Wyprawka dla młodych Polaków zza wschodniej granicy

Maciej Rajfur Maciej Rajfur

dodane 23.07.2019 15:38

Oddziałowe Biuro Edukacji Narodowej Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu przekazało materiały edukacyjne i wyprawki szkolne dla uczniów wywodzących się ze środowisk polskich na Kresach Południowo-Wschodnich.

Wyprawka dla młodych Polaków zza wschodniej granicy Jerzy Rudnicki z edukacyjnymi grami, które trafią do dzieci z polskich środowisk na Kresach. Maciej Rajfur /Foto Gość

Cała inicjatywa została podjęta we współpracy z Towarzystwem Miłośników Kultury Kresowej, którego wolontariusze wyjeżdżają na Ukrainę, by porządkować polskie nekropolie. To za ich pośrednictwem wyprawka trafi w ręce kilkuset uczniów zza wschodniej granicy.

- To już drugi raz przekazujemy materiały edukacyjne dla dzieci. Tym razem wspieramy Kresy Południowo-Wschodnie, a dokładnie dzieci ze Lwowa, Kołomyi, Stanisławowa i Bóbrki. Podarowaliśmy zeszyty, długopisy, kredki, puzzle i plansze edukacyjne, gry historyczne Instytutu Pamięci Narodowej oraz kalendarze okolicznościowe - wymienia Jerzy Rudnicki z biura OBEN wrocławskiego IPN-u.

Podkreśla, że wyprawki trafią do dzieci, które na co dzień bardzo potrzebują tych materiałów. Samych zeszytów było blisko 800. 

Wyprawka dla młodych Polaków zza wschodniej granicy

Warto dodać, że na Kresach Wschodnich szkoły polskie działają w różnoraki sposób. Są to na przykład inicjatywy społeczne - jak Polska Macierz Szkolna na Białorusi. Z kolei na Ukrainie bardzo rzadko występują szkoły działające tradycyjnie, przez cały tydzień od godziny 8 do 15.

Zasadniczo funkcjonują szkółki sobotnio-niedzielne przy parafiach, klasztorach, domach zakonnych. Na przykład w Bóbrce prowadzą taką szkołę siostry ze Zgromadzenia Franciszkanek Rodziny Maryi. Natomiast w Kołomyi to inicjatywa społeczna, a w Stanisławowie i we Lwowie szkołę polską prowadzą dwie parafie katolickie.

Wyprawka dla młodych Polaków zza wschodniej granicy

- To jeszcze nie koniec. Kolejną turę wyprawek przekażemy w połowie sierpnia 20 dzieciom o polskich korzeniach z Żytomierszczyzny, z Romanowa. Tam panuje naprawdę duża bieda - zapowiada pracownik Instytutu Pamięci Narodowej.

Podkreśla, że na Ukrainie często ludzie pochodzenia polskiego, szczególnie z najmłodszego pokolenia, nie znają dobrze naszego języka, ale czują się Polakami. Polskość rozumie się tam jako pewien sposób bycia i życia oraz linię genealogiczną. Chodzi o przywiązanie do swoich korzeni. Często tą jedyną żywą więzią z Polską jest Kościół.