Przy samym źródle

Agata Combik

|

Gość Wrocławski 31/2019

dodane 01.08.2019 00:00

Przed Europejskim Spotkaniem Młodych we Wrocławiu wielu Dolnoślązaków postanowiło osobiście poznać miejsce, gdzie zrodziła się idea Pielgrzymki Zaufania przez Ziemię. Do Taizé wyruszył także bp Jacek Kiciński.

Polacy przy tablicy zapraszającej do naszego kraju. Polacy przy tablicy zapraszającej do naszego kraju.
Agata Combik /foto gość

Towarzyszył młodym, którzy wraz z ks. Jakubem Bartczakiem rozpoczęli swoją podróż do Francji w Sulistrowicach. Ludzie z okolic Ślęży, z Wrocławia i dalszych stron Polski zapewne zapadli w pamięć wielu młodym pielgrzymom w Taizé – dzięki talentom muzycznym i wokalnym. Ze skrzypcami, gitarą i fletem zapraszali osoby z całego świata do udziału w tegorocznym ESM. Młodzi wzięli też udział w nagraniu klipu zapraszającego na spotkanie, przygotowywanego przez braci ze wspólnoty.

Spod Ślęży na francuskie wzgórza

– Pięknym doświadczeniem była możliwość włączenia się w próby chóru w Taizé. Śpiew jest tu prowadzony naprawdę na wysokim poziomie – mówi Oliwka. Olimpia z kolei w Taizé chętnie szukała miejsc ciszy, spacerując z upodobaniem po lesie przy źródle św. Szczepana. Niektórym przypadły do gustu zwłaszcza spotkania w grupach, dzielenie się słowem Bożym, inni zasmakowali w kanonach i w długich chwilach modlitewnego milczenia w Kościele Pojednania. Cieszyli się z nawiązanych znajomości, a w tzw. Ojaku inicjowali belgijkę. Wśród ciekawych spotkań wymieniają to z… Szymonem Reichem – uczestnikiem programu Top Model, który od jakiegoś czasu chętnie odwiedza Taizé. – Trzeba dodać, że będąc za granicą, wśród ludzi z tylu różnych krajów, człowiek zaczyna doceniać swoją ojczyznę, nasz polski sposób przeżywania wiary, nasze doświadczenie wspólnoty – mówi Karol.

Wyprawa do Francji to dla grupy spod Ślęży także kolejna sposobność do integracji. Przy okazji wyjazdu do Taizé obejrzeli również pozostałości benedyktyńskiego opactwa w pobliskim Cluny i odwiedzili parafię w Lyonie, w której proboszczem jest ksiądz pochodzący z Polski. Była to również okazja do ewangelizacji. – Odmawialiśmy z mieszkańcami parafii Różaniec, uczestniczyliśmy w adoracji Najświętszego Sakramentu – mówi ks. Kuba Bartczak, wspominając też o lodach, jakimi gospodarze poczęstowali gości, i o muzycznym prezencie przekazanym przez Polaków. Dodaje, że grupa z Lyonu zaproszona na ESM będzie gościć w parafii w Sulistrowicach. – Poznaliśmy w Lyonie dziewczynę z Wybrzeża Kości Słoniowej, która przyjechała tam na studia, a dwa lata temu została chrześcijanką. Dzieliła się z nami swoim świadectwem. Teraz kolejna dziewczyna z tego miasta zdecydowała się przyjąć chrzest; wkrótce rozpocznie dwuletni katechumenat – mówi Natalia.

Bóg jest gościnny

Biskup Jacek przewodniczył jednej ze Mszy św. w Taizé, brał udział w spotkaniu biblijnym i w grupie dzielenia z pielgrzymami z Sulistrowic. Jak wspomina, szczególnym doświadczeniem była dla niego piątkowa adoracja krzyża – gdy najpierw uczcił go u boku br. Aloisa, przeora wspólnoty, a potem trwał na modlitwie wraz z młodzieżą. – To, co w Taizé jest bardzo autentyczne, to doświadczenie jedności w różnorodności – podkreśla, wspominając o rozważanym w tym roku przez braci temacie gościnności. – Bóg jest gościnny. Jesteśmy Jego gośćmi na tym świecie. Skoro On nas gości, to czy nie powinniśmy i my gościć innych? Hierarcha zauważa, że bracia realizują Franciszkowe wezwanie do duszpasterstwa obecności. – Młodzi, przyjeżdżając do Taizé, wiedzą, że bracia są z nimi, że mają dla nich czas – choćby po wieczornej modlitwie, gdy w kościele pozostają do dyspozycji wszystkich. Każdy może z nimi porozmawiać, jest też możliwość spowiedzi. Dziś mamy kryzys słuchania, a tu każdy jest wysłuchany. Każdy czuje się do Taizé zaproszony – dodaje. Wspomina też ciekawe spotkania młodzieży spod Ślęży z obcokrajowcami. Pewna Hiszpanka wzruszyła się dźwiękami skrzypiec. – Doświadczyliśmy, jak możemy dzielić się bogactwem naszej wiary, kultury. Z drugiej strony i my możemy wiele zaczerpnąć od innych. Nie mamy monopolu na Kościół. Jesteśmy jego cząstką – mówi. Biskup zauważa, że w Taizé spotykają się różne rzeczywistości: można odkryć radość życia we wspólnocie, ale także zagłębić się w ciszy. – Dla wielu to miejsce stało się jakby stylem życia, źródłem, do którego wracają – podkreśla.

