Zginęli, bo byli Polakami

Maciej Rajfur

|

Gość Wrocławski 29/2019

dodane 18.07.2019 00:00

We Wrocławiu 11 lipca uczczono pamięć ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej.

▲	Co roku powraca pytanie: jak po ludzku szukać zgody i przebaczyć? ▲ Co roku powraca pytanie: jak po ludzku szukać zgody i przebaczyć?
Maciej Rajfur /Foto Gość

Uroczystości upamiętniające tragiczne wydarzenia rozpoczęły się na wrocławskim bulwarze Xawerego Dunikowskiego przy pomniku mauzoleum poświęconym ofiarom zbrodni wołyńskiej.

– Tradycją babć i matek jest znaczenie chleba, owocu pracy ludzkich rąk, znakiem krzyża, zanim zostanie on pokrojony. Ale w tamtą krwawą niedzielę nóż nie został użyty do krojenia chleba, do zjednoczenia rodziny, ale do mordów. Nie ma zgody co do tego, że to była rzeź. To było ludobójstwo, eksterminacja Polaków na Kresach – stwierdził wicewojewoda dolnośląski Kamil Krzysztof Zieliński. Po uroczystościach pod pomnikiem w kościele NMP na Piasku Mszę Świętą w intencji ofiar ludobójstwa odprawił bp Andrzej Siemieniewski. – Módlmy się o opamiętanie i nawrócenie serc dla dzisiejszych czcicieli morderców, którzy stawiają na cokołach zbrodniarzy. Tam młodzi nie znają prawdy, lecz fałszywą historię – mówił w homilii ks. Stanisław Pawlaczek, urodzony w Sokolnikach pod Lwowem w 1940 roku. Podkreślił jednocześnie, że wśród Ukraińców zdarzali się szlachetni ludzie, którzy ostrzegali Polaków przed brutalnym atakiem, chronili ich, za co też płacili najwyższą cenę. To oni mogliby stanowić przykład bohaterstwa. O sprawiedliwych Ukraińcach traktuje także wystawa Instytutu Pamięci Narodowej, którą do końca sierpnia można oglądać na placu przed wrocławskim Dworcem Głównym PKP. Ukazuje Kresy Wschodnie w aspekcie terytorialnym, wielonarodowym i wielokulturowym, a także kontekst historyczny, omawiając sytuację ludności kresowej podczas okupacji. Zainstalowano także plansze przedstawiające masowe mordy na Polakach mieszkających na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.