której przewodniczył ks. Jarosław Pizoń SDB, inspektor Inspektorii Wrocławskiej. Ks. Grzegorz Dłużniak przypomniał w homilii, że wszystko co robimy – także wielkopostne wyrzeczenia, udział w EDK – ma sens tylko wtedy, gdy wypływa z miłości. Wśród wartości jakie niesie ze sobą wędrówka z krzyżem przez mrok jest na pewno doświadczenie swojej słabości, odkrycie znaczenia krzyża Chrystusa – lekarstwa na nasz grzech, okazja do zasłuchania się w Boży głos.

– Czasem w ciemności więcej widzę. Noc, brak światła, sprzyja wchodzeniu w siebie – zauważył. – Jezus przeszedł wszystkie Drogi Krzyżowe na świecie. Przeszedł już także tę Drogę Krzyżową, zanim ty w niej wyruszyłeś. Nie każe nam iść żadną drogą, której by nie przemierzył przed nami. To Jego Droga Krzyżowa była naprawdę ekstremalna. Nasza to jedynie jakiś ułamek tamtej…