Samotnie i całą rodziną

Podczas wakacyjnych tygodni ekumeniczną wspólnotę założoną przez br. Rogera odwiedzają też między innymi uczestnicy wyjazdów organizowanych przez Diecezjalne Duszpasterstwo Młodzieży, Duszpasterstwo Akademickie „Maciejówka” czy młodzież z parafii na wrocławskim Brochowie. Wielu Polaków, również z Dolnego Śląska, przyjeżdża do Taizé indywidualnie. Małżonkowie Ewa i Bogdan z Oleśnicy obecnie nie mieszkają w Polsce. Pan Bogdan w 1989 r. pomagał w organizowaniu pierwszego Europejskiego Spotkania Młodych we Wrocławiu. Wspomina problemy z puszkami z jedzeniem (wówczas w Polsce nie produkowano puszek z wieczkami, które można otworzyć rękoma) czy wyprawy do samego Taizé podejmowane – z braku funduszy – zawsze autostopem. Michał w tym roku celowo wybrał autostop. Uważa, że ta forma podróżowania ma pewien wymiar duchowy. – Uczy zaufania. Chciałem, by w ten sposób rozpoczęła się moja własna „pielgrzymka zaufania” do Taizé – mówi.

Alina i Grzegorz Żurkowie przyjechali z Dobrzykowic pod Wrocławiem z czwórką dzieci. Rodzeństwu towarzyszy także kuzynka. – Spotkałam tu swoją panią z matematyki! – mówi Ola, jedna z dziewcząt. – Pierwszy raz byłem w Taizé w 1988 r., kiedy jeszcze trzeba było mieć wizę, by przyjechać do Francji – wspomina Grzegorz. – Najpierw przyjeżdżałem jako student, teraz jestem z rodziną. To inna perspektywa dzielenia się Ewangelią. – Jako rodzina jesteśmy tu już siódmy raz – wyjaśnia Alina. – Bardzo nam się podoba pobyt dla rodzin przygotowany przez braci i wolontariuszy. Przewidziany jest czas tylko dla małżonków, na spotkanie z innymi małżeństwami oraz czas na to, by być bliżej siebie w rodzinach. Tłumaczy, że przed południem, podczas spotkań małżeńskich, dziećmi opiekują się wolontariusze. Zapewniają im zabawy w międzynarodowym towarzystwie, a w razie potrzeby tłumacza. Wielkim zainteresowaniem najmłodszych cieszą się popołudniowe przedstawienia teatralne związane z tematem tygodnia – w tym wypadku z historią Mojżesza. Wśród wrocławian na słynne wzgórze trafił też wielokrotny bywalec Taizé kl. Mateusz Smaza, który miał okazję przeżyć tu Tydzień Ciszy. Obecne były również siostry Karolina i Martyna. Ta druga wyjaśnia, że dla niej kontakt z duchowością Taizé rozpoczął się w DA Maciejówka we Wrocławiu. Wiele rysów tego duszpasterstwa, a także muzyka, wystrój kościoła, wypływa z inspiracji francuską wspólnotą.

Kanony i praca przy pl. Grunwaldzkim

Brat Wojciech, wrocławianin będący członkiem Wspólnoty z Taizé, wyjaśnia, że jesienią w stolicy archidiecezji zacznie działać Centrum Przygotowań ESM. Mieścić się będzie w budynku dawnej stołówki Domu Studenckiego „Dwudziestolatka”. – Przygotowujemy grupę kilkunastu wolontariuszy z różnych krajów, którzy przyjadą do Wrocławia na cztery miesiące. Od 20 września wraz z czterema braćmi i trzema siostrami zakonnymi zamieszkają w stolicy Dolnego Śląska, by pracować przy organizacji Europejskiego Spotkania Młodych – mówi. Zapowiada, że w centrum przygotowań będzie wspólna modlitwa, odbywająca się codziennie rano i wczesnym popołudniem. – Budynek przy pl. Grunwaldzkim będzie miejscem otwartym dla wszystkich wrocławian. Bliskość uczelni i akademików ułatwi młodym ludziom dotarcie do nas. Będzie można spotkać się z nami i wspólnie modlić. Chętnie ugościmy wszystkich zainteresowanych spotkaniem, którzy chcieliby się włączyć i nam pomóc. Brat Wojciech pamięta dobrze ESM, które odbywało się we Wrocławiu w 1995 roku. – Byłem zaangażowany w przygotowania w mojej rodzinnej salezjańskiej parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego, znajdującej się przy moście Grunwaldzkim – wspomina. Jego rodzina gościła wtedy pielgrzymów. Nie spodziewał się, że w przyszłości będzie organizował takie spotkanie w swoim mieście, w innej już roli. Doświadczył, jak włączenie się w przygotowywanie spotkania może być dla parafii pięknym, integrującym doświadczeniem. – W dniu przyjazdu dzieci prowadziły pielgrzymów do mieszkań rodzin przyjmujących gości, młodzi organizowali ich przyjęcie, a starsze osoby – także w bardzo podeszłym wieku – pomagały zorganizować Festiwal Narodów, przynosiły herbatę, a panie piekły ciasta. Każdy znalazł wtedy swoje miejsce – opowiada. Taizé uczy bycia Kościołem. W wymiarze powszechnym i na swojej ulicy.