Skarby w zielonych strąkach

Agata Combik

|

Gość Wrocławski 33/2019

dodane 15.08.2019 00:00

Bobowianki, czyli I Święto Bobu, które odbyło się w Powidzku, przypomniało, że dla mieszkańców „bobowego zagłębia” ta pożywna roślina jest wszechstronnie inspirująca.

▲	Główny bohater spotkania trafiał na talerze prosto z wody. ▲ Główny bohater spotkania trafiał na talerze prosto z wody.
Zdjęcia Agata Combik /Foto Gość

Świętowanie rozpoczęła Msza św. dziękczynna w kościele parafialnym pw. Jana Chrzciciela w Powidzku, której przewodniczył proboszcz ks. Damian Woźniak. Czy jesteśmy zdolni do wdzięczności wobec Stwórcy? Czy potrafimy dostrzec Jego dobroć – także w darze pogody, plonów, ratunku od kataklizmów? Czy potrafimy dzielić się otrzymanymi darami z drugim człowiekiem? – pytał. – Niech to święto uświadomi nam, że wszystko, co otrzymujemy każdego dnia, jest darem Boga – mówił.

Zaczęła pani Aniela

Jak wyjaśniają inicjatorzy i główni organizatorzy I Święta Bobu, Justyna Gawot-Turowska i Andrzej Kubik, uprawa tej rośliny jest wciąż doskonalona. Ludzkie ręce są potrzebne do pewnych zabiegów pielęgnacyjnych, a zwłaszcza do zrywania bobu. Pracę tę wykonuje wiele osób z Ukrainy. Łuskanie z kolei odbywa się maszynowo. Obecnie bób można sadzić w tzw. foliakach już w styczniu lub w lutym. Specjalne maszyny umieszczają go w gruncie, gdy sadzonki mają ok. 10 cm. Zbiór rośliny rozpoczyna się w czerwcu. – Wszystko zaczęło się od Anieli Pęcherskiej, która pod koniec lat 80. ubiegłego wieku zainaugurowała w okolicy uprawę bobu – wyjaśnia Justyna Gawot-Turowska – Najpierw to było coś nowego, ale wkrótce tak się upowszechniło, że ludzie zaczęli uprawiać bób w sąsiednich miejscowościach. Dziś niektórzy obsadzają nim nawet 30 hektarów ziemi. Bywa, że z jednego gospodarstwa zbiera się nawet 3 tony – wyjaśnia. – Mamy tu dobrej klasy ziemię, bób rodzi się dobrze. Ludzie z czasem przyzwyczajali się do jego smaku. Dziś bób stanowi źródło utrzymania dla wielu rodzin. Bobowianki, w których organizację zaangażowały się sołectwa parafii Powidzko, miały bogaty program artystyczny (oczywiście z motywami bobowymi). Oferowano wiele atrakcji, a szczególne zainteresowanie budziły stoiska z potrawami przyrządzonymi z bobu.

Chipsy, pasztet i pierogi

Panie Jola, Bożena i Gosia przygotowały najróżniejsze rodzaje past. – Ziarnom bobu towarzyszą tu suszone pomidory w zalewie olejowej albo mięta, sok z cytryny, oliwa z oliwek. Mamy pasty z jajkiem, słonecznikiem, papryką, różnymi sosami – opowiadają. – Takie pasty można przyrządzać na ostro lub na słodko i wykorzystać je na przykład do kanapek. Panie tłumaczą, że okolica stanowi zagłębie bobowe od co najmniej 20 lat. Czy w ich domach takich bobowych potraw jada się wiele? – W sezonie nie mamy za dużo czasu na ich przygotowywanie. Często bób mrozimy i wykorzystujemy w późniejszym czasie – mówią. Przy innym stoisku pachnie kolejna pasta, którą wykonała pani Aleksandra, a także pasztet z bobu autorstwa pani Marii. To potrawa bez mięsa, w której bobowi towarzyszą zmielone warzywa: pietruszka, seler, por, marchew, cebula, zapieczone z jajkiem i bułką. Panie Janina i Beata przygotowały natomiast sałatkę, a także krokiety (z bobem i serem), pierogi z bobem, cebulką i świeżą bazylią oraz kotlety mielone z bobu. Obok piętrzą się bobowe placki. – Od niedawna popularne są chipsy z bobu – mówi Justyna Gawot-Turowska. – Bób obiera się ze skórki, rzuca na głęboki olej i smaży w wysokiej temperaturze przez 5–6 minut. Pierwsze miejsce w bobowym konkursie kulinarnym zajęło sołectwo Kanclerzowice, nagrodzone za krokiety i kotlety mielone. Drugie, ex aequo, sołectwo Powidzko za pierogi oraz sołectwo Osiek za smalec i pastę. Może na przyszłoroczne Bobowianki ukaże się książka kulinarna z bobowymi propozycjami?