WKS Śląsk Wrocław wygrał Puchar Polski

Maciej Rajfur Maciej Rajfur

dodane 05.05.2019 14:14

Od razu zaznaczamy, że dla wielu być może tytuł okaże się mylący, ale nie ma w nim ani krzty kłamstwa.

WKS Śląsk Wrocław wygrał Puchar Polski Robert Mkrtchyan (WKS Śląsk Wrocław Blind Football) w akcji Maciej Rajfur /Foto Gość

Puchar Polski jest w rękach wrocławian, którzy po zaciętym meczu dopiero w rzutach karnych pokonali drużynę Wisły Kraków. Chodzi o niedawno utworzoną w klubie WKS Śląsk Wrocław sekcja Blind Footballu, czyli piłki nożnej osób niewidomych.

Powstała dopiero co, bo 18 kwietnia 2019 roku, a kilkanaście dni później w swoim premierowym występie piłkarze zdobyli swoje pierwsze ważne trofeum.

4 i 5 maja we Wrocławiu przeprowadzono turniej Blind Football, w ramach którego rozegrano finał Pucharu Polski (Śląsk Wrocław-Wisła Kraków) oraz kolejkę Ligi Europy Centralnej, w której obie polskie drużyny także występują.

ZOBACZ ZDJĘCIA Z TURNIEJU 

Nowa sekcja Śląska Wrocław w piłce nożnej niewidomych i słabowidzących składa się z uczniów i absolwentów nowoczesnej i odpowiednio przystosowanej placówki w kraju - działającego od 1947 roku Dolnośląskiego Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 13 dla Niewidomych i Słabowidzących im. Marii Grzegorzewskiej we Wrocławiu.

Na czym polega Blind Football? W praktyce na tym samym, czym powszechnie znana piłka nożna. Jak mawiał legendarny polski trener Kazimierz Górski: "Piłka jest okrągła, a brami są dwie", ale...

Boisko jest otoczone specjalnymi bandami (nie ma autów), które pozwalają odnaleźć orientację w terenie zawodnikom. Na boisku w jednej drużynie występuje czterech piłkarzy oraz pełnosprawny bramkarz. Wszyscy uczestnicy gry mają na oczach specjalne opaski. Aby nie dochodziło do kolizji i zderzeń, zawodnicy krzyczą hiszpańskie słowo "voy" (z hiszpańskiego "idę"), sygnalizując swoją pozycję na murawie. Piłka posiada w środku grzechotkę, dzięki której piłkarze mogą ją zlokalizować.

- Zaczęliśmy od dodatkowych pozalekcyjnych zajęć sportowych w ośrodku nr 13 im. Marii Grzegorzewskiej. To nam sprawiało frajdę, choć myśleliśmy, że nie ma szans, by wiązać z tym przyszłość, bo to kosztowny sport. Same bandy kosztują ok. 60 tysięcy. Ale powoli się rozwijaliśmy. Jeździliśmy jako Uczniowski Klub Sportowy Niewidomych Sprint na różne turnieje do Niemiec, które wygrywaliśmy. Potem triumfowaliśmy w eliminacjach do Mistrzostw Europy - opowiada Robert Mkrtchyan.

Niedawno rękę do nich wyciągnął WKS Śląsk Wrocław i życie niepełnosprawnych wrocławskich sportowców momentalnie przyspieszyło. Teraz z dumą grają z herbem znanego klubu na koszulkach.

- Trwa piękny sen. Chcemy dokończyć Ligę Europy Centralnej. W międzyczasie jedziemy na międzynarodowy turniej towarzyski do Belgii, który mamy zamiar wygrać. Otrzymujemy dużo wsparcia od klubu. Dostaliśmy więcej, niż mogliśmy się spodziewać, a więc teraz pracujemy i ćwiczymy, żeby na to zasłużyć - stwierdza kapitan Śląska Wrocław Blind Football.

Jego drużyna trenuje 3 do 5 razy w tygodniu na murawie. Oprócz tego niewidomi i niedowidzący piłkarze chodzą na basen czy na siłownię oraz uprawiają inne sporty. Starają się być ciągle w cyklu treningowym. Ich marzenie się spełniło - występują jako WKS Śląsk Wrocław. Lecz nie zamierzają na tym poprzestać. Na horyzoncie pojawiają się kolejne marzenia.

- Chciałbym wystąpić na paraolimpiadzie, ale to długa droga. Teraz noszę na ręce opaskę kapitana WKS-u, którą otrzymałem bezpośrednio do Marcina Robaka, kapitana seniorskiej drużyny Śląska. To wielki zaszczyt i zobowiązanie. Gram z nią na boisku, ale najchętniej oprawiłbym tę opaskę w ramkę jako fan (śmiech) - ocenia zawodnik Blind Football.

- Staramy się grać piłkę zespołową z wieloma podaniami. Wykorzystujemy różne schematy, które wynikają z doświadczenia, własnych pomysłów trenerskich i analizy innych drużyn. Jesteśmy wybiegani, zwrotni i mobilni, ale wiemy, że czeka nas jeszcze dużo pracy - mówi Lubomir Prask, trener Śląska Wrocław Blind Football, który dysponuje obecnie 13 zawodnikami. 8 może zgłosić do meczu.

Jak podkreśla, jego podopieczni przełamują bariery, są bardziej dowartościowani i lepiej sobie radzą w życiu, nabierając pewności siebie na boisku. W sporcie nie ma dla nich taryfy ulgowej.

- 26 lat pracuję z piłkarzami Blind Fottballu i nigdy nikogo nie głaskałem po głowie. Muszą sobie radzić w życiu i i na murawie. Blind Football uczy ich normalności. Naprawdę są w stanie wiele mu poświęcić - podsumowuje L. Prask.

Tagi: